HISTORIA PIŁKARZY W SUBIEKTYWNYM UJĘCIU JzK

Dział o wszystkim niezwiązanym z żużlem
Jaskółka z KRK
Posty: 1323
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Re: HISTORIA PIŁKARZY W SUBIEKTYWNYM UJĘCIU JzK

Post autor: Jaskółka z KRK »

HISTORIA PIŁKARZY UNII, WIDZIANA OCZAMI JzK - część 207.

SEZON: 1961 rok - TRZECIA W HISTORII KLUBU II LIGA
13 kolejka: MZKS KROSNO - UNIA TARNÓW - druga połowa.


Trener Karol Bielecki wiedział co robić. Z uszu zawodników wystają waciki, bardziej doświadczeni to mają nawet wosk pszczeli /nie było stoperów/, a wszystko po to, by drużyna, niczym Odys nie słyszący śpiewu wabiących go w otchłanie syren, pozostała głucha na drugą Symfonię Kilara.

Jedno nie ulega wątpliwości: zespół Unii został znakomicie zmotywowany. Unia przystąpiła do ataku, ale co ważniejsze, zaczęła sążniście ostrzeliwać Kilara /tego od bronienia, nie od symfonii/.

Różnie kończyły się się te próby. Uderza Rusinek, piłka leci nad okienkiem. Przymierza główką Witek, piłka odbija się od głowy obrońcy, wychodzi na rzut rożny. Strzela z dystansu Gosek, prosto w ręce Kilara.

W 51 minucie do bezpańskiej piłki dochodzi Spodzieja. Decyduje się na natychmiastowy strzał, nie daje Kilarowi czasu na koncentrację. Ten widzi
poczynania naszego gracza i zdaje się śledzić lot piłki. Uderzenie, aczkolwiek celne, to jednak nie wygląda na "zabójcze". Czasem
tak bywa, że jak bramkarz nie ma zbyt wiele czasu na myślenie i broni instynktownie, wychodzi obronną ręką z najcięższych opresji, a gdy
ma więcej czasu na podjęcie decyzji, to zaczyna kombinować.

I tak było zdaniem kibiców Unii w tej sytuacji. Najpierw Kilar, widząc piłkę bez "właściciela" rozluźnił się, potem zaczął kombinować jak wyłapać piłkę. Pogubił się dokumentnie,
Zamiast partytury i dyrygenckiego smyczka, chwycił siedzącą obok niego wiolonczelistkę, zamiast zacząć symfonię, zaczął requiem d -moll /KV
626/ Mozarta, które - jak wiadomo - nie zostało dokończone.

I taka właśnie była obrona Kilara - pełna pomyłek i niedokończona !. Kilar prawdopodobnie mógł skutecznie obronić strzał rękoma, ale
"zakombinował" i postanowił wybronić go ... nogami !. Piłka wpadła do siatki ! Goool !!!. Unia doprowadza do remisu 1:1 !!!. Wyróżniający się w tym meczu gracz gospodarzy popełnia ewidentny błąd.

Obraz gry nie ulega zmianie, Unia przeważa, dużo strzela.
Krosno nie stać na odwrócenie biegu zdarzeń. Ale i oni wypracowują niespodziewanie dogodną, strzelecką sytuację.

W 69 minucie gospodarze wykonują rzut wolny. Jego egzekutorem jest Matelowski. I ta piłka nie wygląda na "zabójczą", ale
Sienkiewiczowi wypadł wacik z lewego ucha, słyszy II Symfonię i z kolei on zamiast smyczka łapie ręką za gardło oboistę, czy skrzypka, po tylu latach ciężko to odtworzyć, który omal nie zachłystuje się podwójnym trzcinowym stroikiem.

Myślę, że oddałem to, co wówczas czułem, widząc jak piłka wymyka się z rąk Sienkiewicza i jak nieporadnie próbuje ją wyłapać !.

Dosłownie czułem, jak coś chwyciło mnie za gardło /odnotowane i potwierdzone przez Pana Janka/.

To zarazem wyjaśnia, dlaczego nigdy nie zostałem oboistą, czy skrzypkiem.
Ile razy brałem do ust dwustroikowy obój, to zawsze widziałem Sienkiewicza, bez efektu goniącego w Krośnie wypuszczoną piłkę !.
Obok tej piłki, zamiast Sienkiewicza, znajduje się napastnik Krosna. Jest ustawiony bokiem, ma kłopot z zagarnięciem futbolówki.
I gdy wydaje się, że za chwilę wszystko może się zawalić, do akcji wkracza Kuciewicz, znakomite zachowanie, wreszcie jest ktoś, kto
się nie myli, dalekie, oswabadzające wybicie piłki na boczny aut !.
Jesteśmy uratowani !.

