Tarnowska piłka

Dział o wszystkim niezwiązanym z żużlem.
Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 23 kwie 2017, 0:12

KARPATY KROSNO - UNIA 3:1 /2:0 / według sędziego, 3:2 według mnie. Gol dla Unii Wrzosek ok 49 minuty.

TARNOVIA, KARPATY, kto następny ?:
Są mecze, które elektryzują kibiców. Po nieszczęsnych derbach, nadszedł czas na kolejne kibicowskie wydarzenie większej rangi. A tu na boisku ponownie klapa. Piłkarze muszą się niekiedy dostroić do oczekiwań fanów. I tym razem nie dostroili się. Klub ma twittery, facebooki, oficjalne strony. Szkoda, że nigdzie tam nie znalazłem słów przeprosin ze strony przedstawicieli Klubu po blamażu w derbach. Pewnikiem i teraz w tej materii zalegnie cisza. Tę rubrykę czyta wiele osób /tygodniowo ok. 150 odsłon/, może są wśród nich i Uniści - uważam, że czas pójść śladem wielu klubów Ekstraklasy, które po sprawieniu zawodu swoim fanom, nie cofają się przed przeprosinami. Albo jeszcze lepiej - może Unia zacznie się lepiej sprawować w meczach, na wyniku których zależy jej wiernym sympatykom. Choć tu wymagam pewnie za wiele, o wiele za wiele ... Dobrze, że przynajmniej dzisiaj Popiela z garstką zawodników podszedł do "płota".

BRAMKI:
obrona Unii zagrała przy straconych golach tak, jak ją od dawna podejrzewałem, że może zagrać, czyli bardzo źle.
Prawdziwe tornado przemieliło Unię pomiędzy 6 a 8 minutą.
6 minuta - 1:0 - Kantor z prawej strony lobem posyła piłkę do stojącego tyłem do naszej bramki Cempy /ok. 15 m od Banka/. Cempa gasi piłkę, która odbija się do góry, potem ma jeszcze czas, by odbić ją piersią. Asystuje mu 2 Unistów: Bartkowski i Drozdowicz. Miast wziąć Cempę w kleszcze i ostro nacisnąć, nasi nie wiedzieć czemu cisną się i tłoczą koło lewego boku napastnika Karpat. Trochę to trwa, więc idę coś przekąsić do pobliskiego baru. Poświąteczny bigos jest trochę przypalony. Jestem głodny, więc dodaję fasolkę po bretońsku i kanapkę ze zwiędłą sałatą. Chwilę poświęcam na odwiedziny u niewidzianej od kilkudziesięciu lat znajomej. Patrzy na mnie, jak na zwiędłą sałatę. A jak mam wyglądać po derbach ?. Wracam na stadion. A tu Cempa dopiero co spuścił piłkę z piersi, właśnie obraca się przez prawy bok /Uniści nadal gniotą się pod jego lewą pachą/ i lewą nogą strzela prawie w samo okienko - Banek jest bez szans. Co robili Uniści przez ten czas, gdy ja z tą sałatą, że nie wspomnę z tą znajomą, dalibóg nie wiem.

8 minuta 2:0 - znowu z prawej strony dośrodkowanie. Przed zawodnikiem, który centrował znajdowała się prawie połowa drużyny, bo ... 4 zawodników Unii. Co tam robili, nikogo nie kryjąc i pozwalając przy tym na centrę, też nie wiem. Ostatni raz taki układ obrońców przy centrze widziałem podczas meczu tzw. dzikich drużyn, jakieś 50 lat temu. Przegraliśmy wtedy gładko, a ja swawolnie hasałem wraz z kilkoma kolegami przed jednym dośrodkowującym. Piłka trafia na wprost bramki do Kuligi i ten strzela nie do obrony. Z interwencją nieco spóźnił się Jamróg, więc Kuliga miał ułatwione zadanie

W 45 minucie padł gol nie uznany przez sędziego, a moim zdaniem zdobyty przez Unię jak najbardziej prawidłowo. Osamotniony z lewej strony Drozdowicz zostaje sfaulowany. Wolny znakomicie wykonany przez Sojdę. Piłkę strąca głową do siatki Lubera. Według arbitra spalony !. Według mnie katastrofalny błąd sędziego, który mógł zaciążyć nad dalszym przebiegiem meczu !.

49 minuta 2:1 - po zwodach z prawej strony Sojda ogrywa bodajże Kołodzieja, idealnie obsługuje Wrzoska /kilkanaście metrów na wprost bramki/, ten przesuwa się z metr z piłką równolegle do bramki, znajduje lukę pomiędzy bramkarzem, a 2 obrońcami i zdobywa kontaktowego gola !. Spiker błędnie przypisuje gola Luberze.

67 minuta 3:1 - podanie z głębi pola. Piłkę otrzymuje gracz znowu odwrócony plecami do naszej bramki. Od tyłu kryje go Witek i chyba Hebda. Wydaje mi się, że to Hebda wybija piłkę do przodu, pod nogi nadbiegającego Skiby. Ten strzela z pierwszej piłki, która odbija się od słupka i wpada do siatki. Skiba zachował się bardzo nieelegancko. Wyrósł jak spod ziemi. To tak, jakby przyszedł do nas w gości niezaproszony i nieoczekiwany gość. Tak się nie robi. Całkowity brak dobrych manier. Nie dość, że znalazł się tam, gdzie go nie powinno być , to jeszcze strzelił nam gola. Nie muszę dodawać, że koło Skiby nie było żadnego naszego gracza, co nie dziwi, bo przecież nikt go tam nie zapraszał. Próbujący wyjść mu naprzeciw Witek z oczywistych względów nie zdążył.

INNE SYTUACJE:
I POŁOWA
12 min. - Wrzosek na lewo, Węgrzyn centra, bodajże Lubera głową minimalnie obok słupka;
16 min. Sojda kilkanaście m nad bramką;
36 min. Jamróg dopuszcza do centry wzdłuż bramki, wybijamy piłkę na róg. Potem na szczęście miejscowy zawodnik uderza z bliska nieczysto i Banek skutecznie interweniuje;
II POŁOWA:
52 min. Węgrzyn centra nieco nad głową Lubery
57 min. Jamróg centra, Lubera głową koło lewego słupka
Unia uzyskuje zauważalną przewagę w polu, mnożą się dośrodkowania, dogrania do napastników, itp.
73 min - Biały dobrze centruje, ale Popiela nie trafia w trudnej sytuacji w piłkę; robi to zamykający akcję Wrzosek, ale bramkarz staje na wysokości zadania;
75 min. - świetna centra Węgrzyna, ale Wrzosek z ok. 5 m strzela ponad poprzeczką;
82 min ostry strzał Karpat w boczną siatkę

UWAGI:

- Banek miał w I połowie nieco pod słońce /nawet Trener przesłaniał oczy ręką/ - znowu nie miał czapeczki. Jak już jest tak krucho w Unii z czapką, to proszę Banka o kontakt na priva - aktualnie mam na stanie meksykańskie sombrero, karnawałową czapkę z bibuły w szpic w gustowne żółte groszki i ocieplaną uszatkę, przywiezioną niegdyś ze Związku Radzieckiego - chętnie wypożyczę na kolejny mecz;
- znowu zagraliśmy słabo w I połowie. Trener powinien zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Oczywiście Karpaty cofnęły się, prowadząc 2:0, może mamy lepszą kondycję, niż rywale. Ale mimo wszystko z niezrozumiałych względów dopiero po przerwie zaczynamy być bardziej ruchliwi, pomysłowi i zaangażowani.
- przy wolnych obok piłki stają prawie niezmiennie Węgrzyn i Sojda. Rozumiem intencje z tym związane. Ale w ten sposób /gdy wolnego bije Węgrzyn/ "wyłuskujemy" spod pola karnego Sojdę, który może być tam potrzebny na wagę gola. Może więc, gdy wolnego będzie wykonywał Węgrzyn, dodawać do niego innego, niż Sojda gracza ?.
- Karpaty przed meczem były za nami w tabeli - nastawiłem się więc na przegraną Jaskółek. Za tydzień JKS Jarosław - w tabeli przed nami, więc pewnie wygramy - łatwiej ten cel osiągniemy, gdy do wcześniejszej dyspozycji wróci Hebda, a na boisku w pełnym wymiarze pojawią się w pełni dysponowani Popiela i Biały - pozdrawiam wszystkich stałych i przypadkowych czytelników tej rubryczki - JzK.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 03 maja 2017, 21:53

UNIA - JKS JAROSŁAW 2:2 /1:1/ - gole: Popiela ok. 19 min., Drozdowicz ok. 69 min, goście w 43 min. i w doliczonym czasie gry.

WIZJA - w 49 minucie Łukasz Popiela miał wizję. Spłynęła na niego obok autu, po przeciwległej stronie od trybuny. W zawodniku gości zobaczył Larry'ego Holmesa - bokserskiego mistrza świata wagi ciężkiej w latach 1978-1985. Wizja musiała być krótka, ale Holmes musiał wyglądać jako żywy, o czym świadczy dalszy bieg zdarzeń;
CIĄG DALSZY WIZJI - I tu rozumiem Pana Łukasza. Każdy, kto zobaczyłby przed sobą Holmesa, musiałby niechybnie poczuć się niczym inny bokserski mistrz - Mike Tyson. Taka jest logika wizji i kropka. A co robi Tyson, gdy na jego drodze stanie Holmes ?. To już wiadomo od stycznia 1988 r. - Tyson wali Holmesa prawym sierpowym i nokautuje go. I tu kończy się wizja. Bo Tyson za walnięcie Holmesa dostał bodajże 3 miliony dolarów, a Popiela dostał czerwoną kartkę.
Wizja utrudnia moją rolę - bardzo ciężko ocenia się zespół, który od 49 minuty grał w "10".

CHCIAŁOBY SIĘ ... chciałoby się napisać, że jestem milionerem, że krowy dają od razu mleko, ser, masło i śmietanę, a słońce świeci nad krajem przez 24 godziny bez przerwy. Chciałoby się też napisać, że Unia od 5 meczów jest w rewelacyjnej formie, albo że miała dziś w 94 minucie meczu szczęście. Chciałoby się, ale wszystko to byłoby nieprawdą.

GDZIE PIES POGRZEBANY - przepraszam miłośników psów, ale to tylko wstęp. Dalej będzie o piłce - po części też pogrzebanej. Gdzie tkwi przyczyna tego, że po naprawdę obiecującym preludium sezonu, Unia nie może wejść na wyższe obroty ?. Po części staram się znaleźć odpowiedź na tak postawione pytanie w swoich cotygodniowych kibicowskich majaczeniach. Dziś zwrócę uwagę na przyczynę moim zdaniem szalenie istotną. Proszę zauważyć: gramy w pełnym składzie i co ? - ano niewiele. Do 19 minuty meczu mamy więcej podań do tyłu, niż goście i mniej ofensywnych poczynań, niż JKS. W ogóle to prezentujemy się moim skromnym zdaniem gorzej od rywali. Po czym przychodzi 19 minuta - Hebda pokazuje, jak uruchamia się napastników, zaś Popiela pokazuje swój kunszt piłkarski. Bo oprócz tego, że załatwił Holmesa, dziś zdobył piękną bramkę. I to co się potem dzieje jest dla mojego wywodu ważne. Unia bowiem po golu odżywa, pokazuje lepszy futbol. Ale na tym nie koniec. Popiela zostaje usunięty z boiska, a Unia zaczyna stwarzać więcej sytuacji podbramkowych, niż wtedy, gdy grała w "11" !. Ba, zdobywa nawet gola !!!. O czym to świadczy ? - Ano według mnie świadczy to o tym, że są niedostatki w pracy nad mentalnością zespołu. Motywacja, cechy wolicjonalne przez znaczną część spotkań zawodzą. Unia pokazuje na co ją stać zazwyczaj dopiero wtedy, gdy traci zawodnika, bądź gola, albo gdy np. gra przeciwko drużynie ze ścisłej ligowej czołówki. Trenerzy muszą na poważnie zastanowić się nad tym, co zrobić, by zespół miał przez 90 minut żar w oczach, motywację i ochotę do gry na swoim najlepszym poziomie. Ten zespół mobilizuje się tylko w określonych sytuacjach !. Miłośnicy psów pewnie nie dotrwali do końca tego długiego wywodu, więc napiszę wprost - Panowie, tu jest pies pogrzebany !!!.

BANEK - brawa przy otwartej kurtynie za dzisiejsze parady i skuteczność w obronie strzałów rywali

DROZDOWICZ - po dzisiejszym meczu nie muszę już postulować, by dłużej przebywał na boisku

WĘGRZYN - i tu na 100 % wszystkich zaskoczę. Bo Pan Paweł to uznana /także i przeze mnie/ firma. Ale podzielę się swoją refleksją. Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że nasz czołowy zawodnik lepiej wypada w akcjach ofensywnych, niż w defensywie. Nie będę się nadto nad tym tematem rozwodził, bo nie tylko miłośnicy psów przestaną to przydługie wypracowanie czytać, ale coś mi "zgrzyta" w sposobie blokowania dośrodkowań po stronie Pana Pawła, a dziś kilka razy "zazgrzytało" mi przy sposobie wyprowadzania przez rzeczonego zawodnika piłki spod własnej bramki. Uważam, że Trener, jak i sam Pan Paweł powinni pod tym katem przeglądnąć dokumentację filmową i jestem pewien, że zauważą o co mi chodzi. Żeby nie było wątpliwości - Węgrzyn to dla mnie niezmiennie jeden z filarów drużyny.
SĘDZIOWIE - chętnie oglądnę skrót filmowy po meczu, bo odnoszę nieodparte wrażenie, że wolny dla gości, poprzedzający gola w 94 min. sędzia zaordynował po tylko jemu wiadomej wizji. Tak to wizje zadecydowały dziś o stracie 2 pkt przez Unię.

ODSŁONY - jeden ze spostrzegawczych Kibiców przesłał mi na priva uwagę, że pomyliłem się co do liczby odsłon w dziale, w którym się "produkuję". Pisałem o 150 odsłonach tygodniowo, a tylko w ostatnim tygodniu, po Karpatach, było ich ponad 250 !!!. To prawda. Kolego - zażartuję: nie podniecam się tym, bo 249 odsłon z tych 250 to moje odsłony. A na poważnie - to miłe, że ktoś tu zagląda - i wszystkich czytelników tradycyjnie serdecznie pozdrawiam - JzK.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 08 maja 2017, 18:02

KRAJOBRAZ PO BITWIE - po kolejnej przegranej z jakimiś Orlętami ten krajobraz nie wygląda wesoło. Z tym, że napisałem "jakimiś" nie z braku szacunku, ale z nadmiaru goryczy.

TEORIA SPISKOWA - a może jest tak, że Unia dąży do szybkiego rewanżu z Tovią ?. Spadek do IV ligi da nam okazję do konfrontacji z rywalem zza miedzy i pozwoli zmazać plamę na Unijnym honorze ! - Może więc mamy do czynienia z "kontrolowanym spadkiem", tak jak znany jest "kontrolowany poślizg" ?. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, po prostu staram się jakoś ogarnąć sytuację, kiedy to kolejny rok z rzędu, zespół mości się w gronie potencjalnych spadkowiczów i najwyraźniej dobrze mu tam.

OSTAŁ NAM SIĘ JENO - mam nadzieję, że nie sznur. Może ostał się nam jeszcze potencjał zespołu ?. Pisałem o nim przed rundą rewanżową, potem moje słowa powtórzył w wywiadzie prasowym Ł. Popiela, dziwiąc się niepomiernie, że zajmujemy niskie miejsce w tabeli. Ten potencjał doszedł do głosu na początku rundy i fragmentami w niektórych meczach. Tyle tylko, że samym potencjałem to my eksponowanego miejsca w tabeli nie zdobędziemy

NIE ZMIENIA SIĘ KONI PODCZAS PRZEPRAWY PRZEZ RZEKĘ - osobiście nie przyjąłbym rezygnacji Trenera Bartkowskiego. Co prawda widać gołym okiem, że w obecnej fazie rozgrywek Trener nie jest w stanie wykrzesać z zespołu wspomnianego potencjału, gra Unii dla stałych stadionowych bywalców stała się nazbyt przewidywalna, brak nowych, świeżych pomysłów, ale Trenera bym przekonywał do pozostania. Przede wszystkim nie znajdziemy w tej fazie innego, dobrego trenera z zewnątrz. Szkoda też tracenia czasu na poznawanie zespołu przez nowego szkoleniowca, bo tego czasu już nie ma. To musiałaby być osoba znająca zespół. Może sama zapowiedź rezygnacji wstrząsnęła wystarczająco drużyną i sięgnie ona do rezerwuaru swoich możliwości ? Poza tym, Trenerze ! - nie zostawia się tonącego okrętu, gdy jest szansa na odbicie od dna. Na miejscu Działaczy i Trenera spotkałbym się z piłkarzami na gorącej rozmowie - trzeba dodać "ognia" tej drużynie. Według mnie mecz z Resovią to nie jest tyle mecz przyjaźni /kibice nie grają/, ile bardziej mecz o podtrzymanie gasnącego zaufania kibiców do Unii. Może warto powalczyć o to z podwojoną siłą ?!. Tego sobie, Kibicom i Unii naprawdę życzę - JzK

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 14 maja 2017, 23:15

UNIA - RESOVIA 4:2 /1:1/ - bramki dla Unii: 44 min. Wrzosek, 50 min. Węgrzyn, 75 min. Biały, w doliczonym czasie gry Lubera.