Unia nie zmienia sposobu rozgrywania meczu. Nadal dużo strzelamy. Po ciekawym dryblingu Spodzieja wrzuca piłkę na wolne pole do Rusinka, ten
rusza w odpowiednim momencie, ale kiedy składa się do strzału, ryzykanckim wślizgiem od tyłu, obrońca Krosna pozbawia go szansy na gola.
Chwilę potem z dystansu ostro strzela Witek, ale tym razem Kilar jest bezbłędny - pewnie łapie piłkę.
Niewiele czasu mija, a jesteśmy świadkami płynnej, kombinacyjnej akcji, zakończonej strzałem z linii pola karnego, oddanym przez Dubiela. Piłka
nie jest może zbyt mocno uderzona, ale zmierza pod poprzeczkę !. Sytuację wyjaśnia jednak równie piękna robinsonada Kilara.

Gdyby MZKS Krosno miało w bramce innego, tylko nieco gorzej dysponowanego golkipera,
to wówczas Unia wywiozłaby z Krosna i dwa punkty i więcej niż jedną strzeloną bramkę.

Ale Kilar był i do końca meczu nie popełnił już błędu.

Nie popełniła go również i obrona Unii z wyróżniającym się Mazurkiem na
czele i spotkanie zakończyło się remisem 1:1 /0:1/ !.

Krosno stało wyżej w tabeli, więc końcowy wynik był więcej, niż przyzwoity - no cóż, nie na co dzień strzela się rywalom po 7 goli !.

I wszystko by "grało", gdyby nie moja złamana kariera oboisty. Dwustroikowego zresztą.

Jaskółka z KRK
Posty: 1323
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Re: HISTORIA PIŁKARZY W SUBIEKTYWNYM UJĘCIU JzK

Post autor: Jaskółka z KRK »

HISTORIA PIŁKARZY UNII, WIDZIANA OCZAMI JzK - część 208.
SEZON: 1961 rok - TRZECIA W HISTORII KLUBU II LIGA

WYNIKI i TABELA PO 13 KOLEJKACH.


Wracający do Tarnowa piłkarze byli zapewne zadowoleni z osiągniętego w Krośnie wyniku.
Ponad gwar przebijał się głos jednego z nich: "Ale ładnych dziewczyn to oni nie mają. Widzieliście te sprzątaczkę, która przyszła ze
ścierą w przerwie ? Toż ona chłopa przypominała, te sękate i owłosione ręce !...." Piłkarze pokiwali głowami ze współczuciem
nad dolą kolegów z Krosna.
Ale po chwili powrócił dobry nastrój. Wszyscy byli ciekawi, jak smakować będą pozostawione w szatni przez życzliwych
gospodarzy dorodne grzybki. Dorodne, bo jak zapewniała sprzątaczka, prosto z bieszczadzkich połonin.
Nastrój był dobry, ale nie mógł być inny. Kolejnym rywalem Unii miała być bowiem Lublinianka, która od 9 kolejki nie
zdobyła nawet 1 punktu !.

WYNIKI
Sensacja we Wrocławiu. Walczący o ekstraklasę Śląsk został pokonany na własnym boisku przez sponiewieraną przez Unię Calisię 1:2 !. Jedyne
wytłumaczenie: pechowa trzynasta kolejka !.
Inne rezultaty: Olimpia - Stal 2:0, Arkonia - Gwardia 2:1, Polonia - Piast 0:3, Lublinianka - Garbarnia 0:2, Wawel - Pogoń 0:0, Arka - Racibórz 2:3,
Naprzód - Bałtyk 1:0.

TABELA II LIGI, SEZON 1961 - 13 KOLEJKA:

1/ - 2/ Arkonia i Gwardia po 19 pkt;
3/ Unia Racibórz - 18 pkt;
4-/ Pogoń- 17 pkt;
5-6/ Śląsk i Wawel po 16 pkt;
7/ Naprzód - 15 pkt;
8/ MZKS Krosno - 14 pkt;
9 - 10/ Garbarnia i Stal - po 13 pkt;
11-12/ UNIA TARNÓW i Bałtyk - po 12 pkt;
13-14/ Arka i Piast - po 11 pkt;
15/ Calisia - 10 pkt;
16/ Polonia Warszawa - 8 pkt;
17/ Lublinianka - 6 pkt;
18/ Olimpia - 5 pkt.

Jaskółka z KRK
Posty: 1323
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Re: HISTORIA PIŁKARZY W SUBIEKTYWNYM UJĘCIU JzK

Post autor: Jaskółka z KRK »

HISTORIA PIŁKARZY UNII, WIDZIANA OCZAMI JzK - część 209.
SEZON: 1961 rok - TRZECIA W HISTORII KLUBU II LIGA

CIEKAWOSTKI
KADRA ORLĄT KRAKOWA - REPREZENTACJA KRAKOWSKIEJ LIGII OKRĘGOWEJ.

W tym stojącym na dobrym poziomie sparingu padł remis 2:2 /1:0/, a interesuje nas on z tego względu, że z dobrej strony zaprezentował się
w nim Antoni Kotwa z Unii.
W składzie wypatrzyć można było również Hausnera. Ale to nie Oni zdobyli gole.

Te uzyskali znany nam już Kowalik z Cracovii i Kmiecik z Wisły. Ne był to jednak legendarny Kazimierz Kmiecik,
jego czas miał dopiero nadejść,

ODPOWIEDZ