JAMES BOND a UNIA TARNÓW: zachodzi wyraźne podobieństwo. Bond kojarzy się z Vesper Martini. To z kolei koniecznie ma być "wstrząśnięte, niemieszane". Dokładnie jak Unia podług mojej ostatniej receptury. Unią wstrząsnęła wieść o decyzji Trenera i już nawet nie trzeba było mieszać w składzie, a zespół pokazał się z właściwej strony. Trener powinien co tydzień ogłaszać zamiar opuszczenia klubu. Jeśli piłkarze do tego przywykną, to mam kolejny receptę, jak nimi wstrząsnąć. Ogłoszę, że kończę pisanie o Unii - to by wstrząsnęło każdym;

RÓŻNICA: było ją widać gołym okiem. Dotychczas Unia po zdobyciu gola szła spać, co się kończyło często natychmiastową stratą bramki. Dziś Unia po strzeleniu bramki nie odpuszczała. A że mamy więcej atutów w grze ofensywnej, niż defensywnej można było się cieszyć z 4 goli, z których większość była rzadkiej urody. Atuty trzeba umieć eksponować i wykorzystywać. To jest droga, którą powinna iść Unia, a powodów do satysfakcji będzie więcej - tym bardziej, że Unia ma podbudowę fizyczną do takiej gry. Dobra wieść dla miłośników zwierząt - dzisiaj pies został odgrzebany - oby na dłużej.

MANKAMENTY - a i owszem, były. Ale końcowy wynik, ogólna postawa zespołu sprawia, że i ja mogę pokazać, że czasem zdarza mi się być sympatycznym /z akcentem na "czasem"/. Z pozdrowieniami, sympatyczny JzK.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 21 maja 2017, 15:14

SOŁA OŚWIĘCIM - UNIA 2:1 /0:1/ bramki: Wrzosek /karny/ - 23 min., dla gospodarzy: Hałgas 55 min., Jamróz 77 min.

Dziś będzie trochę o chorobach:

MASOCHISTA - według słowników osobnik czerpiący przyjemność z zadawania sobie cierpienia, bólu, szukający kłopotów. Dzięki piłkarzom Unii poszerzono tę definicję. Masochista to kibic Unii, jadący z nieprzymuszonej woli na mecz do Oświęcimia;

ROZDWOJENIE OSOBOWOŚCI - co za fascynująca choroba. U jednej osoby występują dwie osobowości, naprzemiennie dochodzące do głosu, a jedna nie wie o drugiej. Coś na wzór dr Jekyll i Pan Hyde. Coś na wzór dzisiejszego meczu. W pierwszej połowie Unia grająca na przyzwoitym /jak na ostatnie tygodnie/ poziomie - w drugiej to już zupełnie inna Unia - zmieniona nie do poznania, niestety na niekorzyść;

POMOC DLA WRZOSKA - uważam, że powinien być zniesiony na noszach - jak dla mnie po jednym ze starć odniósł wstrząśnienie mózgu, a już na obozach harcerskich uczono mnie, że pokrzywdzony nie powinien w takich razach poruszać się o własnych siłach. Notabene - na obozie sanitariuszkami były ponętne harcerki, więc każdy z uczestników obozu przeszedł po kilkadziesiąt wstrząśnień mózgu w czasie jednego turnusu. Epidemia ustąpiła, jak noszowym został Kolega Harcmistrz. Wracając do Wrzoska - nie powinien wracać na boisko, ale kiedy już wrócił i stojąc, bez żadnego powodu, nagle upadł na murawę, to powinien być sygnał dla miejscowych służb medycznych, że trzeba natychmiast interweniować w podany sposób. Wrzoskowi życzę powrotu do zdrowia.

KOŃCZĄC wątek chorób mam innowacyjny pomysł. Do biletów na mecze Unii Klub powinien dołączać do końca sezonu różowe i niebieskie tabletki, zwane dla uspokojenia pacjenta środkami uspokajającymi, płytki z muzyką relaksacyjną, a dla kibiców - "wyjazdowiczów", mówiąc już bez ogródek i nazywając rzeczy po imieniu - psychotropy.

KRÓTKIE KALENDARIUM -
- lekka przewaga Soły, ukoronowana strzałem Hałgasa, po którym podkręcona piłka przelatuje nad poprzeczką naszej bramki;
- powstrzymana szarża Białego - róg;
- Unia bierze się do roboty;
- ze 3 celne, długie podania do ataku ze strony Tyla /dobra I połowa w jego wykonaniu/ - bez efektów bramkowych;
- niecelna główka Drozdowicza;
- Więcek przepuszcza na skrzydle Hałgasa, ten centruje wzdłuż bramki, ale finalizujący akcję strzał gospodarzy niecelny;
Więcek pozostawiał zbyt wiele miejsca atakującym przy krańcowej linii boiska, którędy "przepychali" się w stronę naszej bramki;
- świetne podanie Węgrzyna wyprowadza Drozdowicza w zasadzie na pozycję sam na sam /pod pewnym kątem/ - po jego strzale piłka przechodzi obok przeciwległego słupka;
- Sojda po indywidualnej akcji uderza ponad poprzeczką - z prawej strony wychodził na dobrą pozycję Wrzosek;
-Wrzosek - obok lewego słupka;
- obrona Unii zawodzi - zbyt krótkie odegranie piłki do Banka, na szczęście cudem bez konsekwencji;
- kolejne ładne, długie, krzyżowe podanie - tym razem Drozdowicza - piłkę przejmuje Sojda, wpada w pole karne i ... tam kończy swój rajd - faul, KARNY;
KARNY - bramkarz Soły chciał przechytrzyć Wrzoska, a chyba najbardziej zaskoczył sam siebie. Stanął nieopodal swojego lewego słupka, odsłaniając 2/3 reszty bramki. Na dodatek tuż przed strzałem rzucił się w kierunku lewego słupka, obok którego w pewnej odległości stał. W ten sposób odsłonił już całą bramkę, co skwapliwie wykorzystał Wrzosek strzelając w przeciwległy róg. 1:0 dla Unii !.
- szybka akcja Soły, po rogu, dobre piąstkowanie Banka;
- Drozdowicz nie odpuścił na prawym skrzydle mimo ataku 2 graczy i chwilowej utraty równowagi zdołał zacentrować, obrońcy zdejmują jednak piłkę z nogi wbiegającego Popieli;
- wrzutka Bartkowskiego - piłka wybita przez obronę;-
- świetne wyjście Drozdowicza na czystą pozycję, ale jego strzał broni Gargasz - brawa za akcję, minus za jej wykończenie;
- piłkę po centrze wzdłuż bramki wyłuskuje przytomnie Banek
- Sojda przerzuca piłkę na prawo do Drozdowicza, ten dokładnie centruje, Popiela uderza z woleja, piłka przechodzi nad poprzeczką.

KONIEC I POŁOWY - Soła bezbarwna, Unia potrafiła to wykorzystać, z nadziejami czekamy na II połówkę.

I tu się kończy moja opowieść. Unia nie wyszła na drugą połowę. Część zawodników została w szatni, część poszła na serwowane obok kiełbaski, część na solarkę, a część nie wiadomo gdzie. W grze Soły nic nadzwyczajnego się nie zmieniło. Ot, zagrała nieco szybszą piłkę, więcej pograła skrzydłami, odnotowała więcej wrzutek. To nie powód, by wypaść na jej tle żenująco słabo. Unia zawiodła, zagrała słabiutko - nie po raz pierwszy w tym sezonie, a rywal był w naszym zasięgu.

Soła ma nieźle wypracowane stałe fragmenty gry - to prawda. Ale to nie one zadecydowały o porażce Unii i to nie one nas powaliły. O tym zadecydowała obniżka dyspozycji całego zespołu po przerwie i fatalne zachowania w defensywie. Kardynalnym błędem sztabu Trenerskiego i Działaczy było nieuzupełnienie defensywy po odejściu Pawlaka, a generalnie - o czym piszę od dawna, nie wzmocnienie jej rasowym defensorem.
W tym meczu proste i pozbawione jakiejś nadzwyczajnej finezji wrzutki Soły stawały się dla nas przeszkodą nie do przeskoczenia. Byle jakie dogranie górnej piłki w nasze pole karne wywołuje u kibiców Jaskółek migotanie przedsionków. Tak było w 53 min., gdy po zwykłej wrzutce Glenia Jamróz głową trafił w dolną część poprzeczki /nikt mu za bardzo nie dorównał w wyskoku i nie przeszkadzał/, tak było w 56 min., gdy Witek nie zablokował dośrodkowania z prawej strony, a Hałgas bez większego trudu głową zdobył gola /na 1:1/, podobnie w 77 min., gdy po rzucie rożnym, chaosie w polu karnym, prostą wrzutkę na gola zamienił Jamróz.
A mogło być 3:1 i ten wynik odzwierciedliłby to, co się stało z Unią w II połowie. Pogubiona obrona sfaulowała Snadnego. Karnego pięknie wybronił Banek !. Miał jeszcze jedną zapadającą w pamięć interwencję /rzecz jasna w II połowie/ - podkręconą piłkę, zmierzającą pod poprzeczkę, po robinsonadzie wybił na róg.

Będę kończył - czas na tabletki, zastrzyki i lewatywę - Panie Doktorze, czy może mnie Pan już odwiązać ? - będę spokojny, dziś już nic nie będzie o Unii.


-

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 27 maja 2017, 21:41

UNIA - COSMOS NOWOTANIEC 0:0 :shock:

SKŁAD UNII: Banek, Więcek /Nytko/, Bartkowski, Witek, Węgrzyn, Jamróg /Łazarz/, Hebda, Wrzosek, Drozdowicz /Tyrka/, Zawrzykraj, Biały

RYWAL - Dzisiaj Unia zagrała z zespołem, który w zasadzie jest już reprezentantem 5 klasy rozgrywkowej, wykazującym dużą konsekwencję w dziele trwonienia punktów. To zespół skromny. Ta skromność nie pozwala mu pokazywać swojego potencjału. Jest on głęboko chowany i maskowany. Od 8 kwietnia do dzisiejszego meczu goście zdobyli na rywalach 1 punkt. Jak widać, rywale byli mniej skromni i sprowadzali Cosmos co tydzień na ziemię. Z hukiem. Dziś Cosmos okazał się na dodatek zespołem złośliwym - wstawili do składu nie wiedzieć czemu bramkarza. Bramkarz sam w sobie też okazał się niezłym ziółkiem. W stylu, znamionującym wysoką klasę, bronił strzały Białego, Hebdy i Wrzoska. Miał trochę szczęścia - po uderzeniu Białego piłka zatrzymała się na spojeniu bramki. Na szczęście z drugiej strony Banek potwierdził, że wyrasta na mocny punkt Unii.

OPIS MECZU - Unia zagrała bardzo dobre spotkanie. Wiele świetnych akcji. Celnymi podaniami popisywali się nie tylko chłopcy podający piłkę, ale i gracze Unii, co jest ewenementem w skali rundy rewanżowej. Jaskółki strzeliły Cosmosowi 4 piękne bramki, po strzałach Tyla z woleja, Popieli głową, Lubery ręką /ale sędzia nie zauważył/ i Sojdy przewrotką. 4: 0 dla Unii, to najniższy wymiar kary, jaki mógł spotkać Cosmos. Po meczu przedstawiciel Unii miał prawo powiedzieć na konferencji: " Unia złapała mistrzowską formę. Ten mecz traktujemy jako pierwszy krok do upragnionego awansu. Widać gołym okiem, że zespół zmobilizowała umowa z Azotami". Po prawdzie, czy tak powiedział to nie wiem, bo na konferencje nie jestem zapraszany - ja w każdym bądź razie tak bym dziś mówił.

KARTA PACJENTA - "Pacjent zgłosił się sam. Twierdzi, że jest jaskółką z Krakowa lub w najgorszym razie ptakiem jerzykiem. Wydaje się, że jest to blef, gdyż mimo prób pacjent nie oderwał się od ziemi i nie wił gniazda. Do tej oceny przychylił się także Ordynator Oddziału, który na dodatek trafnie i celnie zauważył, że pacjent nie kwili jak ptaki, a poza tym wszystkie jaskółki w Krakowie szlak trafił z uwagi na panujący tam smog. Te cenne uwagi Ordynatora, wespół z obfitą pianą na ustach pacjenta, dały podstawę do przyjęcia rozpoznania : STAN UROJENIOWY w końcowej fazie, nieodwracalny rozstrój nerwowy". Z poważaniem: Ordynator i personel szpitala.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 04 cze 2017, 0:51

MOTOR LUBLIN - UNIA TARNÓW 3:0 /2:0/, gole: Szysz (34), Gieraga (37 oraz w 61 z karnego);

BILET - zapłaciłem 5 PLN. Na Unii płacę 12 PLN. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego jedna z najsłabszych drużyn w 4 klasie rozgrywkowej /Unia/ ma o 7 PLN droższe bilety, niż rewelacja II rundy i zapewne końcowy zwycięzca rozgrywek, który serwuje kibicom wiele radości swoją grą /Motor/. Oto co przyszło mi do głowy i co moim zdaniem wyjaśnia tę tajemnicę: już sama nazwa stadionu w Lublinie mówi wiele: "Arena" - no, istny cyrk - za coś takiego nie sposób brać 12 PLN. Co innego u nas - stadion jak ta lala, na dodatek z poważną nazwą. W Lublinie nudy - wciąż wygrywają, u nas, co rusz jakaś niespodzianka, nie sposób się nudzić. Dalej - tam stadion mają tak duży, że nie sposób zrobić mu zdjęcia komórką. To też wyjaśnia dlaczego tak tanio. A jakie nagłośnienie - bębenki w uszach pękają. No i mają aż 18 masztów oświetleniowych /Unia 4/, co wskazuje na to, że pewnie nasze maszty dają mocniejsze światło. Ostatecznie mógłbym im podnieść cenę do 5,50 PLN, bo muszę przyznać, że mają tam czysto - byłem w spodenkach, w których tydzień temu zasiadłem na fotelikach na Unii - nie ukrywam, że trochę pobrudziłem im siedziska tarnowskim pyłem i brudem z naszych krzesełek. A na poważnie: biją Tarnów na głowę nie tylko cenami biletów, biją nas wszystkim - wspaniałym, lśniącym stadionem, murawą, finansami, wsparciem miasta, poziomem gry, długo wyliczać.

O MECZU - była transmisja live, więc daruję sobie kalendarium. Unia zaczęła nadspodziewanie dobrze. Podobała mi się stała, trwająca 90 minut ochota piłkarzy Unii do gry. Dlaczego więc przegraliśmy tak wysoko ? /w rewanżach Motor tylko z Trzebinią wygrał większą niż z Unią różnicą bramek/. Moim zdaniem zadecydowała o tym nie tylko niekwestionowana klasa rywali /w przekroju całego meczu byli bez dwóch zdań piłkarsko lepsi od Unii/, ale swoje trzy grosze dorzuciła nasza obrona. Przy dwóch pierwszych golach nasi piłkarze uznali, że gra Motoru kończy się wraz ze strzałem. Nieprawda ! - Motor szedł na dobitki i Unia na to nie znalazła sposobu. Rozgrywający piękny mecz Lisak, przy pierwszej bramce sparował uderzenie po strzale z najbliższej odległości, poległ przy dobitce. Tu na dodatek pogubił się wcześniej jeden z naszych obrońców i pozwolił na dośrodkowanie z boku. Przy drugim golu Lisak wybił piłkę na poprzeczkę, ale znowu dobitka nas dobiła. Karny /sędzia dopatrzył się ręki Węgrzyna/ - Lisak bez szans, choć wyczuł intencje egzekutora. Poza tym kilka razy za późno podawaliśmy piłkę do wychodzących na pozycje napastników, co stawiało ich w "spalonych" sytuacjach. Niestety, ale i sam przód Unii - z własnej winy, a nie podających Kolegów - też nazbyt często dawał się łapać na spalone /na początku II połowy tak z 5 razy/.

UWAGI OGÓLNE - nie będzie uwag szczegółowych, bo czas popatrzeć w przyszłość, a nie oceniać konkretne mecze. Zbliża się bowiem koniec - moim zdaniem - kolejnego nieudanego sezonu. Jak długo mamy - my, wierni Kibice Unii - żyć wyłącznie przekonaniem, że jest potencjał, skoro wciąż nie ma wyniku na miarę naszych oczekiwań ?. Radzę Kibicom przyglądać się temu, co będzie się dziać w Unii w przerwie między sezonami !. Czy opowieści przedstawicieli Unii o tym, jak to umowa z Azotami otwiera nam nowe perspektywy, jak to otwiera za 2 sezony bramy do walki o 2 ligę, okażą się prawdą /czego szczerze życzę/, czy bajaniem ?. Czy będzie krok do przodu, czy kolejna wyprzedaż młodych, zdolnych, czy wzmocnimy zespół, a zwłaszcza obronę itp. itd. Przy okazji zwracam uwagę na to, że wkraczamy w 2018 r., czyli w rok JUBILEUSZU UNII. Nikt nie spadł z II ligi, prawdopodobnie awansuje Motor, zostaną Garbarnia, KSZO, a więc zespoły, z którymi jesteśmy w stanie powalczyć. Nie można sobie wymarzyć lepszej okazji do walki o awans. No więc, Unio - pokaż, co masz w rękawie - czułe słówka, czy fakty ?!.
DOPING - mają znakomitych szalikowców, a i cały stadion ich chwilami wspierał. To był pokaz dobrego dopingu !. Z drugiej strony Kibice Unii pokazali coś, co zakrawa na fenomen - okazuje się, że można jeździć /za/ i dopingować Klub, który ich wciąż zawodzi - też szacunek i to duży.

ANONIM - do Ministra Zdrowia ! - uprzejmie donoszę, że nasz Ordynator zastosował wobec pacjenta z zespołem pomeczowego rozstroju zdrowia i meczowymi urojeniami, sobie tylko znaną metodę "klin klinem" i wysłał nieboraka do Lublina, by tam się wyleczył z choroby. Widziałam, że pacjent po powrocie nadal miał pianę na ustach. Czy nie lepiej dofinansować nasz zamknięty ośrodek, awansować go do należytej elity i może wówczas objawy u pacjenta ustąpią - podpisano: Życzliwa.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 04 cze 2017, 8:40

PS do wcześniejszego wpisu z meczu Motor - Unia - przeglądnąłem "lajfy" z meczu i widzę, że wymagają one uzupełnień, a nawet sprostowań /dla statystyków i kronikarzy Unii/, przy czym siedziałem pod ostre słońce, więc i u mnie są możliwe pomyłki.
Otóż:
- świetną sytuację z 6 minuty meczu miał moim zdaniem nie Popiela, ale Sojda. Podawał Wrzosek, Sojda miał przed sobą odsłoniętą znaczną część bramki /odległość kilkanaście m/, ale zdecydował się odegrać piłkę bardziej do środka, gdzie niestety dobrze ustawiony Gieraga przeciął podanie i wybił futbolówkę na róg;
- zawodnikiem, który w 16 minucie oddał celny strzał z daleka był Tyl;
- w 20 min. to nie Wrzosek oddał strzał - według mnie Wrzosek idealnie wypuścił na czystą pozycję Hebdę /nieco z lewej strony/, uderzenie tego ostatniego nie miało odpowiedniej mocy /uderzał chyba prawą zewnętrzną, może należało spróbować prostego podbicia/ i Socha raczej bez trudu wybronił;
-sytuacja z 21 min. wyglądała moim zdaniem następująco: wolny dla Motoru, Bartkowski jakby nie wie, jak się ustawić przy Kamińskim, by uniemożliwić mu oddanie strzału, Kamiński głową strąca piłkę, Lisak znakomicie wybija ją na róg. Po rogu ich gracz strzela koło prawego słupka;
- 30 min - akcja wyglądała tak: Jamróg długim podaniem celnie uruchamia Popielę, ten "ścina" nieco do środka i strzela w środek bramki, Socha wyłapuje piłkę;
- 31 - tego lajfy nie odnotowały, a w 31 min. Trener Motoru stracił nerwy i został upomniany przez sędziego;
- bramki dla Motoru opisałem;
- tego też nie odnotowano - ok. 39 min. Węgrzyn celnie dośrodkowuje do środka, niestety Wrzosek ustawiony jest tyłem do bramki i tak przyjmuje piłkę, którą tracimy;
- rzekomo niedokładne dogranie Popieli z 41 min. wyglądało tak - Wrzosek wypatruje niepilnowanego na lewym skrzydle Popielę, celne podanie, Popiela podejmuje techniczną próbę ulokowania piłki w przeciwległym prawym okienku, niestety zabrakło nieco precyzji;
- świetna okazja Majkowskiego z 45 minuty wyglądała tak: nasza obrona zostawia gracza Motoru bez jakiejkolwiek obstawy na wprost bramki, kilkanaście m przed Lisakiem - Lisak fenomenalnie broni nogą;
- w 69 min. na głowę Białego centrował Zawrzykraj;
- 71 min - zabawa z piłką Lublinian wyglądała tak: dostajemy prezent, Motor wycofał piłkę tak niefortunnie, że trafiła ona pod but Popieli, a On i Sojda znajdowali się wówczas samotnie, bez krycia przed bramką Sochy ! /patrząc od nas z lewej strony bramki, przy czym Popiela jakby oddalał się od bramki/. Teoretycznie miał czas na odwrócenie się i gol byłby formalnością. Zdecydował się jednak na odegranie piłki piętą, ale piłka nie trafiła już do nieobstawionego Sojdy /stał kilka m od Popieli i bramki/, ale wprost w ręce nadbiegającego bramkarza i szansa na honorową bramkę przepadła;

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 08 cze 2017, 0:08

UNIA - Miejsko-Gminny KS SPARTAKUS DALESZYCE 3:1 /2:0/ Bramki:1:0 Tyl 21 min., 2:0 Zawrzykraj 23 min., 2:1 Wołowiec 55 min., 3:1 Nytko 70 min..

WSPOMNIENIE - wielu kojarzy się z mimozami. Moje wspomnienie jest takie, jak klasa rozgrywek, w której uwiła sobie gniazdo Unia: na swój sposób gminne, choć prawdziwe. Otóż, kiedym pielgrzymował za Unią do Daleszyc, nieopodal tamtejszego stadionu, zagadnął do mnie Daleszyczanin w garniturze - a jakże - oraz z ogórkiem w jednej i bliżej nieokreślonym napojem w drugiej ręce. Zagadnął tak z głupia frant. Pojawienie się w okolicy dalszych ogórków i nazwijmy to przezorność, nakazywały grzeczne wdanie się w rozmowę. Wianuszek przysłuchujących się naszej wymianie myśli, rozrastał się. Dyskurs przebiegał mniej więcej tak:
Tubylec: " A jaka jest pełna nazwa Unii ?"
Ja : Klub Sportowy ZKS Unia Tarnów"
Tubylec "Ale pełna"
Ja; "Klub Sportowy Zakładowy Klub Sportowy Unia"
Tubylec i grecki chór za moimi plecami:
"dwa razy Klub sportowy w jednej nazwie ? co Ty ?! - Ty się jąkasz, czy w ..... walisz ?!" /zachowana oryginalna wymowa/;
Stanęło na tym, że się jąkam. Więc na pocieszenie dano mi do przegryzienia ogóra. Napoju nie spożywałem. KS ZKS Unio - serdecznie dziękuję za stworzenie możliwości obcowania z takimi wspomnieniami.

DZISIEJSZY MECZ - Unia zagrała głębokimi rezerwami, naszpikowana młodzieżowcami. Młodzież nie zawiodła i zasłużyła na ciepłe słowa. Z narybku najczęstszy kontakt z piłką miał Łazarz. Na dodatek perfekcyjnie wykonał rzut wolny, posyłając z lewej strony podkręconą piłkę na "krótki słupek". W tempo wszedł Tyl i technicznie strącił piłkę do siatki. Końcówka sezonu w wykonaniu Tyla godna uwagi. Drugi gol to szybka, indywidualna akcja Zawrzykraja i jego celne uderzenie z dalszej odległości - oby w przyszłości więcej takich przebłysków. 3 gol, to ładne wyjście Nytki na wolne pole i strzał, w zasadzie nie do obrony. Za te 3 gole i akcje im towarzyszące - brawa !. Druga połowa słabsza, a i wynik mógł być nieco gorszy, gdyby nie kolejny bdb mecz Lisaka. Generalnie jednak rywal słaby, grający radosno - wakacyjną piłkę /choć ma nóż na gardle - jest zagrożony spadkiem/, więc nie można też popadać w euforię. Skoro o młodzieży: sugerowałbym utalentowanemu Oszustowi sprawdzanie się też na innych pozycjach;

OBJAWIENIE - dalej o młodzieży. Dla mnie objawieniem w tym młodzieżowym gronie, w tym sezonie, był Hebda. Ci, którzy pamiętają moje wpisy z dawnego forum, wiedzą, że gdzieś po 1 - 2 występach Hebdy napisałem, iż hołubiony wówczas Jakub Kuzdra jest i owszem zdolny i haruje na boisku, ale tak naprawdę przegląd pola gry i predyspozycje do nawet pokierowania grą, to ma w przyszłości Hebda. Moje wprawne oko nie zawiodło mnie. Rozwój Hebdy powinien iść właśnie tą drogą: długie podania do wychodzących na pozycje napastników, zaskakujące strzały i próby wcielenia się w rolę playmakera. I ustabilizowanie formy, bo w Lublinie Hebda był nazbyt "wygaszony".

TRENER - ma wsparcie drużyny, co sam zauważył w jednym z wywiadów. Tyle, że w piłce liczy się nie werbalne /choć jest ważne/ wsparcie, ale to realne - na murawie i w zdobytych punktach. Tymczasem tego rodzaju wsparcia za wiele nie widziałem. Dla mnie to był nieudany sezon - zdecydowanie poniżej możliwości, wiele słabych spotkań, na dodatek tylko remis w derbach. Pytanie, na które musi sobie odpowiedzieć sam zainteresowany i działacze: czy trener Bartkowski jest w stanie wykrzesać z zespołu coś więcej, ba ! - zdecydowanie więcej ?. Osobiście nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby odpowiedź brzmiała "tak", o ile znajdowałoby to potwierdzenie w faktach.

DLA MNIE - to koniec sezonu. Dziękuję za życzliwą uwagę i wiele sympatycznych słów przesyłanych na priva. Mam nadzieję, że nowy sezon pokaże inne, niż dotychczasowo "miejsko - gminne "oblicze Unii, a piłkarze i działacze nawiążą do dawno zapomnianych lat świetności Klubu. Do zobaczenia w sezonie 2017/2018 - JzK.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 08 cze 2017, 8:01

PS - do wpisu Motor - Unia - kibice pytali mnie na priva, czy nie zaszła pomyłka w podanej przeze mnie cenie biletu na mecz Motor Lublin - Unia. Nie, nie zaszła. Potwierdzam, bilet kosztował mnie 5 PLN - słownie "pięć". Zachowałem go - leży przede mną. Na rewersie widnieje wykaz sponsorów Klubu oraz informacja dla zainteresowanych wstąpieniem do Klubu 100 Motoru Lublin /wystarczy wpłacić 100 PLN miesięcznie, by otrzymać cały pakiet świadczeń /m.in. bezpłatny karnet, kartę kibica, pamiątkowy dyplom/. Swoją drogą - temat "Klubu 100" w Unii nigdy nie doczekał się praktycznej realizacji. Widać Unia potrzebuje mniej pieniędzy, niż bogaty Motor. Drogie Kierownictwo Unii - ułatwię Wam zadanie wałkowane od lat - może łatwiej będzie Wam założyć Klub nie 100 tylko 99 - jeśli tak, to publicznie deklaruję, że będę tym setnym. Brakuje wam więc tylko 99 chętnych. Powracając do sprawy biletu: na czarno - białym awersie wydrukowano podstawowe dane kibica i sektor /na wprost linii środkowej boiska - było to miejsce wskazane przeze mnie/. Aż w dwóch miejscach podano cenę biletu: 5 PLN i tyle zapłaciłem. W rubryce "rodzaj' wpisano "promocyjny" - nie wiem dlaczego, może uznano, że skoro przyjechałem z klubu skazanego na kolejne lata na katorgę w 4 klasie rozgrywkowej, przynależy mi się promocja /nie pytałem i nie prosiłem o promocje, ulgi itp./ Bilet nabyłem ok. 1 godziny przed spotkaniem, co też odnotowano - bilet został wydrukowany na mecz z Unią, o czym świadczy stosowny zapis, pozdrawiam - 'setny członek nieistniejącego "KLUBU 100" w niestety istniejącej IV klasie rozgrywkowej.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 10 cze 2017, 9:10

TO NIE OGÓR MÓWI - Oczywiście nie umknęła mi wypowiedź Trenera Bartkowskiego. Mówi o kłopotach finansowych Klubu. Z kolei z powodów organizacyjnych zespół ma utrudnione przygotowania do meczów. Tematów nie rozwijał, więc nie wiem, w czym rzecz /może chodzi co do organizacji o kabaret, a może o coś innego ?/. Gdyby te słowa wypowiedział osobnik z ogórem spod stadionu gminno - miejskiego klubu, można by wzruszyć ramionami. Ale wypowiedział je człowiek poważny, znający realia klubu. Klub się do tej konkretnej wypowiedzi wprost nie odniósł. W tej sytuacji można snuć własne domysły. Więc je snuję: może się mylę, ale po mojemu Klub milczy, gdyż gorzkie słowa Trenera to wszystko jest puch marny przy paśmie sukcesów KLUBU. Te sukcesy można wymienić jednym tchem.

Więc i ja przypomnę te Wielkie sukcesy Unii /oczywiście to moja subiektywna lista/:

1/ nie spadliśmy do ligi, w której grają jakże znane firmy z Kamionki Wielkiej /tak, tak WIELKIEJ! - powtarzam, gdyby ktoś nie zauważył/, Borzęcina Górnego /tak, tak - GÓRNEGO - Panie i Panowie -powtarzam, gdyby ktoś nadal nie doceniał wagi sukcesu/, czy Szczyrzyc /tak, tak tych Szczyrzyc, które w XIV wieku były siedzibą powiatu - powtórzę niedowiarkom - POWIATU i to w XIV wieku ! - dotarło ? - opadły szczęki ?!/. No więc jeden sukces mamy gruntownie omówiony.

Sukces nr 2/ - Unia kieruje się ideologią miłości, braku egoizmu, od kilku lat jest w tym dziele wręcz misjonarzem. To piękne - myśli wciąż o tym, co zrobić, by inni byli szczęśliwi. Dla tych, którzy nie ogarniają tego morza miłości sugeruję, żeby zobaczyli, gdzie i dla kogo grają najzdolniejsi wychowankowie klubu - dla Unii, czy dla Puszczy, Niecieczy, Piastów, Polonii, Siarek, Radomiaków itp. itd. - teraz widzicie to morze, co ja bredzę - ten ocean miłości. Wspomnicie moje słowa - ocean się powiększy i to szybko. Oczywiście w tej misji znaczącą rolę odgrywa choćby Miasto, które robi "wiele", by dzieło miłości rozlewało się po każdym kolejnym sezonie. Pasywność na zewnątrz klubu jest porażająca. Przyznam szczerze, że we mnie nie ma aż takich pokładów miłości i nie kibicuję Niecieczom, Puszczom itd. Tym bardziej cenię sukces nr 2 Unii.

Sukces nr 3 - wielka i ważna umowa 3 letnia z Azotami. Autor "Elita Tarnowa" na oficjalnym serwisie Kibiców Unii Tarnów napisał, że ta Wielka i Ważna umowa jest też sygnałem /nie muszę dodawać, że Wielkim/ dla pierwszego zespołu. Jest sukces ? - jest. Tym sukcesem dla I zespołu jest SYGNAŁ /wielki i ważny/.

A więc Kolego Trenerze - doceńcie sytuację finansową, sukcesy i organizację w klubie, zobaczcie, ile sygnałów /ważnych/ otacza sekcję i wszystko pojawi się w różowych okularach. A jak coś nie spasuje, to zapraszam na mój oddział zamknięty - Ordynator swój chłop, da przepustkę na mecz, choćby do Daleszyc.

A co do Klubu -na stronach sygnowanych herbem Unii roi się / i bardzo dobrze/ od zdjęć roczników 2002, czy 2003, od informacji, jak wypadli nasi wychowankowie w innych ligach, ale równocześnie tuż pod bokiem padają TAKIE SŁOWA i nie ma WPROST odniesienia się do nich. Nie kryję, że wcześniej nie poruszałem tego tematu, bo zakładałem, że Unia się do tego odniesie. Tym bardziej, że Klub ma zapewne jakieś racjonalne i przekonywujące wytłumaczenie wskazanej przez Trenera sytuacji i w sposób klarowny, bez niedopowiedzeń wyjaśni o co chodzi z tymi finansami /zawodnicy nie są opłacani ?/ i z tymi organizacyjnymi ograniczeniami - w istocie chodzi mi więc o postawienie kropki nad "i" do wypowiedzi Trenera - dlaczego się więc tak wiele opisałem ? - ano, nie mogłem przy okazji wypowiedzi Trenera powstrzymać się przed przypomnieniem aktualnych sukcesów Klubu /no cóż, jako wiernemu od kilkudziesięciu lat sympatykowi tego Klubu ta IV klasa ciąży na sercu i to mocno ! /- wszystkich pozdrawia pamiętający dawne i prawdziwe sukcesy Unii - JzK

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 24 sie 2017, 13:46

Z zaległości.
Oprawa - WIELKA POLSKA. ;) 3.05.2017

Obrazek

Zapraszamy na naszą stronę kibicowską Elita Tarnowa. Po wielu miesiącach udało nam się zaktualizować najważniejsze rzeczy, ale oczywiście strona będzie systematycznie rozbudowywana.

Najważniejsze działy:
HISTORIA: http://elitatarnowa.pl/historia/ - opisy, relacje, wspomnienia kibiców od lat 70 po czasy współczesne! Setki stron opisów z różnych kibicowskich wydarzeń, od najbardziej chuligańskich lat 80, przez lata 90, po wielki powrót w nowym wieku.

GALERIA: http://elitatarnowa.pl/galeria/ - zdjęcia z meczów, opraw od lat 70 po ostatni sezon!

VIDEO: http://elitatarnowa.pl/video/ - zbiór filmików z różnych sezonów i meczów.

KLUB: http://elitatarnowa.pl/klub/ - informacje o klubie, trochę wiadomości o wielu dawnych sekcjach Unii.

KIBICE: http://elitatarnowa.pl/kibice/ - w dziale kibice opis oraz działalność narodowa i opisy turniejów kibiców

poza tym także: terminarz, flagi, linki i oczywiście aktualności, które będą pojawiały się na bieżąco.


SEZON 2017/18

12.08.2017. Avia Świdnik – Unia Tarnów.

http://elitatarnowa.pl/remis-poczatek-w ... mecz-kszo/

15.08.2017. Unia Tarnów – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

http://elitatarnowa.pl/porazka-z-kszo/

19.08.2017. Podhale Nowy Targ – Unia Tarnów

http://elitatarnowa.pl/wyjazd-nowego-targu-relacja/


ZAPRASZAMY:
2.09. g. 17: UNIA TARNÓW - MOTOR LUBLIN.

WYJAZDY:
30.08 - Resovia
9.09. - Karpaty
16.09. - Stal Rzeszów.

Zapisy u nas na fb oraz na meczach.
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów
http://elitatarnowa.pl

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 26 sie 2017, 22:22

UNIA - PODLASIE BIAŁA PODLASKA 3:2 /2:0/, gole: Krzysztof Wrzosek 17, Artur Hebda 29, Dawid Sojda 71

I POŁOWA: zaskakująco słaba postawa gości. W poprzednim sezonie Podlasie na stadionie w Tarnowie skutecznie ograniczało nasze ruchy, grało wzmocnioną obroną. To, przy dosyć niemrawej postawie Unii, dało im wówczas remis. Dzisiaj dali nam więcej wolnego pola, zagrali bardziej otwartą, ale i zarazem nieskuteczną grę, generalnie zawiedli. Z kolei Unia solidnie zapracowała na pochwały. I połowa to duży plus dla naszej drużyny. Dobre akcje okrasiły gole: piękny z wolnego Wrzoska i udana dobitka Hebdy, z tym, że przy tej akcji na listę strzelców powinien wpisać się chwilę wcześniej Zawrzykraj. Dla mnie mizerna postawa Podlasia była zaskoczeniem.

II POŁOWA - prawdziwe zaskoczenia miało jednak dopiero nadejść. Oto, najwyraźniej podochocony dobrym tempem akcji Unii sędzia spotkania postanowił, że drużyny rozegrają jeszcze i II połowę !. Sprawdzałem, miał do tego prawo. Unię jednak ta decyzja zaskoczyła. Chwilami na boisku widzieliśmy inny zespół, niż przed przerwą. Owszem, były okazje, kilka lepszych akcji, ale generalnie za dużo było rozluźnienia w taktyce, za dużo przestojów i błędów. Pewne zwycięstwo, zawisło na włosku, gdy goście strzelili kontaktowego gola. Po błędzie naszych obrońców: bocznego i środkowego. Oto bowiem skrzydłowy Podlasia nie miał prawa być nie krytym, a faktycznie nikt go nie pilnował, a z kolei środkowy nie miał prawa dopuścić do strzału, a dopuścił /swoją drogą mam głębokie podejrzenia, że to była samobramka/. Dobrze, że Unia miała w swoich szeregach świetnie dysponowanego Sojdę, który pięknie wyszedł na czystą pozycję i zamienił na gola precyzyjne podanie z głębi pola, autorstwa bodajże Wrzoska. Były też i inne sytuacje. Drugi gol dla gości padł po uderzeniu głową piłki posłanej w pole karne z wolnego. I znowu wkradła się niepewność co do końcowego rozstrzygnięcia.
Generalnie jednak w przekroju całego meczu Unia zapracowała na wygraną, stąd też: gratulacje !.

MOJA PAMIĘĆ - niech w klubie nie łudzą się, że z każdym sezonem wapnieje ona. To prawda - nie jestem już pewien, czy na ten przykład w sezonie 1976/ 77 w inauguracyjnym meczu II ligi /obecna I liga/ na naszym stadionie ze Stalą Stalowa Wola gola na 1:1 Maciuszek strzelił w 30, czy też w 31 minucie. Przyznaję to ze wstydem. Ale już dobrze pamiętam, że po ostatnim spadku z II ligi nasi Działacze radośnie oznajmili, że nowa strategia klubu - pójście szeroką ławą z wychowankami - da nam awans do II ligi. Póki co, to poszliśmy z naszymi wychowankami szeroką ławą, ale do innych klubów. Panowie, gdzie ten awans ?!. Zdobycie w sumie marnych środków od Azotów na II ligę nie powinno być dla sprawnych działaczy większym problemem. Brak stadionu na miarę II ligi ? - cóż to za problem ?!- może Sandecja grać w Ekstraklasie w Niecieczy ?, może !. Zdaje się, że różnica między Sandecją, a Unią polega na tym, że /trawestując słowa znajomego Hindusa o Indiach/ w Sandecji jest tylko jeden problem: że nie ma tam problemów. No więc kiedy będziemy świętować ten zapowiadany przed laty awans ? - bo póki co, to świętujemy co rok utrzymanie się w 4 klasie rozgrywkowej !!!.

ŁUKASZ SADY - przy okazji dywagacji o nowym stadionie, Prezes żużla wyraził pogląd, że sekcja piłki nożnej Unii może wejść DO EKSTRAKLASY za 5 lat !!!. Królu Złoty - porzuć speedway, weź się za piłkę. Obiecuję, że każdego dnia będę pisał peany na cześć Prezesa Sadego i to wierszem sylabicznym !. Pan Prezes będzie miał jednego gorącego sympatyka na forum /to i tak o jednego więcej, niż na forum kibiców żużla, gdzie - takie odnoszę wrażenie - nie jest chyba za nadto rozpieszczany/.

PAMIĘĆ - ja tu gadu, gadu, a zapomniałbym dodać: pojawię się na przełomie września i października, mam nadzieję, że już cyklicznie.

PS - chyba jednak w 30 minucie - z pozdrowieniami JzK.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 01 paź 2017, 22:46

SPARTAKUS DALESZYCE - UNIA 3:1 /0:1/, gol dla Unii Wrzosek w 32 min., dla gospodarzy: 1:1 M. Janiec w 52 min., 2:1 B. Sot 54 min., 3:1 D. Gil 65 min. z karnego.

WSTYD i ROZCZAROWANIE - normalni kibice powinni w tym miejscu zakończyć czytanie mojego wpisu. Reszta tekstu jest przeznaczona dla masochistów i różnej maści zboczeńców.

MARKA - Unia już dawno straciła swój blask i markę. Ale dzisiaj na stadion zajechała z fasonem. Lśniący autokar i napisy na nim: "V.I.P." i "Classe". Powiało wielkim światem. Po meczu nie było już ani klasy, ani VIP -a, który wrócił do Tarnowa prywatnym samochodem. Wielki świat pozostał w Daleszycach. Nie dziwi już zapowiedź pomocnika słabiutkiej Trzebini, że za tydzień jadą do Tarnowa po 3 pkt. Jeśli zespół nie ocknie się, to w przyszłym sezonie na mecze wyjazdowe bez trudu przedostanie się furmanką. Jeśli za tydzień nie wygra, także los Trenera może być przesądzony. W przerwie rozgrywek drużyna musi być wzmocniona. Głosem wołającego na puszczy był mój apel przed rozgrywkami, by wzmocnić defensywę, bo jest łatwa do rozmontowania. Dzisiaj, po 10 kolejkach, tylko ostatni w tabeli Jarosław stracił więcej bramek, niż Unia. Raźnym krokiem zmierzamy ku piłkarskiej kompromitacji.

KRÓTKIE KALENDARIUM -
I POŁOWA:
Spartakus bardzo słaby, by nie rzec beznadziejny. Przy zauważalnej niemocy potrafił jednakowoż stworzyć sytuacje bramkowe. Unia tylko połowicznie wykorzystała mizerną postawę rywala.
- zaczęło się od strzału z kozłem Spartakusa w środek naszej bramki;
-po faulu Lubery, groźne dośrodkowanie z wolnego, zbyt krótkie piąstkowanie Lisaka, Jamróg ofiarnie blokuje strzał napastnika;
-strzał Wrzoska z daleka broni Pietras;
- dobre dośrodkowanie wzdłuż naszej bramki, na szczęście zamykający akcję gracz uderza nieczysto i piłka przechodzi obok prawego słupka;
- Bartkowski długim podaniem pomija linię pomocy, ale Łazarz nie opanował piłki;
- po dobrej kontrze Zawrzykraj wyprowadza Sojdę na "sam na sam" - strzał nad bramką;
32 min. - Węgrzyn centruje z lewej, nie pilnowany Wrzosek /mocno pochylony/ strzałem głową wyprowadza Unię na prowadzenie 1:0 dla Unii !.
- Sojda wypuszcza Zawrzykraja, ten w sytuacji "sam na sam" pod pewnym kątem uderza obok przeciwległego słupka;
- Lubera strzela po ziemi, bramkarz z trudem odbija piłkę;
- po ich wolnym strzał głową w środek bramki - Lisak bez trudu broni;
-Sot mając pod pewnym kątem odsłoniętą naszą bramkę, pakuje piłkę z 2 m w słupek;

II POŁOWA:
- Daleszyce grają lepiej, ale przecież to nadal poziom rodem z dołów tabeli. Wystarcza jednak na Unię.
- Tyl podkręcił piłkę w pole karne, aż dziw, że nikt jej nie wpakował do siatki;
- Witek bliski strzelenia ładnej, samobójczej bramki, ale Lisak nie daje mu tej szansy;
- Lisak broni z kolei strzał rywala po wolnym /faul Witka/;
- 52 min- 1:1 - Janiec lewą nogą zdobywa gola bezpośrednio z rzutu rożnego !!!. Niegdyś specjalistą od takich bramek był Wiślak, reprezentant Polski Kazimierz Kmiecik;
- Unia wygląda jak po nokaucie, ale najlepsze jeszcze przed nią;
- 54 min. róg z drugiej strony murawy, Janiec znów lewą nogą, odchodząca piłka trafia na głowę Sota, gol - 2:1 !;
- ręka Witka - karny - 65 min - gol na 3: 1 ! /GIL/;
- ok. 69 min. Witek zostaje sfaulowany, sędzia nie reaguje. W reakcji zastępuje go sam pokrzywdzony i dostaje drugą, a w efekcie czerwoną kartkę.
Pod koniec meczu Unia napiera na sędziego, by przedłużył znacząco czas meczu. Ten na szczęście przedłuża okres gry tylko o 4 minuty. Na szczęście, bo kolejne bramki dla Daleszyc wisiały na włosku.

UWAGI:
- nikt w Unii nie był w stanie "wejść"w rolę, jaką do niedawna pełnił w drużynie Ł. Popiela;
- mieliśmy zatrważająco mało odbiorów piłki w środku boiska i to zarówno po ich, jak i naszych wybiciach piłki; zbyt często też w tej strefie boiska widoczna była "dziura";
- na murawę wyszło 11 znerwicowanych Panów - nawet przy prowadzeniu Unii wyczuwało się nerwy, które paraliżowały zespół;
- trzeba zdecydować się na wymianę niektórych graczy -osobiście przed Trzebinią szukałbym nowych rozwiązań w defensywie, a z przodu puściłbym od pierwszej minuty Bacharę / grał kilkanaście minut, ale sprawia wrażenie, że wie o co w piłce chodzi/.

OBOJĘTNY ŚWIAT - słońce nadal wschodzi i zachodzi. Krowy nadal dają mleko. Mój sąsiad nadal rano chodzi za oborę za potrzebą, a wieczorem też za oborę, tyle że do Kaśki. Po dniu nadchodzi noc. Nic się nie zmienia. A tu przecież sam Prezes Zarządu ZKS KS Unia Pan K. Zieliński złożył rezygnację po Walnym Zebraniu. Świat tego nie zauważył ?. A może świat nawet nie zauważył, że był Prezes ?.

Pozdrawiam masochistów i zboczurów, którzy dotrwali do końca - dziś mieliście swoje święto - podziękujcie nie mnie, ale Unii.

-


-
-

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 07 paź 2017, 23:19

UNIA - MKS TRZEBINIA 2:2

JEST GORZEJ, NIŻ ŹLE, ALBO JESZCZE GORZEJ - gramy z ostatnim zespołem w tabeli /na moment rozgrywania zawodów/, przez 3/4 meczu gramy przeciwko 10 rywalom i nieoczekiwanie w II połowie przegrywamy 1:2 !. Bramkę na 2: 2 zdobywamy rzutem na taśmę !. Dobrze, że Trzebinia opadła z sił, a nasi napastnicy w końcówce zagrali z większą agresją i stali się bardziej ruchliwi. Co tu więcej pisać. Nie przypominam sobie podobnej sytuacji. Ręce opadają. Nie podaję nazwisk strzelców bramek dla Unii, ani nazwisk pozostałych graczy, by za kilkanaście lat ich wnuki nie miały świadomości, kto zagrał w meczu, który nie miał prawa zakończyć się takim dołującym nas wynikiem. Z tego samego powodu przemilczę też nazwisko niefortunnego strzelca powtórzonego karnego /za pierwszą próbą bezbłędnie trafił do siatki/. Ruchy bramkarza przed powtórką zapewne sprawiły, że nasz zawodnik w ostatniej chwili zmienił koncepcję uderzenia i ratował się rozpaczliwym lobem, wyłapanym przez rosłego golkipera. W sumie to i tak jedna z jaśniejszych postaci w obecnej Unii. Nie rozumiem, dlaczego Trener nie spróbował innego ustawienia obrony - Trzebinia to słaby zespół /chociaż oczywiście gratuluję mu dzisiejszej determinacji i 1 pkt/ - wystawienie np. Wierzchowca to z takim przeciwnikiem żadne ryzyko, zwłaszcza jeśli się zważy, że formacja defensywna ostatnio regularnie co mecz traci po 2 gole. Z kolei wejście w Daleszycach innego młodzieżowca wprowadziło ruch w ataku; dziś podobnie - jak na początki kariery widać, że umie przewidzieć rozwój sytuacji, nieźle się pokazuje Kolegom. Powinien jeszcze dłużej przebywać na murawie. Aż strach pomyśleć, że 2 gracze, którzy opuścili dziś boisko z urazami mogą nie pojawić się w Oświęcimiu. Jeden z nich bez dwóch zdań ciągnie aktualnie grę w napadzie, drugi potrafi zaskoczyć strzałem lub dobrym dograniem. Ja również nie podpiszę się pod dzisiejszym tekstem, by moje prawnuki nie dowiedziały się, gdzie pradziad trwonił ostatnie lata życia.

CO ROBIĆ - uważam, że najwyższe Kierownictwo KLUBU powinno spotkać się zawodnikami. Wysłuchać ich uwag o PRZYCZYNACH obecnej sytuacji. Bez względu na wszystko starać się tchnąć ducha i nadzieję w ten zespół. Do diaska ! - przecież dziś na boisku wystąpiło z 6 graczy z II - go ligowym stażem - nie mogli całkowicie zatracić umiejętności. Tylko wielką ambicją można nadrobić widoczne braki formy. I o tą szczególną ambicję - jako wieloletni kibic - proszę dziś gorąco zawodników. Jesteście ogniwem w wielopokoleniowej historii Klubu. Walczcie do końca, by uchronić Unię przed totalną kompromitacją. Jestem tym, który wierzy w Was !. Są kibice, którzy dziś z determinacją Was wspierali !. Wreszcie są jeszcze mecze z zespołami, z którymi można zdobyć punkty. Nie załamujcie się !. Ale na wysokości zadania muszą stanąć też władze Klubu - jeśli nie teraz, to w przerwie rozgrywek - to nie ulega wątpliwości...

PODZIĘKOWANIA - dla Ojców Założycieli, którzy w 1923 r. powołali do życia poprzednika MKS TRZEBINIA. To cud, że taka Trzebinia gra w 3 lidze i że dzisiaj trafiliśmy na "czerwoną latarnię" w tabeli, bo przy zaprezentowanej dyspozycji z każdym innym rywalem pewnie poleglibyśmy z hukiem. Może by tak piłkarska centrala zgodziła się na zakontraktowanie w tym sezonie jeszcze kilku meczy z Trzebinią /koniecznie w składzie 10 - cio osobowym/, to może dorzucilibyśmy do puli kolejne punkciki. Niestety, ale Ojcowie Założyciele pojawili się w ubiegłym wieku także w Oświęcimiu, gdzie gramy za tydzień; trudno w to uwierzyć, ale może zdarzy się cud i i im też będę po meczu dziękował za założenie Soły.

WSPOMNIENIE - na dawno padłym portalu gdzieś od chyba 2003 r. zamieszczałem "WIERSZE O UNII". Przedstawiałem w nich moją wizję przyszłości stadionu, sekcji etc. Jesteście ciekawi jaką ?, no to poczytajcie !. Odautorska uwaga: wiersze miały być kiczowate, jak przystało na IV ligę /obecna III/, w której wtedy graliśmy - tu stanąłem na wysokości zadania - wiersze były kiczowate i w pełni zachowały tę cechę do dziś, mimo upływu kilkunastu lat - to godne podziwu.

FRAGMENT WIERSZA i mojej subiektywnej wizji z 2005 r. /!!!/:
" WPROWADZENIE: akcja podług mojej wizji rozgrywa się w nocy, w gęstej mgle. Jesteśmy w wymarłym mieście, domy obrasta trawa i mech. Po ulicach włóczą się niewydojone kozy, o zapyziałe domostwa opierają się wysuszone chochoły. Zza odrapanych okiennic dochodzą przejmujące jęki duchów dawnych właścicieli. Wskazówki zegarów przesuwają się do tyłu. Cisza, martwota, bezruch. Ale, co to ?. Słychać skrzypienie zardzewiałego włazu od kanału. Snadź ktoś wyłazi na powierzchnię. Na otuloną mgłą ulicę wypełza On - Odnowiciel. Na szyi ma wianek z zasuszonych szczurów, podobno pomocny w starciu z wampirami, których tu pełno. Spierzchłe wargi sączą niewyraźnie słowa, sam sobie zaprzecza:

Wielkie miasto stworzę - cóż to ja gaworzę ?
Wystrzelą tu wieżowce - coś mnie tyrpie na manowce;
Rozbłysną neony - chyba jestem strzelony;
Wjadą tu limuzyny - wariaty, to moje kuzyny;
Sprowadzę muzyków - jestem na niezłym cyku;
Będą autostrady, będą drogi - plączą się myśli i plączą nogi;
Uciekną stąd wampiry, szczury - są tłuste, jako te knury
Nie będzie śmieci - szczęki opadną gawiedzi;

Podnosi ręce do góry, oczekuje na błyskawice i grad wielkości kurzych jaj, wokół panuje jednak martwota, macha zrezygnowany ręką i wchodzi do budki telefonicznej /komórki nie były w 2005 r. w wymarłym mieście popularne - dopisek autora/, rozdeptując po drodze przez nieuwagę śpiącego wampira. Zaczyna wykręcać numery do swoich znajomych z dawnych lat, którzy mają wraz z nim zbawić miasto. Mruczy:

Najpierw zadzwonię do Maryli - tej od górskich goryli;
Wychowała ich tysiące - bo w ZOO spędzała miesiące;
Czochrała je po sierści - miała dla nich dobre wieści;
Dawała im banany - raz jej zżarły sandały;
Małpy sama leczyła - główny lek - to lewatywa;
Nic innego nie umiała - była głupia no i mała;
Zrobię z niej inżyniera - niechaj talent się nie poniewiera;
Dała radę z gorylami - da i radę z komputerami;
"Hallo - proszę z Marylą - nie, nie z gorylą, lecz z Marylą;
Nie ma już Maryli ? - Zżarli ją goryli ?;
Trudno, nie będzie inżyniera - została na szczęście Wiera;

Wiera tańczyła z boa - jak wąż tak i Wiera była goła;
Boa okręcał się jej wokół szyi - przerażeni widzowie ze strachu wyli;
Wiera tajemniczo się uśmiechała, bo na boa sposób miała
Przed każdym numerem, ze znajomym felczerem
Usypiała słodko boa I do wyjścia na scenę była gotowa;
Jedna myśl tylko uwiera - nic innego nie umiała ta Wiera;
Nic to, zrobię z niej lekarza - pełno chorób się tu rozmnaża
"Hallo - Wiera ,Wieruszka ? - nie Wieruszka, lecz Maruszka ?;
Wiera poszła z boa do łożka ? i wystaje tylko nóżka ?;
Nóżka też już nie wystaje ? boa Wierą się syto naje ?;
Trudno, nie ma już Wiery - ale jest Józio, do cholery !

Niestety nie mam numeru Józia - pal go licho - umiał tylko ujeżdżać strusia;
Ściągnę do miasta innych zawodowców - równych Maryli i Józia fachowców;
Razem odbudujem to nieszczęsne miasto - jak brzmi nasze nowe, wspaniałe hasło ?!;
Z WIELKIEGO NIC, ZROBIM JESZCZE WIĘKSZY PIC !.

Pozdrawiam z wymarłego miasta Anno Domini 2005 r.

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 09 paź 2017, 20:24

Unia Tarnów vs MKS Trzebinia 7.10.2017

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


http://elitatarnowa.pl/oprawa-meczu-trzebinia/
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów

http://elitatarnowa.pl

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 14 paź 2017, 20:00

SOŁA OŚWIĘCIM - UNIA TARNÓW 3:0 /1:0/, bramki: Hałgas 13 min., Czapla 86 min., Dynarek 88 min.(karny). Skład Unii: Banek,Więcek, Wierzchowiec, Bartkowski, Węgrzyn, Tyl, Łazarz, Tyrka, Orlik, Lubera, Biały. Na zmiany weszli: Zawrzykraj, Bachara, Nytko, Jamróg. UNIA zagrała więc bez Sojdy, Witka, Wrzoska, Hebdy.

EKWIPUNEK STAREGO KIBICA UNII NA WYJAZDY W 2017 r.:
Ciężko to wszystko zmieścić w bagażniku samochodu, jeszcze trudniej wtargać na stadion, no ale to bagaż podręczny nieodzowny w tym sezonie. Co miałem dziś ze sobą ? - zaspakajam ciekawość: podręcznik "Mały Lekarz", tybetańska Księga Zmarłych, krzesełko kardiologiczne, respirator i defibrylator, leki przeciwwstrząsowe. Te ostatnie na wypadek wstrząsu, jaki niechybnie bym przeżył, gdyby Unia nie straciła gola. Na szczęście leki nie były potrzebne - Unia straciła 3 gole, czyli tak mniej więcej w swojej obecnej normie, więc szoku nie przeżyłem.

GRA:
Mimo wysokiej porażki Unia swoją grą nie przyniosła wstydu. Wręcz odwrotnie - mimo stosunkowo szybko straconej bramki nie załamała się, grała ofiarnie i długimi momentami dotrzymywała kroku liderowi. Gdyby tak grała w polu przez cały sezon, zapewne nie byłaby w strefie spadkowej. Wypracowała pozycje strzeleckie. Końcowy wynik nie odzwierciedla więc według mnie przebiegu meczu. A przecież zagraliśmy bez swoich asów.

BRAMKI:
1 - niecelne odegranie piłki przez Łazarza, udaje nam się blokować kolejne strzały rywali, piłka wychodzi przed pole karne, na wprost bramki. Dopada jej Hałgas i mocnym uderzeniem, chyba po kolejnym rykoszecie, zdobywa ładną bramkę. Uważam, że gol nie tyle obciąża obronę, co Tyla, który nie "pokrył" strefy bezpośrednio przed polem karnym;
2- moim zdaniem Trener popełnił błąd, zdejmując z boiska Wierzchowca /choć rozumiem intencje towarzyszące wejściu ofensywnego Zawrzykraja/. Wierzchowiec grał poprawnie, a jednocześnie podejmował walkę w powietrzu. I ten element /walka o górne piłki/ zaczął gwałtownie szwankować po zejściu wymienionego gracza. Ukoronowaniem tego był drugi gol dla Soły. Po wrzutce na nasze pole karne nikt nie próbował nawet utrudnić zadania mierzącemu 1,95 cm Czapli - ani stojący obok Bartkowski /1,78 cm/, ani pozostali obrońcy.
3 - faul Ł. Jamroga w polu karnym, słusznie podyktowany rzut karny, lekkie, ale precyzyjne uderzenie koło prawego słupka.

MŁODZI ZMIENNICY - zaprezentowali się godnie, a Sole uprzykrzyli trochę życia. Osobiście najbardziej podobał mi się Tyrka, zwłaszcza w I połowie. O Wierzchowcu już pisałem. Orlik dużo biega, ale odnoszę wrażenie, że niekiedy bezproduktywnie. To przyjdzie wraz z doświadczeniem. Łazarz rozkręcał się, ale musi poprawić celność podań. Generalnie należą się Im wszystkim za ten mecz słowa pochwały.

KRÓTKIE KALENDARIUM -
Unia krótko i aktywnie kryje, zwłaszcza w strefie obrony; wypady kończy głównie zagraniami na Białego;
strzał głową gospodarzy paruje Banek - udany występ, mimo straty 3 goli;
Bartkowski blokuje strzał na róg, po nim zamieszanie, strzał nad naszą bramką;
- 1- szy gol dla Soły;
- główka Soły nad bramką Banka;
- lekki lob w stronę okienka naszej bramki - Banek bez wysiłku wyłapuje piłkę;
okres lekkiej przewagi Unistów;
Węgrzyn ograny, dośrodkowanie, Łazarz wybija w pole piłkę po centrze;
Lubera wyłuskał piłkę, zgrał ją do Białego, uderzenie obok lewego okienka;

II POŁOWA
indywidualna akcja Tyrki, strzał po nodze rywala nad poprzeczką na róg;
po błędzie Więcka gospodarze nas "rozprowadzili", ale strzelają z kilku metrów nad bramką;
po rogu Wierzchowiec skutecznie zbija piłkę sprzed głowy rywala - róg, po którym dobre piąstkowanie Banka;
dwie udane interwencje Banka, w tym jedno uderzenie broni z bliska;
szybka kontra Unii, ale odegraną przez Białego do Lubery piłkę przejmuje obrońca;
Więcek odbiera piłkę przeciwnikowi, a ten był w dobrej strzeleckiej sytuacji;
Łazarz uderza nad bramką;
mocna centra z prawej Zawrzykraja, niestety zwłaszcza Białemu niewiele zabrakło do wepchnięcia piłki do siatki;
po wrzutce ich główka z bliska nad bramką /Wierzchowca już nie ma na boisku/
ich gracz "przedefilował" z piłką przed naszą obroną równolegle do pola karnego, zgrał na lewo, Banek broni strzał oddany z najbliższej odległości;
- 2 - gol dla Soły;
- 3 - ci gol
szybkie akcje Białego i Zawrzykraja, ale bez efektu bramkowego.

WYWIAD TRENERA - dla Dziennika Polskiego, obok którego nie mogę przejść obojętnie. Od kilku lat alarmowałem, że z moich analiz wynika, że nasza obrona wymaga uzupełnień. Klubowi to dyndało. Teraz gole w naszej siatce kocą się niczym króliki w kojcu. A Trener mówi, że nie może mieć większych zastrzeżeń do postawy obrońców !. Zawsze szanuję odmienne zdania innych, ale w tym przypadku nie mogę uwierzyć, że takie słowa padły, zwłaszcza że wypowiada je były solidny i przewidywalny obrońca /Bronisław Bartkowski grał w barwach Unii - to tak dla przypomnienia młodszym kibicom/. Otóż Trenerze - braki w obronie wskazuję po każdym meczu, a jeszcze lepiej wskazują je rywale. Trener ma dziurę w środkowej strefie - potrzebne są tam posiłki - wysoki, doświadczony, środkowy obrońca. Teraz przegrywamy nieomal większość górnych piłek w tej strefie. Zbyt często zostawiamy graczy bez krycia /są problemy przy przesuwaniu się obrońców/. Za często dopuszczamy do dośrodkowań. A przecież nie gramy z tuzami futbolu. Odszedł Pawlak, który umiał się ustawiać i walczyć w powietrzu - nikt go nie zastąpił. Aby udowodnić swoją tezę Trener moim zdaniem lukruje rzeczywistość - no bo jak inaczej nazwać sytuację, skoro po ostatnim meczu szczerze mówi, że bramka utracona po rogu zawsze obciąża bramkarza, a dla potrzeb wywiadu tę samą sytuację opisuje jako ... brak szczęścia.
W dalszej części rozmowy Trener już wraz z cenionym przeze mnie Redaktorem "DZIENNIKA" wspólnie podnoszą, że znacznie więcej pretensji można mieć do przednich formacji. Panowie, absolutnie nie podzielam Waszej diagnozy !. Tak, fakty są bezsporne - atak strzelił zaledwie 13 goli, marnując wiele sytuacji - to jako żywo prawda. Ale pomijacie Panowie to, że nasz atak musiałby strzelać w każdym meczu po 3 - 4 gole, by Unia mogła myśleć o punktach !. To się zaczęło od 4 kolejki - w poszczególnych meczach Unia, BY WYGRAĆ, musiałaby aplikować przeciwnikom kolejno co tydzień po 3- 4 bramki ! Proszę, oto statystyka, ile goli trzeba było strzelić, by zainkasować 3 pkt: 4 kolejka - 3 gole ! /udało się/, 5 kol. - 3 gole !, 6 kol. - 5 goli !, 7 kol. - 5 goli !, 8 kol. 2 gole, 9 kol. 3 gole ! /udało się/, 10 kol. - 4 gole !, 11 kol. - 3 gole !, 12 kol. 4 gole !. Zgoda - w ataku nie jest dobrze, ale Panowie - musielibyśmy mieć w zespole Lewandowskiego, żeby co tydzień ładować rywalom po 3 - 4 bramki !. Nawet gdybyśmy ich każdorazowo strzelali po 1 czy 2, to i tak, poza satysfakcją, zdałoby się to psu na budę. W IV klasie regularne zdobywanie 3-4 bramek to kosmiczna mrzonka !. Więc stwierdzenie, że do ataku można mieć znacznie więcej pretensji, niż do obrony, moim skromnym zdaniem, nie liczy się z faktami. Zacznijmy grać na zero z tyłu, a i ta skromna liczba zdobytych bramek wywinduje nas w górę tabeli. Stara to prawda - zespół buduje się od tyłu - a co my mamy w każdym meczu z tyłu ?!. Pomijacie też Panowie moim zdaniem bardzo istotny aspekt całej tej sprawy. Przednie formacje muszą wspierać solidnie słabą obronę - gdyby tam było pewniej, to więcej sił i środków pomoc mogłaby rzucić na wspieranie napastników. No i sprawa z obszaru psychiki - spróbujmy wyjść na murawę z podejrzeniem graniczącym z pewnością, że co tydzień trzeba władować przeciwnikom po 3, 4 gole, a i to może nie wystarczyć !. Ta świadomość na pewno "pomaga" naszym napastnikom.
Jeśli Klub nie wzmocni obrony, a z przodu nie znajdzie następców Popieli /zwłaszcza/ oraz Drozdowicza, to może nas dotknąć "radosny" jubileusz istnienia Klubu. Za tydzień gramy z beniaminkiem - osobiście oczekuję 3 pkt, bo okazji na podreperowanie konta może być z czasem coraz mniej.

PS. - na meczu nie, ale już po napisaniu tego postu musiałem jednak sięgnąć po podręczny zestaw. Wziąłem od razu tybetańską "Księgę Zmarłych' - reszta środków wydała mi się zbyt słaba - z pozdrowieniami JzK.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 21 paź 2017, 19:08

UNIA - WIŚLANIE JAŚKOWICE 2:0 /1:0/ - gole: Lubera, Wrzosek /karny, po faulu bramkarza na Białym/.

KĄCIK HISTORYCZNY:
12 października 1492 r. Kolumb "odkrył" Amerykę. Dzięki swojemu uporowi i majtkowi, który wypatrzył ląd;
- w XVII w. Heweliusz odkrył kilka komet. Dzięki teleskopom;
- w 1898 r. Maria Curie Skłodowska odkryła pierwiastki rad i polon. Dzięki współpracy z Pierre Curie;
- 21 października 2017 r. Jaskółka z Krakowa odkrył wieś Jaśkowice. Dzięki Unii.

JESZCZE COŚ Z HISTORII: w poście z ubiegłego tygodnia przypisałem Trenerowi imię Bronisław, miast Daniel. To tylko potwierdza, jak bardzo nie mogłem uwierzyć w to, że Trener Daniel Bartkowski nie ma większych zastrzeżeń do patroszonej, przyduszanej i obijanej co tydzień obuchem defensywy. I podtapianej, i ćwiartowanej.

TERAŹNIEJSZOŚĆ: nieomal cały zespół pracował dziś na rzecz zachowania czystego konta bramkowego. Schodzenie Wierzchowca w określanych fazach meczu do środka obrony i dublowanie wówczas jego dotychczasowej pozycji przez Łazarza, wychodziło wreszcie naprzeciw moim propozycjom i przyniosło efekt. Opłaciło się tak zagrać. Gra na "zero" z tyłu, oczywiście dała nam ważne zwycięstwo. Sytuację ułatwiał brak w zespole gości kontuzjowanego b. kapitana Jaskółek Łukasza Popieli /jest aktualnie najskuteczniejszym strzelcem Wiślan/. Goście prowadzili otwartą grę, od początku meczu swoją postawą dali do zrozumienia, że przyjechali do Tarnowa po zwycięstwo. Unia zasłużyła na pochwałę. Powrót po kontuzjach Wrzoska i Sojdy, mimo że potrzebują jeszcze nieco czasu, by dojść do pełni formy, przyniósł nam dojrzalszą grę w pomocy i więcej przemyślanych akcji z przodu. Czekamy na dalsze powroty /Witek, Hebda/. Nowa Prezeska Unii Małgorzata Mękal zaczęła kadencję pod szczęśliwą gwiazdą. Oby tak dalej - a dzisiaj wreszcie nie muszę się rozpisywać /zwycięzców się nie sądzi/ i mogę na luzie zakończyć dzień.

PRZYSZŁOŚĆ - za tydzień mecz, który może mieć duży wpływ na końcowy układ w dolnych rejonach tabeli. Jedziemy do zagrożonej spadkiem Wisły Sandomierz. Nasi kolejni rywale strzelili najmniej bramek w lidze /zaledwie 11/, co zwiększa nasze szanse na zachowanie czystego konta i solidne podreperowanie puli zdobytych punktów. Skuteczne zablokowanie doświadczonego, 30 letniego napastnika Damiana Judy, wpłynęłoby na wyraźne zwiększenia naszych szans. Ostatni raz Wisła wygrała na swoim stadionie ... 20 sierpnia br. /ze Stalą Rzeszów/ - i oby po meczu z Unią ta statystyka nie uległa zmianie. Podbudowana dzisiejszą victorią drużyna powinna nastawić się na walkę o kolejne 3 punkty - trzymam kciuki ! - JzK.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 29 paź 2017, 23:27

WISŁA SANDOMIERZ - UNIA 1:0 /1:0/, gol: 43 min. Wilk

Unia: Banek, Więcek, Witek /Bachara/, Węgrzyn /Tyrka/, Wierzchowiec, Łazarz /Ściślak/, Tyl /Jamróg/, Wrzosek /Zawrzykraj/ , Sojda, Lubera, Biały; Brak: Bartkowskiego, Zawrzykraja, Hebdy.

ORKAN GRISZA:
- na 105 km trasy z Krakowa do Sandomierza szalejący po kraju orkan zerwał z tyłu mojego auta tablicę rejestracyjną, która poszybowała na zachód;
na 115 km tablica przeleciała z powrotem przed samochodem, tyle że na północny - wschód;
- na 119 km orkan dobrał się do mojej kierownicy, nie porwał jej, ale zostawił spory luz w układzie;
- na 123 km wyrwał żarówkę świateł mijania.
Na 189 km spotkała mnie kontrola drogowa. Stosunkiem głosów 2:1 /wliczam mój głos/ uznano moją wersję zdarzeń co do "przyrodniczych" przyczyn braku żarówki, tablicy i luzu, za raczej mało prawdopodobną. Poległem z honorem: nie w wyniku nokautu, lecz "na punkty".
Co to ma wspólnego z działem "Tarnowska piłka nożna" ?. Ano ma: po pierwsze przez orkan omal co nie spóźniłem się na mecz w Sandomierzu; po drugie: jeśli ktoś zapyta Działaczy Unii, Trenerów itd., kto nas zepchnął na sam dół tabeli, odpowiedź nasuwa się sama - orkan Grisza, i po sprawie. Jak to na Unii.

OKOLICZNOŚCI TOWARZYSZĄCE SPOTKANIU: boisko nabrzmiałe od wody, przed bramkami strefy mazi i błota, tzw. ciężki teren. Rola przypadku w takich warunkach wzrasta. Co zapobiegliwsi piłkarze mogli zdobył dziś kartę pływacką, a i zaliczyć kurs płetwonurka. Wisła podjęła męską decyzję przed zakończeniem rundy i w mijającym tygodniu zmieniła Trenera. Miejscowi kibice zgodnie twierdzili, że już dawno nie widzieli tak dobrze grającej Wisły. Gospodarze wygrali, bo na zwycięstwo zasłużyli. Każda z drużyn miała świadomość, że tego meczu przegrać nie można. Wisła zrozumiała to lepiej. Orkan orkanem, ale Panowie z Unii - z tym trzeba coś zrobić.

GOL: róg, piłka szybuje lobem do góry, w środku pola karnego zawodnik Wisły podbija jeszcze piłkę na naszą lewą stronę boiska /czy On przypadkiem nie zrobił tego barkiem ? to były ułamki sekundy, więc nie jestem pewien, może będzie jakiś pomeczowy film ?/ i za chwilę widzimy kardynalny błąd defensywy Unii. W strefie Węgrzyna stoi w ogóle nie pilnowany zawodnik /Wilk/. Przepraszam za skojarzenie, ale dalibóg Uniści byli tak daleko, że nie miał nawet kto zapytać Wiślaka w stylu Czerwonego Kapturka "A czemu masz takie wielkie oczy i takie wielkie zęby ?!". Nie miał nawet kto usłyszeć słynnej odpowiedzi: "żeby was zjeść". Gracz Wisły pięknie podkręcił piłkę /po wcześniejszym koźle/, tak że minęła ona nadbiegającego Witka i Węgrzyna i wpadła do siatki obok zasłoniętego Banka. Sztubacki błąd, ładna bramka i jesteśmy na samym dnie tabeli. Jakby co, to wiadomo: Grisza.

KALENDARIUM:
- optyczna przewaga Wisły
7 min. - na prawym skrzydle obrońca wybija piłkę spod nóg Białego tak niefortunnie, że trafia ona tuż przed polem bramkowym do Sojdy /udany występ/, ale ten zostaje zablokowany przy próbie strzału przez 2 obrońców
8 min. - płynna akcja Unii w trójkącie Biały - Lubera - Sojda, tylko róg
9 min. - błąd w kryciu tuż przed naszym polem karnym. 2 graczy Wisły nikt nie kryje od strony naszej bramki, jeden z nich zostaje wypuszczony w uliczkę - Węgrzyn zostaje za jego plecami, Więcek nadbiega z lewej, ale ma stratę dystansu, na szczęście wypuszczenie było nazbyt mocne i wychodzący z bramki Banek uprzedza rywala
- nawet nieźle odbieramy im piłkę w środkowej strefie, ale na przeszkodzie w nawiązaniu skutecznej akcji stają niecelne podania
- zamieszanie przed Bankiem, wodne igraszki piłki i graczy
- Wisła groźniejsza na ich prawej flance, po jednej z akcji zostaje ograny Więcek, centra w nasze pole karne, ale na szczęście piłka trafia w rękę ich napastnika tuż przed naszym "krótkim" słupkiem
Sojda zewnętrznym podbiciem wrzuca piłkę w pole karne, ale główka obrońcy niweczy zakusy nadbiegającego Unisty
Więcek skutecznie zatrzymuję rozpędzonego Wiślaka
Lubera podczas indywidualnej akcji zostaje sfaulowany przed polem karnym, sędzia przerywa grę, mimo że poszkodowany przed upadkiem zdołał odegrać piłkę w pole karne do Sojdy - moim zdaniem arbiter powinien zastosować przywilej korzyści /Biały z wolnego uderza słabo, na dodatek w mur/
- szybka kontra Wisły, na szczęście przerwana przez Więcka
26 min. Sojda ładnie wychodzi na dobrą pozycję, ale dogranie Lubery pozbawione precyzji
po faulu Wrzoska, Banek bez problemów wyłapuje lekkie uderzenie w pole karne
dobre interwencje Wierzchowca - podoba mi się jego krótkie krycie rywali
strzał Wisły z kilkudziesięciu metrów koło prawego słupka
okazja dla Unii - Wrzosek z wolnego wrzuca piłkę w pole karne, wybicie piłki głową przez obrońcę w bok, Lubera przewrotką /nadal w polu karnym/ posyła piłkę na środek, zamieszanie, finalnie Wierzchowiec z całego obrotu niezbyt czysto uderza piłkę, ta po rykoszecie zostaje przygwożdżona do murawy przez bramkarza
39 min. piękne uderzenie Wrzoska z kilkudziesięciu metrów - bramkarz z trudem przerzuca piłkę nad poprzeczką
Wierzchowski i Więcek blokują strzały rywali
43 min - opisany gol 1:0 dla Wisły

II POŁOWA:
Wisła dwukrotnie posyła piłkę obok naszych słupków, a strzał w środek bramki wyłapuje Banek
centra Węgrzyna, strzał tyłem głowy oddany przez Luberę, bramkarz broni
faul Więcka przed polem karnym, po wolnym piłka ląduje na poprzeczce - mamy szczęście, byłby gol, bo Banek miał za "niski" wyskok" !
koronkowa akcja Wisły, piłka odbija się od słupka naszej bramki !
Więcek wybija piłkę na róg, a zmierzała ona w górne rejony bramki
Banek /w sumie dobry występ/ broni strzał z wolnego w krótki róg

Jeśli ktoś liczył, że ostatni kwadrans gry odmieni losy meczu, to poczuł się rozczarowany. Oba zespoły "siadły" kondycyjnie. W tym okresie tylko Lubera przewrotką posłał piłkę w środek bramki, a dobre podanie Sojdy nikt nie zamienił choćby na strzał.

PRZERWA - zobaczymy się za 2 tygodnie. Nie zaglądałem do grafika, ale coś czuję, że będzie to wyjazd do kolejnej metropolii.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 31 paź 2017, 21:51

ODLOT - to będzie bardzo prywatne wyznanie, nie dla słabowitych - mocna rzecz !. Otóż wyznaję, że ostatnio koci mi się w głowie podejrzenie, czy przypadkiem nie "odleciałem". Zauważam bowiem, że moja percepcja jakby coraz szybciej oddala się od percepcji innych. Doszło do tego, że ostatnio, gdy nad zagrodą sąsiada odlatywał przed zimą spóźniony klucz żurawi, upewniałem się u teściowej, czy się przypadkiem z ptactwem nie zabrałem. Teściowa orzekła, że mojego odlotu nie było /po prawdzie to jeszcze dodała: "niestety"/. Nieco mnie to uspokoiło, ale kiedym myślał, że już nie będę miał kolejnych z tej półki wątpliwości, jakieś licho mnie podkusiło, by odsłuchać wypowiedzi naszego Trenera po ostatniej porażce z Wisłą Sandomierz. W przeszłości w pełni zgadzałem się z Jego ocenami /zresztą Trenera lubię, bo wygląda na sympatycznego faceta, związanego z Unią - a dla mnie to ważne, a poza tym Jego oceny z poprzednich lat były moim zdaniem zawsze rzetelne i obiektywne/. Ale kiedy już miałem wyłączyć relację, raził mnie piorun, a włosy stanęły na sztorc. Gdyby te spóźnione żurawie w tym momencie leciały nad chałupą, to tym razem na pewno bym dołączył do klucza. Co mnie tak doprowadziło do stanu półomdlenia ? - otóż Trener stwierdził, że nie widzi żadnej różnicy pomiędzy zespołami z dołu tabeli, a czołówką i że nie gramy gorzej, niż zespoły z pierwszej piątki. To dowód na to, że odleciałem z ferajną żurawi szarych z rodzaju Grus - Grus, bo przykro mi, ale widzę to zupełnie inaczej. Chciałbym uwierzyć w słowa Trenera /naprawdę/, ale przyznaję: mam tu poważne wątpliwości. Drogi Trenerze - tu się różnimy !. Co gorzej - uważam, że tylko Trener, który widzi błędy zespołu i potrafi zdefiniować różnice sprawiające, że jesteśmy tam gdzie jesteśmy, będzie w stanie poprawić jakość gry. No bo jak nie ma różnic i gramy równie dobrze, jak liderzy, to co tu poprawiać ?!.

WĄTPLIWOŚCI JASKÓŁKI SZYKUJĄCEGO SIĘ DO ODLOTU Z GRUS _ GRUS -

- skoro nie gramy gorzej, to dlaczego przez ostatnich KILKA LAT Motor, Soła, Resovia, Stal Rzeszów, KSZO są niezmiennie na górze tabeli, a my niezmiennie walczymy o utrzymanie ?;
- skoro nie ma różnicy, to dlaczego mamy teraz do lidera 17 punktów straty ? / na koniec sezonu 2016/2017 ta różnica wynosiła 28 pkt, w sezonie 2015/2016 - 17 pkt, w sezonie 2014/2015 - 25 pkt ! - to już nie jest przypadek, to utrwalana tendencja !/.
Różnica jest też choćby w tym, że popełniamy więcej niż oni szkolnych błędów, a przecież to musi wpływać na ogólną ocenę występu, nawet pod względem piłkarskim poprawnego. Oczywiście i ślepej kurze trafi się ziarno, więc w pojedynczych meczach możemy pokusić się i o wygraną z liderami, ale przecież musimy na to patrzeć przez pryzmat całych sezonów - niestety ten PZPN nie ograniczył gier w III lidze do 2 - 3 meczów. Ot, taki właśnie jest PZPN. Wątpliwości mam więcej, ale słyszę nadciągające żurawie, czas się pakować.

EUREKA - i kiedy już brałem tobołek do ręki, olśniło mnie. A może realizujemy plan Pani Prezes, dotyczący odbudowy wizerunku Sekcji i stąd takie spojrzenie na sprawy ?. No to ja się w to włączę pełną parą i dopiero teraz zobaczycie marketing !. Oto mój wywód: faktycznie nie ma różnicy i w niczym nie ustępujemy liderom. Dowód ? - proszę bardzo !. Motor ma na tę chwilę na koncie 30 bramek, a Soła 28. My mamy ich 27, czyli niewiele mniej. Że co ?, że Motor i Soła tyle bramek zdobyły, a my tyle goli straciliśmy ? - odpowiadam: nie czepiajmy się niuansów !. Mam też inną dobrą wiadomość. Skoro nie ustępujemy w niczym liderom, więc i nie ustępujemy Garbarni, która awansowała do II ligi. Garbarnia zajmuje obecnie 6 miejsce w II lidze - to tak, jakbyśmy MY tam byli. Nie trzeba awansować do II ligi - wykazałem, że my tam już jesteśmy i to na eksponowanym miejscu. Jak to czytam, to dochodzę do wniosku, że Klub mógłby mi powierzyć zadania na polu ocieplania wizerunku sekcji - to byłaby dopiero jazda !. Panowie Dyrektorzy: Ćwikliński i Żurowski - czekam na angaż !.

ŻYCZENIA - życzę szczerze Trenerowi i Zespołowi, któremu niezmiennie - na dobre i na złe - kibicuję od kilkudziesięciu lat, by w rundzie rewanżowej na boisku - a nie w wywiadach - udowodnili, że faktycznie nie ma różnicy między Jaskółkami, a liderami /na dzień dzisiejszy niestety odnoszę wrażenie, że pewna formuła się wyczerpała i nie dostrzegam progresu/. Wtedy wrócę. A póki co, to mam departure, tobołek w dłoń, gę,gę gę, to się teściowa ucieszy - z pozdrowieniami - "odlatujący" JzK.

PS. do poprzedniego wpisu -
1/ z tą metropolią to się nie pomyliłem, jedziemy do Wólki Pełkińskiej;
2/ Zawrzykraj grał.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 11 lis 2017, 21:25

WÓLCZANKA WÓLKA PEŁKIŃSKA - UNIA 1:1 /0:1/. Gole: Sojda /1 min./, 1-1 Maciej Lech /48 min. - rzut karny/. Skład: Banek - Jamróg (79 Łazarz), Bartkowski, Więcek, Witek - Sojda (81 Bachara), Ściślak, Wrzosek, Lubera (90 Orlik), Zawrzykraj - Biały.

JAK WIOSKA Z WIOSKĄ: dopadło mnie takie szczęście, że mogę oglądać mecze na szczeblu wiosek. Unia to od kilku lat "piłkarska wioska", a Wólka to wioska jak najbardziej autentyczna i to od 4.500 roku przed naszą erą, bo z tego okresu pochodzi wygrzebana gdzieś tu siekierka z krzemienia. Sieciechowskiego podobno, jakby kogoś to interesowało. Ładna okolica, z 1500 sympatycznymi mieszkańcami, skomunikowana ze światem jedną asfaltową drogą. Jest i okazały kościół. Świeże powietrze, lasy wokół, a jak się kończą lasy, to się zaczynają kolejne lasy; Gdyby ktoś te informacje uznał za niepełne, to dodam, że wskazana wioska leży nieopodal Wólki Ogryzkowej; Mam nadzieję, że dość obrazowo przybliżyłem szczęście kibica Unii;

HYMN KLUBU: wita zawodników, rytmiczna, wpadająca w ucho muzyka, ładne wykonanie, gdyby ktoś tego nie zrozumiał: ładny wykon; tekst hymnu upewnił mnie, że mam w Wólce godnego konkurenta do moich wierszy o Unii. Fragment utworu mniej więcej brzmiał tak:
"Wólczanka, nasza Wólczanka
Na jawie i na śnie
Wierni na zawsze Tobie
Szczerze kochamy Cię".
Było jeszcze coś o łzach w "A" klasie i podnoszeniu się z kolan. Jest też fraza o Stwórcy patrzącym na Wólkę. Nawet ja bym tego lepiej nie ujął. W takich okolicznościach szczęście kibica Unii musiało sięgnąć niebios. I na jawie i bez dwóch zdań na czekającym mnie śnie.

OPIS MECZU: ciekawy, prowadzony przez cały czas w szybkim tempie, wiele zmiennych akcji i sytuacji. Miejscowi kibice twierdzili, że ich pupile odnotowują jeden ze słabszych występów w tych rozgrywkach i myślami są już chyba przy czekających ich derbach z Jarosławiem. Ich pech, nasze szczęście. Unia solidnie zapracowała na cenny punkt. Remis wywindował nas o 1 oczko ponad strefę spadkowiczów. Różnica między nami, a liderem - Motorem /wygrał swój mecz/, wzrosła jednak aż do 21 pkt. Przypominam to tak na wszelki wypadek, gdyby komuś przyszło do głowy rozwijanie wątku o bliskim pokrewieństwie obecnej Unii z obecnymi liderami rozgrywek.

GOLE:
1 min.- z naszej połowy dobrze dysponowany Zawrzykraj posyła długą piłkę do przodu, tym razem za mocną - Sojda w pewnym momencie jakby odpuszcza pogoń za piłką, ale dopingowany przez "ławkę" i kolegów przyspiesza. Wysunięty daleko przed bramkę golkiper Smoleń, który ma już piłkę przy nodze, odgrywa ją niedbale pod nogi ... Sojdy. Sojda nie traci głowy i z daleka wbija piłkę do bramki -1:0;
48 min. - po rogu zamieszanie pod naszą bramką, piłka trafia w rękę prawdopodobnie Więcka. Rzut karny bezbłędnie wykonany przez M. Lecha - piłka ląduje pod poprzeczką w lewej części bramki Banka /patrząc od strony strzelca/.

KALENDARIUM:
1 min. wspomagający Witka na lewej obronie Zawrzykraj skutecznie blokuje Kocura;
1 min. gol Sojdy;
3 min. centra rywali z prawej strony, strzał wysoko ponad poprzeczką;
- Lubera faulowany na wysokości pola karnego, Wrzosek z wolnego zagrywa równolegle do pola karnego do Sojdy, ten przedłuża na prawo do Białego, nienajlepsze uderzenie obok prawego słupka;
11 min. - Zawrzykraj w indywidualnej akcji, ścina w kierunku środka pola karnego, jego uderzenie broni Smoleń;

Gospodarze mają problem z przebiciem się na nasze przedpole. Unia szybko wraca i niemal całą drużyną wspomaga defensorów. Dobrze odbieramy im piłkę jeszcze przed naszą strefą obronną. W samej obronie podobają mi się zwłaszcza Bartkowski i wszechstronny Witek.

Ale i w tym okresie dochodzi do głosu brak w Unii wysokiego środkowego obrońcy. Do wysokiej piłki żaden z Unistów nie wychodzi, ich zawodnik głową posyła piłkę tuż nad poprzeczką - to była sytuacja bramkowa !.

od ok. 20 min - przewaga Wólki, ale nazbyt klarownych sytuacji to oni nie mają;
25 min - po kontrze wydaje się, że Biały wyjdzie na "sam na sam", pogubił się, dopadli go obrońcy, siła złego na jednego;
Zawrzykraj na lewej flance ładnie pognał z piłką, ale po walce bark w bark padł na murawę
- centra Sojdy, wybicie piłki, dobitka Ściślaka - mocna, ale obok słupka
33 min. Lubera ładnie do przodu do Białego, ten za łatwo traci piłkę na rzecz obrońcy;
37 ładna kontra, Sojda z boku do Białego, którego uprzedza obrońca;

- jesteśmy świadkami przewagi Unistów, a tu ni stąd, ni zowąd, mógł paść gol dla Wólki:
oto w 41 min. popełniamy kardynalny błąd w defensywie, nawala 'wymienność" pomiędzy Więckiem a Jamrogiem, przez co ich lewoskrzydłowy w niewielkiej odległości od bramki Banka pozostaje bez jakiegokolwiek krycia - przejmuje podanie z prawej i na szczęście uderza minimalnie koło przeciwległego słupka bramki;

II POŁOWA:
- rywale strzelają wysoko nad bramką;
- gol na 1:1
- 51 min - kolejne uderzenie Wólki nad poprzeczką;
- róg dla gospodarzy, blok Jamroga, Banek wybija piłkę, Sojda ma szansę wyjść na "sam na sam", ale nieco się pogubił /generalnie kolejny dobry mecz w jego wykonaniu/

widzę, że Unia stara się grać wiele długich piłek na wolne pole, ale z wykonaniem tego zamysłu bywa różnie

69 min - gorąco pod naszą bramką - zaczęło się od złego wybicia piłki przez Więcka pod nogi rywali, ostry strzał broni na dwa razy Banek /piłka już go mijała/
71 min - cała prawda o naszej obronie - dokładnie to, na co wciąż pomstuję - po ich rogu wysoka piłka trafia przed bramkę, wyskakuje 2 graczy Wólki, strzał głową, Banek wyłapuje piłkę tuż przed linią bramkową. Konkursowego pytania: "ilu Unistów wyskoczyło do tej centry ?" nie będzie, bo każdy na nie odpowie bez trudu. Odpowiedź oczywista: ŻADEN - ZERO - BRAK ZAINTERESOWANIA TAKIMI PIŁKAMI !.
- wybieg Banka i zdjęcie przez niego piłki z głowy napastnika
- Lubera nie puentuje podania Sojdy, po ograniu przez "Owena" 3 rywali

jesteśmy świadkami gry typu akcja za akcję, ząb za ząb, krasnoludek za Marysią Sierotką, chyba z emocji coś mi się pochrzaniło, ale tak to wynika z moich notatek

75 min. - kolejny indywidualny błąd w obronie, ich niepilnowany z lewej strony napastnik wpada w pole karne, centruje, na szczęście blokujemy tę akcję
- Kocur strzela z wolnego w środek bramki, Banek broni
Witek przytomnie przerywa groźne podanie "w uliczkę"
87 min - jest źle - ich gracze wchodzą w naszą obronę, niczym w masło, centra z prawej, Banek na posterunku
- błąd w środku naszej obrony - znowu niepilnowany gracz głową posyła piłkę nad poprzeczką, ale
mimo gorącej końcówki ratujemy remis !

UWAGI:
- od 45 min. Banek znowu /tak już kiedyś było/ grał bez czapeczki pod ostre słońce. Kierownik Drużyny Pan Witek nie powinien w przyszłości wpuszczać Banka do autobusu, jeśli nie okaże czapki. Aktualna jest moja oferta wsparcia Banka - nadal mam na stanie sombrero i czapkę uszatkę przywiezioną z ZSRR;

- Trener ma krótką ławkę, ale czas pochylić się nad zmianami - w decydującej o wyniku meczu końcówce wpuszczamy na boisko wyłącznie nieopierzonych młodzieżowców - wyraźnie siada nam wtedy poziom gry;

- już dawno pisałem /długo bez efektu/, że na boisku powinien być i Biały /niestety aktualnie dosyć odległy od swojej niegdyś wysokiej formy strzeleckiej/ i Lubera i to blisko siebie, bo grali razem w Wolani i szukają się na boisku - dobrze, że teraz ten tandem nawzajem się napędza;

- każdy mecz potwierdza moje jak do tej pory wielosezonowe wołanie na puszczy - poszukajmy wysokiego środkowego obrońcy.

- młody Wierzchowiec /piszę w oparciu o materiał filmowy/ popełniał błędy z Chełmianką. Osobiście jednak desygnowałbym go na boisko ze względu na wzrost /za Więcka/. Inną sprawą jest, że przy preferowanym przez niego krótkim kryciu rywala uczuliłbym go na związane z tym typowe zagrożenia /np. możliwość faulu rywala przy takim kryciu niewspółmiernie wzrasta, mogą być problemy z dogonieniem przeciwnika, gdy się wyzwoli spod takiego krycia/, ale to jest do przećwiczenia.
- tylko wysokie krycie, próby odbioru piłki przed naszą defensywą, szybkie i konsekwentne wracanie całej drużyny daje nam teraz nadzieje na mniejszą liczbę traconych bramek.

Kończę, poziom szczęścia kibica Unii wzrósł niebezpiecznie wysoko, oj będzie się dziś w nocy działo.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 17 lis 2017, 20:44

ŁZA SIĘ W OKU KRĘCI - ze wzruszeniem oglądnąłem wspominkowe spotkanie piłkarzy Unii, którzy 50 lat temu sięgnęli po awans do ówczesnej II ligi /obecna I liga/. Zwróciłem uwagę na wypowiedź Antoniego Kotwy, który mówi o swoim debiucie w podstawowym składzie w przegranym wyjazdowym meczu z Unią Racibórz 1:3 /2 sierpnia 1959 r. - też II liga, odpowiednik obecnej I ligi/.

DROGI PANIE ANTONI - podaje Pan datę swojego debiutu w II lidze, ale tak naprawdę debiutował Pan w Unii WCZEŚNIEJ I WARTO TO ODNOTOWAĆ !!!.
Otóż pozwolę sobie przypomnieć, że Pan Antoni Kotwa zagrał 2 spotkania w barwach naszego Klubu już w ramach przygotowań do rundy rewanżowej sezonu 1959 r. !!!.

Tak naprawdę debiut przypadł na dzień 18 lipca 1959 r. !. Z moich notatek wynika, że Unia zagrała wówczas sparing z bratankami z Węgier.
Oto co pisałem w prowadzonej na upadłym forum klubu "HISTORII UNII TARNÓW widzianej oczami Jaskółki z Krakowa".

Cytuję fragmenty: "W wojnie psychologicznej Węgrzy już przed meczem prowadzili z Unią 1:0. Do Tarnowa przywieźli bowiem samego Stalina ! Zespół nazywał się bowiem ... Stalinvaros DUNAUJVAROS!!!. Jeśli coś pokręciłem w nazwie, to Was bardzo: "Bocsánat", albowiem "Nem tudok [jól] magyarul !". A w ogóle dzisiaj to: "Rosszul vagyok".

Mecz pod względem aury zupełnie nie wypalił. Piękna gra Unii została szybko zastopowana strugami ulewnego deszczu. Jak wspominał to jeden ze starszych kibiców, chwilami zza ściany wody nie było widać boiska.
Zawodnicy wyglądali jak zmokłe kury, a samo boisko, jak rozmiękczona grzęda. Piłka wyczyniała cuda i nie jeden raz zmyliła zawodników. Ci jednak grali ambitnie, a efektem ich poczynań było aż 6 goli - po trzy w każdej bramce. Spotkanie zakończyło się remisem 3 : 3.

Z tego błotka raz po raz prześwitywał mały brylancik. Cieszył oko każdego kibica Unii. Brylancik zwał się Antoni Kotwa :D , który właśnie rozpoczynał swoją nadzwyczaj udaną przygodę z piłką nożną. Swoją grą w tym meczu zwrócił uwagę nie tylko kibiców, ale i kadry trenerskiej i przebojem wdarł się do podstawowego składu seniorów.
I o ile nad boiskiem wisiały ołowiane chmury, o tyle na nim objawiła się kolejna gwiazda w biało niebieskich barwach.
Pan Antoni jeszcze przez wiele lat miał przynosić kibicom radość swoją postawą na boisku. To niewątpliwie kolejny piłkarz, którego sumienność, dobre panowanie nad piłką, przynosić miały Jaskółkom kolejne punkty. Właśnie tacy jak On, tworzyli tę lepszą część historii klubu. Zresztą Kotwa swoją dobrą grę zwieńczył 2 golami !.
Trzeciego gola dla gospodarzy zdobył Rufin Dubiel". - koniec cytatu.

Potem Panie Antoni był kolejny mecz sparingowy z zespołem z ZSRR /Dynamo Swierdłowsk/, w którym Pan również zagrał - i to jak ! /takie wtedy były sparingi !!!!/.

Oto moje notatki tyczące tego meczu, cytuję:

"Nie mam odnotowanej dokładnej daty rozegrania tego meczu, ale myślę, że brak ten jest następstwem małego szoku, jaki przeżyli kibice Unii podczas tego spotkania.
Po meczu z Dynamo Swierdłowsk kibice zdobywali się jednak na  żarty, że goście pod maską jednej drużyny schowali pewnie po cichu zawodników z różnych klubów. Natomiast w prasie ukazały się notki, że w zespole tym występowali reprezentanci Kraju Rad, co tłumaczyłoby liczbę strzelonych przez nich bramek.
Inni kibice z poważnymi minami głosili, że przyjechała do nas drużyna hokeistów, bo tylko w hokeju strzelano tyle goli, co Rosjanie strzelili nam. W czasie meczu kibicom Unii nie było jednak do śmiechu. Dynamo zagrało bowiem bardzo dobry mecz i obnażyło nasze braki w obronie, co w świetle jej na ogół dobrej dyspozycji w lidze, musiało zdumiewać. 

Niewielu drużynom w całej historii Jaskółek udało się nam wbić choćby w przybliżeniu tyle bramek, co Rosjanom.
Zbliżam się do tej liczby, krążę nad nią, niczym orzeł nad gniazdem, bo nie wiem, czy wystarczająco przygotowałem Was już na odbiór wiadomości, ileż to goli straciła wówczas Unia. W końcu ten moment musiał jednak nadejść:  Unia dostała aż 8 goli /!!!/, jak to się mówi w plecy !.
Na szczęście końcowy rezultat nie wyglądał już tak porażająco, bo i Jaskółkom, w tym meczu fighterów, udało się ustrzelić 4 gole. Ostateczny wynik sparingu: 4 : 8 /2: 4/.

Bramki dla podduszonych Jaskółek zdobył wyrastający na piłkarza dużego formatu Kotwa /2 gole/, po jednej bramce  Czarnecki oraz Rusinek, który w tak efektowny sposób zaawizował swój powrót do drużyny.
Mecz obejrzało 2 tysiące fanów Jaskółek." - koniec cytatu.

DOPIERO PÓŹNIEJ nastąpił debiut ligowy Pana Antoniego Kotwy w wyjazdowym meczu z Raciborzem /była to 12 kolejka rozgrywek - runda rewanżowa/

Oto moje notatki odnoszące się do tego spotkania, cytuję:

"Kto szybko daje, ten dwa razy daje. Niestety, ale przysłowia nie zawsze się sprawdzają.
Piłkarze Unii postanowili bowiem bardzo szybko udzielić odpowiedzi kibicom na pytanie, o jakie to cele powalczymy na finiszu rozgrywek. Nikt z tej odpowiedzi nie był jednak zadowolony. Czekanowski, Tyliszczak, Białas, Palemba, Guzy, Nowak, Witek, KOTWA :D , Rusinek, Dubiel i Spodzieja nie podbili Raciborza.
Kibice powracający z tego meczu mieli niejasne wrażenie deja vu. Napewno gdzieś to już widzieli.
Oczywiście w Rzeszowie !.
Podobnie jak tam, tak i w Raciborzu, Jaskółki przegrały 1:3.  Identycznie też, jak w Rzeszowie, do przerwy Unia trzymała fason i remisowała 0:0.
Tak samo, jak w meczu ze Stalą, dopiero w koncówce, bo w 81 minucie,  odpowiedzieliśmy gospodarzom jednym celnym trafieniem. Honoru Tarnowa próbował ratować szczęśliwy strzelec bramki - Rusinek !. Tak na marginesie: Rusinek pokonał wtedy nie byle kogo - bramkarz Raciborza Hubert Kostka, o którym wspomina Pan A. Kotwa, to późniejszy gracz Górnika Zabrze, kapitan reprezentacji Polski, w której barwach rozegrał 32 mecze, złoty medalista Igrzysk Olimpijskich z 1972 r., a więc gracz złotej drużyny Kazimierza Górskiego !.

Pan Antoni Kotwa według moich notatek rzeczywiście został zastąpiony /faktycznie zagrał wtedy słabo - miał około 17 lat/ przez Kalembę w następnym meczu z liderem rozgrywek Wawelem Kraków. Unia wygrała 1 :0, co uznano za supersensację , a gola faktycznie strzelił Kalemba w 84 minucie !!!.

Jutro mecz z Orlętami Radzyń Podlaski w CZWARTEJ KLASIE ROZGRYWKOWEJ - i znowu się łza zakręciła w oku, tyle że z innego powodu ...

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 18 lis 2017, 18:19

UNIA – ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI 3:0 (3:0). Bramki: Dawid Sojda 16 min., Damian Lubera 31 i 37 minuta.

EWOLUCJA W DRUGĄ STRONĘ - jeszcze wczoraj wieczorem kolację jadłem sztućcami, a ogień w kominku zapalałem zapałkami. Gdzieś koło północy poczułem, że rośnie mi sierść na plecach, a dynda ci ona aż do ziemi. Przed świtaniem uwiłem gniazdo na konarze drzewa tuż obok dziupli szarego żurawia Grus - Grus, który nie odleciał na zimę. Na jutrznię, już całkiem owłosiony, waliłem pod świerkiem dwoma kamieniami o siebie, by wykrzesać iskrę. Dziwi to kogoś ? - jeśli tak, niech zdziwiony zważy, że jeszcze wczoraj wieczorem zamieszczałem wpis o drugoligowych występach Unii, by dziś gwałtownie cofnąć się w rozwoju, wrócić na palmę, przeczesać łapami skundlone futro na ciele i przystąpić do opisu meczu w czwartej klasie rozgrywkowej. Taką to ewolucję zafundowała starszym kibicom, pamiętającym dobre czasy, tarnowska Unia. UWAGA ! - teraz będzie autoreklama i lokowanie produktu: otóż polecam wczorajszy wpis, warto go przeczytać !;

KOLEJNA EWOLUCJA: najpierw jest zapłodnienie, a w jego wyniku powstaje jajo. Ponieważ nie biorę udziału w akcji uświadamiania seksualnego, oszczędzę szczegółów /jeśli kogoś temat frapuje, proszę na priva/. Potem coś się z jaja wykluwa. To coś jest żarłoczne. Potem przyobleka się w kokon. Wszystko to wygląda raczej obrzydliwie /może poza zapłodnieniem - tu także proszę na priva/. I na końcu ze środka wyfruwa kolorowy motyl. Tak dzisiaj Unia, niczym poczwarka przemieniła się w pięknego motyla, niczym feniks wstała z popiołu, niczym Ikar pomknęła ku słońcu, niczym niemowa przemówiła, niczym rakieta bez paliwa wylądowała na Marsie - w tej euforii, w jakiej jestem, mógłbym długo snuć porównania.

OPIS MECZU: Orlęta beznadziejne w I połowie. Wiele indywidualnych i zespołowych błędów, na dodatek zachowywali się tak, jakby przechodzili obok meczu. Unia miała więc ułatwione zadanie, ale w przeszłości tak było nie raz, a jednak nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Dzisiaj było inaczej - Jaskółki wypunktowały rywali bez pudła. Bramka Sojdy to pospołu zasługa świetnego podania, jak i indywidualnego potencjału strzelca. Druga i trzecia, to wypadkowa zespołowego wypracowania strzeleckiej pozycji dla Lubery i Jego perfekcji przy finalizowaniu akcji. Bramki były okrasą meczu. Unia wygrała w pełni zasłużenie i wszystkim zawodnikom mogę dziś ze spokojnym sumieniem pogratulować udanego występu. Na początku II połowy trochę posypała nam się taktyka, zespół się pogubił, ale potem było znowu lepiej. Oczywiście nie mogło zabraknąć specjalności Unii, czyli pozostawienia tuż przed bramką 2 graczy Orląt bez opieki /strefa Witka i Węgrzyna/, na szczęście uderzenie piłki główką przez zawodnika gości nie zmieniło wyniku. To już takie nasze specialite de la maison - oto jak ładnie można nazwać zwyczajną tandetę.
Po takim udanym meczu i tak wyraźnym zwycięstwie może nie powinno się nikogo wyróżniać, ale złamię regułę: nie wiem, czy Więcek czyta tę rubrykę, ale dziś był jakby po jej lekturze: skupiony, skuteczny i dobrze dysponowany; Wniosek dla piłkarzy i trenerów ? - czytajcie wpisy Jzk /kolejne lokowanie/.

SEZON: ten mecz nie powinien przesłonić obrazu I połowy sezonu. To był jeden z najsłabszych sezonów w ostatnich latach, a przecież należały one niezmiennie do obszaru piłkarskiej biduli. I nie chodzi tu tylko o wymierne liczby /ilość strzelonych i straconych goli, ilość wygranych spotkań itp./, ale i o ogólne wrażenia po poszczególnych pojedynkach. Osobiście uważam, że zespół nie tylko stanął w miejscu, ale wręcz cofnął się w rozwoju. Skład wymaga uzupełnień, o których już pisałem. Pewnie wyglądałoby to nieco lepiej, gdyby np. grał utalentowany Hebda i nade wszystko Popiela. Ale nie zmieni to konkluzji - ta drużyna musi zostać lepiej przygotowana do rewanżów !.

PS> Moja skrzynka na priva została po kilku minutach zasypana pytaniami. Mam zajęcie na całą przerwę w rozgrywkach. Pani o nicku "Różowa Kitka" odpowiadam już teraz na oficjalnym forum: TAK !.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 24 mar 2018, 20:13

UNIA - PODHALE Nowy Targ 1:3 /1:1/, gole: Krystian Popiela 43 min., dla gości Ligienza - 45 min., Kuźma - 57 min., Nawrot - 65 min. (rzut karny).

LĘKI I NIEPOKOJE - nieco czasu upłynęło od ostatniego mojego wpisu, więc nadrabiam zaległości i w pierwszej kolejności donoszę, co u mnie słychać. Otóż dopadły mnie przed rozgrywkami lęki i niepokoje. Znajomy weterynarz /ale z aspiracjami na lekarza/ zawyrokował, że w moim przypadku zostały one wywołane nowymi sytuacjami. Tak ponoć niektórzy reagują na coś nowego i nieznanego. Lęki i niepokoje wywołały u mnie zapowiedzi Pani Prezes, że za 2 lata zagramy w II lidze. Poziom lęków gwałtownie wzrósł, gdy Pani Prezes oznajmiła, że zaczyna porządkować wewnątrz klubowe sprawy, że stawia na nogi, a nie na głowie zarządzanie sekcją, że rozgląda się za sponsorami. A już bliski omdlenia byłem /wraz z weterynarzem, który ponad miarę wczuł się w moją sytuację/, gdy ktoś z klubu oznajmił, że teraz to już czeka nas tylko marsz w górę III - cio ligowej tabeli. Miałem już powyżej uszu tych dobrych wieści, bo poziom lęków wszedł w stratosferę. Dla tych, których zainteresowałem tym tematem dodam, że leży ona ponad troposferą /ta stratosfera, ma się rozumieć/. Przestałem przyswajać informacje z klubu, by nie spotęgować lęków, bo wyżej to już czaiła się niebezpieczna mezosfera. A i na mecz z Podhalem pojechałem z weterynarzem pod pachą, na wypadek gdyby Unia zaczęła już dziś marsz do II ligi i wygrała z Podhalem - poziom lęków poszedłby jeszcze wyżej.

CUDOWNE OZDROWIENIE - tak, tak - moi mili - dziś wyleczyłem się z lęków - na szczęście wszystko wróciło do tarnowskiej normy !. Prezeski już nie ma. Nikt nie ględzi o II lidze. Zarządzanie pewnie wróciło w ręce tych, których zarządzanie Prezeska poprawiała. Unia przed rozgrywkami zamiast się wzmocnić tradycyjnie osłabiła się /Wrzosek/. Przebił nas niejaki Polan Żabno z 5 klasy rozgrywkowej. Zespół pokazał, że jeszcze nie przyswoił sobie systemu 1-3-4-3. Jak to w zwyczaju, zaraz po zdobyciu bramki, straciliśmy gola. 2 brameczki dla Podhala padły po rażących błędach Unii. Jedna z brameczek tradycyjnie padła po prostym dośrodkowaniu na środek naszego pola karnego, gdzie tradycyjnie nikt nie potrafił zablokować główki stosunkowo niewysokiego Szymona Kuźmy /1,77 cm wzrostu/. Wymieniając dalej: po niezłym początku przeszliśmy na styl zwany kopaniną. Tradycyjnie bramkarz walił piłką po autach, gdy przy obecnie preferowanym stylu /każdy średnio zaawansowany fan futbolu o tym wie/ jedną z najważniejszych zasad jest szybkie i celne wprowadzenie piłki do gry. Tradycyjnie cofaliśmy piłkę pod naszą strefę, gdy należało pójść z ofensywą. Tradycyjnie też każą nam się cieszyć z dobrych występów wychowanków w innych klubach. Tradycyjnie radować się będą, że kolejne lanie dostała drużyna złożona z wychowanków. Uff, co za ulga ! Wszystko wróciło do normy, lęki ustąpiły. Dzięki !.

UWAGI - Popiela zagrał nierówno, obok dobrych momentów, trochę za dużo słabszych /m.in. zbyt wiele niecelnych podań/. Osobiście odważniej przesunąłbym go nieco do przodu /"kosztem" Tyla/. Ale to i tak piłkarz z przyszłością. Podobał mi się Zawrzykraj. Hebda jakby nie wszedł jeszcze w rolę, a przecież tu czekamy na pełną dyspozycję. Lubera powinien być większym egoistą w okolicach pola karnego - niekoniecznie zawsze musi szukać Białego - czasem warto poszukać bramki. Życzę Jamrogowi powrotu do zdrowia. Kończę - idziemy z weterynarzem świętować dzień odejścia lęków i niepokojów.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 09 kwie 2018, 1:03

Unia - Resovia 2:5 (0:3) Bramki dla gości: Kaliniec, Frankiewicz, Ogrodnik x 2, Makowski; dla Unii: 47 min. Hebda /dobitka po uderzeniu Tyla/, 62 min. Biały /karny, po faulu na Sojdzie/.

BECZKA - SKRZYDŁO - UNIA TARNÓW - stali bywalcy tej rubryki, znając już mój tok myślenia, bez trudu powiążą te wyrazy w jedną, logiczną całość. Związek pomiędzy beczką, skrzydłem, a Unią według mnie jest tak jasny, że nie będę go nawet rozwijał;

WKŁAD TEŚCIOWEJ - tak jak w ruchu drogowym panuje zasada ograniczonego zaufania do innych użytkowników, tak i identyczna zasada panuje na linii ja - moja teściowa. Wystarczyła chwila nieuwagi i już zdążyła odczytać mój wpis. Tym razem jednak teściowa spłodziła cenną uwagę: "a jak ktoś nowy to przeczyta, to nie załapie związku beczki z Unią ..." Z ciężkim sercem przyznaję rację i wyjaśniam. Choćby nie wiem, jak wysoka i solidna była beczka, jeśli nie będzie miała choćby tylko jednej klepki, to cała woda z niej wypłynie. Nawet jeśli pilot będzie miał dobre wyniki badania krwi i dobre relacje z teściową, to i tak nie posadzi samolotu na płycie, jeśli wcześniej odpadnie mu skrzydło. Unia Tarnów też nic nie osiągnie, jeśli nie będzie miała na odpowiednim poziomie zawodników odpowiedzialnych za szeroko rozumianą obronę !. Piszę o tym od lat !!!. Bez skutku !. Bramki z Resovią tradycyjnie padły po rażących błędach w destrukcji. Popatrzcie na video, jak w Unii wyglądają tzw. doskoki dopressingowe, jak zawodnicy spoza linii obrony zamykają rywalom boczne sektory, albo raczej, jak nasi nie doskakują i nie zamykają, jak słabo pilnujemy graczy wykańczających akcje itd, itp. Po tym meczu bardziej zrozumiały staje się mój poprzedni wpis, że Unia chyba nie przyswoiła sobie jeszcze nowego stylu gry. Resovia nie zagrała wybitnego meczu, choć oczywiście była lepsza. Od lat zapominamy o tym, iż budowę zespołu zaczyna się od tyłu !. Marzy mi się, że zaczniemy wreszcie tracić gole po finezyjnych zagraniach rywali, a nie po prostych dośrodkowaniach i strzałach głową niepilnowanych napastników itd, itp. Jak długo jeszcze ?!.

INNE UWAGI - o obronie już nic nie napiszę, bo tekst nadawałby się do obrony pracy doktorskiej, a to nie jest odpowiednie miejsce. Podzielę się innym wrażeniem. Ponieważ zazwyczaj wyprzedzam czas - warto, by Trenerzy i zawodnicy się nad tą uwagą pochylili. Coś mi się zaczyna nie podobać także z przodu. Zaczyna mi brakować gry na 1 kontakt. Dalej wydaje mi się, że zaczyna zanikać gra kombinacyjna - szarże Sojdy, czy Białego powinny być przetykane urozmaiconą grą kombinacyjną. Radzę przyglądnąć się także, czy prawidłowo rozciągamy ustawienie rywali podczas naszych ataków.

LUKA - ta powstała moim skromnym zdaniem na rynku wydawniczym. Starsi kibice pamiętają, że w latach 60., czy 70. ubiegłego wieku, na lokalnym rynku pojawiał się tygodnik "Tarnowskie Azoty". Ostatnią stronę poświęcano sprawom poszczególnych sekcji Unii. Wiele wpisów wychodziło spod ręki mocno związanego z klubem red. Osucha /prywatnie ojca piłkarza Jaskółek - Romana Osucha/. Gdy onegdaj przeglądnąłem niektóre artykuły z tamtych lat, z pewnym zaskoczeniem odświeżyłem sobie w pamięci, że dosyć często odbiegały one od lukrowanych pochwał. A przecież powinny tam być same laurki. Unia na co dzień grała bowiem wówczas w odpowiedniku obecnej II ligi, a od święta pogrywała nawet i na poziomie dzisiejszej I ligi. A jednak ! - nie brakowało tam ostrej krytyki działaczy, trenerów, taktyki meczowej itp. Pamiętam, że jeden z piłkarzy /później znany lokalny trener/, po kilku leserskich występach, zapracował sobie w gazecie na miano "lenia", co wyartykułowano wprost i bez pardonu. W kolejnym meczu zniesiono go z boiska z wywieszonym językiem. Brakuje mi dzisiaj tego /krytyki, nie wywieszonych jęzorów/. To dobrze służyło sekcji. Dzisiaj lokalni dziennikarze specjalizują się w pomeczowych sprawozdaniach i szerokim łukiem omijają poruszanie w odrębnych artykułach tematów drażliwych, czy słusznej krytyki. A przy obecnym stanie Unii byłoby o czym pisać. Jako nieprofesjonalista, nawet nie kandyduję do tej roli.


RUSAŁKA - NOC GŁODNYCH TRUPÓW - NOCNE MOCZENIE - KONGESTIA - OGACONA MCHEM CHAŁUPA - UNIA TARNÓW - to już tak oczywiste, że nie będę rozwijał, tym bardziej, że zza zamkniętych drzwi, z poziomu podłogi unosi się mroczne i satanistyczne chrapanie. Mówiąc inaczej: stamtąd nie będzie już cennych porad. Żegna Was zmartwiony stanem "unijnej" piłki nożnej - JzK.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości