Tarnowska piłka

Dział o wszystkim niezwiązanym z żużlem.
Awatar użytkownika
Meganka
Posty: 7
Rejestracja: 22 wrz 2016, 12:06
Lokalizacja: Tarnów
Kontaktowanie:

Tarnowska piłka

Postautor: Meganka » 22 wrz 2016, 12:09

race to robią jednak fajne efekty :D
żużel nałogiem, motory życiem
Z czystym sumieniem polecam - http://www.oftaldent.pl

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 24 wrz 2016, 23:14

JKS JAROSŁAW - UNIA TARNÓW 1:0 /0:0/

KRÓTKIE KALENDARIUM:
I POŁOWA - Unia za podwójną gardą, skupiona, nieźle paraliżująca zamiary miejscowych. A zamiary były jak na moje wyczucie niecne. Wystarczyło zaglądnąć w ich oczy. Zamiary /niecne/ mogły spalić na panewce, gdyby Jamróg znajdując pod pewnym kątem do bramki, w polu karnym, potrafił zamienić się w Białego lub Popielę. Niestety, nie potrafił. Pięknie się tam znalazł, zaskoczył swoją niezapowiedzianą wizytą nieprzygotowanych na takiego gościa gospodarzy, ale cóż z tego ... Miał czas, swobodę ruchów, ale oddany przez naszego obrońcę strzał nie był z rodzaju tych nie do obrony, więc bramkarz go wybronił. To powinna być bramka.
- Biały zgrywa piłkę głową do środka, Witek uderza z woleja z kilkudziesięciu metrów, ale ponad poprzeczką;
- kolejny obrońca Unii - Węgrzyn, zawitał pod ich bramką, ładnie odegrał piłkę do Białego, ten będąc w polu karnym pod pewnym kątem do bramki, miast strzelać odegrał futbolówkę do środka, do Lubery i nici z tego wyszły; a te oczy robiły się coraz bardziej jaszczurcze, wyrodne i lucyferyczne;
- JKS wziął się do roboty - Węgrzyn popędził za skrzydłowym, wbiegającym w kierunku naszego pola karnego, Uniści nie spostrzegli, że jego pozycja jest dublowana przez kolejnego piłkarza, który uzyskał swobodę na prawej flance, strzał, Lisak paruje piłkę nieco w stylu Banka, czyli do przodu, ale na szczęście Bartkowski ją wybija,
- mamy też wybicie piłki przez naszego defensora, gdy niechybnie zmierzała ona do pustej bramki;
- Jarosław podoba mi się w sposobie rozwijania akcji z przodu, ładnie wychodzą na wolne pole, próbują wrzutek za plecy obrony Unii - po jednej z takich wrzutek strzelają bramkę, ale ze spalonego;
- generalnie błędy obrony Unii są nieuniknione, gramy bez Pawlaka, to duża strata;
- więc się zdarza, że prezentujemy im piłkę głową, stwarzając sobie problemy;
- jest kilka niezłych piąstkowań Lisaka;

II POŁOWA
mógł być mocny akcent, ale po wolnym Wrzoska minimalnie obok bramki strzela główką Biały;
- a one to się robią takie bardziej bezecne, lisowate i nieprawe. Te oczy, znaczy się.
- i nie pomyliłem się co do tych oczu; Więcek blokuje rywala z prawej strony, piłka wędruje na róg. Rogi wykonywali nieźle, głównie na nasz krótki słupek. Piłka trafia na głowę Hassa, strzela bezbłędnie, gol dla JKS !!!. Znowu tracimy bramkę po stałym fragmencie gry !.To mocny argument dla naszych działaczy, by wystąpili do PZPN o likwidację rzutów wolnych i rożnych, jako wypaczających obraz gry. Tak tylko nieśmiało zaproponuję, by przed nowelizacją przepisów, zwrócić się do Trenera i Piłkarzy o analizę naszych błędów przy rogach i wolnych;
- po tej bramce skupiam się bardziej na oczach, niż na przebiegu meczu.
a po tym, co uczynił Biały, to już w ogóle nie patrzę na murawę. Centra Sojdy /dzisiaj widoczny, ładnie dośrodkowujący/, akcja się łamie, ale utrzymujemy się przy piłce, świetne zgranie Witka na głowę nie pilnowanego Białego, który znajduje się ok. metra przed pustą bramką !!!. Po strzale nie możemy uwierzyć, co się wydarzyło. Biały przerzuca piłkę tuż nad poprzeczką !!!. Ja wiem - Biały w 99 identycznych sytuacjach wpakowałby futbolówkę do siatki, w zależności od dyspozycji dnia, albo czołem, albo lewym uchem, albo prawym uchem, albo obydwoma uszami naraz !!!. Ale dzisiaj był ten jeden, jedyny raz w życiu, kiedy nie trafił !!!. Wielka, wielka szkoda !.
Mieliśmy jeszcze kolejne szanse /do główki wystartowali Zawrzykraj i Drozdowicz i po uderzeniu jednego z nich piłka wylądowała w siatce, tyle, że bocznej/. Tu kolejny postulat do PZPN - zlikwidujcie boczne siatki.
- w końcówce Unia ambitnie starała się wydrzeć JKS wygraną, ale ta sztuka się nam nie udała;

JAROSŁAW I SPRAWIEDLIWOŚĆ
- nie doszukujmy się tu sprawiedliwości. Po mojemu, to z przebiegu gry najbardziej sprawiedliwy, to byłby remis.

UWAGI:
- Trener ma problemy kadrowe. To musi się uwzględnić przy ocenach. Popieli i Pawlaka nie tak łatwo zastąpić. Nie wiem dlaczego nie zagrali Horba i Chłoń. Mimo to dziś postawiliśmy się JKS, który miał ostatnio świetną passę. Generalnie jednak forma Unii odbiega od tej ze spotkań ze Stalą, czy z KSZO w I połowie. Jesteśmy na równi pochyłej i z Orlętami musimy wygrać, bo w zanadrzu mamy trudnych rywali. Próbę z równoczesnym wystawieniem Białego i Lubery oceniam pozytywnie. Grali blisko siebie i myślę, że taki był trenerski zamysł, bo wyraźnie się na boisku szukają i nieźle rozumieją. Wprowadziłbym jednak modyfikację: Biały bliżej przodu. Korekty wymaga też moim zdaniem skład. Skoro nie gra Pawlak, który dobrze się czuje w grze w powietrzu, to na boisku widziałbym od początku wysokiego Drozdowicza. Byłby nieoceniony przy ich i naszych wolnych i rogach. Nie zapominajmy, że w poprzednim sezonie zaliczał się grona najskuteczniejszych strzelców Unii. Utrwaliła się praktyka dokonywania zmian po przerwie. Osobiście uważam, że niekiedy zmiany winny być wprowadzane wcześniej. Moim zdaniem dziś nienajlepszy dzień miał Niemiec, młodzieżowiec, którego w przeszłości chwaliłem. Porzekadło, że niewykorzystane okazje się mszczą też miało dziś rację bytu. I ostatnia uwaga: może się to bierze stąd, że oglądam Unię co tydzień, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że stajemy się coraz bardziej przewidywalni. O stałych fragmentach gry już kiedyś pisałem. Po dzisiejszym meczu zastanawiam się, co się stało z naszą niegdyś mocną stroną, czyli prostopadłymi podaniami /Ślęzak, czy Kazik mieli takich na swoim koncie sporo/, co się stało z naszymi wrzutkami za plecy obrony itd., itp. Gra Unii wymaga pewnego odświeżenia i tu jest rola Trenera;

ULGA
- kiedy już pociąg unosił mnie coraz dalej od Jarosławia, przez zamkniętą szybę wykrzyczałem, a JKS -ie pamiętasz ty 1991 rok ?, pamiętasz to lanie sprzed 25 lat ?!!!. Pamiętasz te 4 gole Paleja, Wstępnika, Ropskiego i Czerwonego ?!. Że co ? - że niewielu pamięta, a w ogóle to i tak mnie nikt nie usłyszy ?. Nieważne, ulżyło mi. A moje oczy zrobiły się gałgańskie i wniebowzięte, szubrawe i odlotowe zarazem. A jakie będą, gdy popatrzę na tabelę rozgrywek i aktualną pozycję Unii, ech, ludzka wyobraźnia tego nie ogarnie - pozdrawiam, Jaskółka z Krakowa.


-
-

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 26 wrz 2016, 21:37

1/ Trener Bartkowski w wywiadzie dla Dziennika Polskiego oczywiście zwrócił uwagę na straty goli po stałych fragmentach gry. Przyczynę tej egipskiej plagi upatruje w braku zawodników potrafiących grać głową. Mam nadzieję, że po diagnozie /cząstkowej moim zdaniem/, przyjdzie czas i na leczenie. I w ramach kuracji sięgniemy po wariant, który sugerowałem: od początku na murawie wysoki Drozdowicz. Niestety, ale w takich okolicznościach traciliśmy też gole, gdy sprawny był K. Pawlak. To z kolei potwierdza trafność moich kolejnych przedsezonowych sugestii: zakontraktujmy pełnokrwistego obrońcę;
2/ Mam na oku zawodnika, który co prawda nie jest obrońcą, ale byłby ciekawym nabytkiem. Ma 29 lat, co przy stanie współczesnej transplantologii daje nadzieje na jeszcze wieloletnie występy. Potrafi być reżyserem gry, a takiego piłkarza Unii też brakuje. Potrafi zagrać na wolne pole i zaskoczyć podaniem rywali. Niezły przy wolnych i rogach. Ma przegląd sytuacji na murawie. Nie był co prawda reprezentantem kraju, ale ma lepszą od tego rekomendację - w ostatniej kolejce strzelił 2 bramki Tarnovii. To oczywiście Sergiusz Kostecki, b. piłkarz Unii, obecnie gracz Sokoła z Borzęcina. Mam tylko obawy, czy zdobycie 2 bramek z Tovią nie zwróci na niego uwagi skautów z Leicester City F.C. Warto ich uprzedzić - Kostecki w dawnej formie to jest to, czego Unii brakuje w środku pola. Sojda, Biały, Popiela itd. otrzymywaliby więcej piłek, otwierających im drogę do bramki rywali.
3/ Ostatnio jakby stałem się mniej "upierdliwy", co zaczęło mnie głęboko martwić i rodzić smutne refleksje, czy przypadkiem za szybko się nie starzeję. Więc czas na mały remanent. No właśnie, Sojda !. Jest, czy Go nie ma ?!. Pewnie jest, bo Go widzę na murawie. Ale w jakim charakterze ?. DETO 28 lipca br. napisał, że Sojda związał się z Unią roczną umową i jest zawodnikiem Jaskółek. Tymczasem Sportowe Tempo w tym samym dniu poinformowało, że Sojda jest graczem Puszczy i został jedynie WYPOŻYCZONY do Unii " z możliwością skrócenia tego okresu po zakończeniu rundy jesiennej" !. Jest różnica w przekazie ? - dla mnie jest...
4/ w ostatnim poście napisałem, że nie grał Horba - chodziło oczywiście o Hebdę. Pomyłka to pokłosie tego, że w połowie ubiegłego wieku w Unii grali obok siebie /i to jak !!!/ Hebda i Horba i te nazwiska wymieniano wówczas jednym tchem. - jak zawsze z pozdrowieniami JzK /jesteśmy na 12 miejscu !!! - żebyście tak zobaczyli moje oczy po tym, jak ta tabela mi przed nimi zamajaczyła ! - rozstawione, niczym gwiazdy na niebie; i jak u Mickiewicza: "Wzrok dziki, suknia plugawa" , choć z tą suknią trochę przesadziłem ...

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 28 wrz 2016, 20:28

JKS Jarosław – Unia Tarnów 24.09.2016
video: https://www.youtube.com/watch?v=L4Zv6y1EmLo

Na kameralny, old schoolowy stadion w Jarosławiu docieramy autokarem pół godziny przed meczem. Dzięki sprawnemu wejściu na sektor doping zaczynamy jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Z przerwami dopingujemy przez cały mecz. Wieszamy flagi Elita Tarnowa, małą Mafię oraz flagę ETO (obecni w 5 osób). Ekipa wracająca z meczu Resovia – Karpaty (25 osób) dołącza w drugiej połowie. Łącznie jest nas 86. Gospodarze również wystawiają młyn i prowadzą doping. Mimo dobrego początku, piłkarze w drugiej połowie dają się zdominować i przegrywamy 0-1.

Obrazek

WYJAZD NA RESOVIĘ!! 8 października.

Rozpoczynamy zapisy na wyjazd do Rzeszowa. Najlepsza okazja wyjazdowa w tej rundzie do silnego wsparcia naszych Jaskółek. Wyjazd w sobotę 8 października o godz. 12:30 spod Hali Jaskółka. Cena przejazdu 25 zł. Nie czekać na ostatnią chwilę. Zapisy na priv, e-mail: wyjazdy@elitatarnowa.pl oraz na najbliższym meczu Unia - Orlęta (sobota, g. 16:00). Udostępniać i mobilizować znajomych - kto nie wie, niech się dowie, UNIA jedzie na RESOVIĘ!

Obrazek
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów
http://elitatarnowa.pl

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 01 paź 2016, 22:49

UNIA - ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI 2:1 /2:0/, gol: Biały /głową/ i Hebda /ale w tym przypadku to nie był gol - to było zjawisko ze świata baśni/.

GDZIE DŻENTELMENI ?:
Dziś W Tarnowie zobaczyłem takie zjawisko: bieży kobiecina, a w obu rękach ściska solidne toboły. Wokół nie brakuje samców, ale żaden nie zrywa się z pomocą. Może ociągali się z pomocą do czasu, gdy nałoży sobie miskę z maniokiem na głowę i zawiąże płachtę z niemowlakiem na plecach ?. Kobiecina to nasza fizjoterapeutka, która udzielając pomocy poszkodowanym piłkarzom, każdorazowo wpadała na murawę z dwoma sporymi pojemnikami. Panowie - jeśli przepisy nie zabraniają, to wejdźcie następnym razem w rolę "gentlemanów" i pomóżcie w taszczeniu dobytku. Nie mam wątpliwości: nasza fizjoterapeutka powinna wbiegając na murawę mieć w rękach tylko to, co w takich razach winna mieć przy sobie pomoc medyczna, czyli: przybory do manicure, lokówkę, krem do twarzy, rąk i ciała, różne balsamy, puder, kostium do zmiany, kartę kredytową męża lub z jego braku kartę narzeczonego, buty na niskim obcasie, rajstopy, lakier do paznokci, gumkę do włosów, środki higieniczne, błyszczyk, jeszcze jeden krem. Pewnie wszystkiego nie wymieniłem, ale właśnie małżonka zabrała mi swoją kosmetyczkę, więc nie wiem, co tam jeszcze kobieciny mają ...

NAGRODA:
- dla tego, kto w kolejnym meczu wniesie pojemniki za sympatyczną Panią Fizjoterapeutkę, mam nagrodę !. Oto taką osobę do końca tej rundy /nie wiem, czy to i tak nie za długo/ opisywać będę wyłącznie w samych superlatywach - daję moje słowo !.

UCIECZKA:
Dzisiaj wygrana za 6 punktów. Uciekliśmy nieco zespołom z grupy spadkowej. Nie ukrywajmy - przy sporej dozie szczęścia. W I połowie jeszcze jakoś to z naszej strony wyglądało. Pierwszy groźniejszy wypad Jaskółek w 9 minucie i od razu gol. Idealna centra z prawej flanki Marcela Tyla i równie skuteczna główka Białego, zdawały się zapowiadać mecz pod naszą kontrolą. O golu Hebdy będzie poniżej. Po bramce Hebdy w ok. 25 min. można było się spodziewać kolejnych nokautujących gości ciosów. 2 gole przewagi dawały złudną nadzieję, że tym razem obejdzie się bez problemów. Orlęta nie wyglądały zbyt groźnie. Kameleonowa forma Unii musiała jednak dojść do głosu, tym razem w II połowie. Zaczęło się pechowo - Tyl zdaniem sędziego sfaulował w polu karnym Konaszewskiego i Borysiuk z "jedenastki" pokonał Lisaka. Nasz bramkarz był bliski wybronienia tego uderzenia, ale nie zmienia to faktu, że zrobiło się tylko 2:1. Na szczęście Lisak później świetnie wybronił groźne uderzenie ... naszego Marcela Tyla. To była obrona na wysokim poziomie. Muszę oddać sprawiedliwość i drugiej stronie: i do wysokiego poziomu strzału Tyla nie można się było przyczepić, w przyszłości sugerowałbym jednak, by piłkę ładował bardziej w stronę bramki rywali.
Potem było sporo horroru: po uderzeniach gości aż 2 razy poprzeczka i 1 raz słupek uratowały nas od przykrej w skutkach utraty goli !. No i była jedna strzelona nam bramka, na szczęście padła ze spalonego. Unia dopiero w samej końcówce poderwała się, mieliśmy swoje okazje /m.in. Biały, Zawrzykraj/, ale wynik nie uległ zmianie. Mimo wszystko cieszymy się z tych punktów - gratulacje dla zespołu i trenera ...

GOL HEBDY:
Niesamowity. Wybita piłka ląduje przed Hebdą w odległości chyba ponad 40 m od bramki rywali. Nasz młodzieżowiec zauważył, że bramkarz wyszedł przed bramkę. Huknął z woleja i trafił !!!. Tak zdobywali gole tylko najwięksi z największych w historii klubu: Oratowski, Horba, Kubisztal ... Bramkarz Wójcicki po tym golu nie wychodził po wybiciach piłki poza linię bramkową ani na centymetr. Odnosiłem wrażenie, że nawet po końcowym gwizdku sędziego bał się wyjść z bramki. Gratulacje - ten gol zapamiętam na zawsze !. Ważna informacja dla skautów z innych klubów, którzy co sezon ograbiają Unię z talentów: z dobrze poinformowanych źródeł dowiedziałem się, że piłka zeszła Hebdzie z nogi, a on sam nie strzelał, lecz zamierzał podać piłkę do swojego bramkarza.

UWAGI: głównie w I połowie tak lekko licząc z 6 - 7 razy mądrze zawiązywana akcja spełzła na niczym, gdyż ostatnie podanie było o wiele za mocne i wychodzący na pozycję gracze nie byli w stanie dopaść futbolówki. Lisak powinien lepiej obserwować rozwój akcji. Też głównie w I połowie reagował nieadekwatnie do potrzeb - nie wprowadzał piłki do gry w momencie najbardziej do tego odpowiednim - czasem szybsza reakcja mogła otworzyć nam drogę do kontry. Włosy stają na głowie na myśl, jak nierówno gra Unia. Nie potrafimy utrzymać przez cały mecz w miarę równego poziomu. Co z tym zrobić ?!. Biały bardziej z przodu - jak sugerowałem - jest bardziej pożyteczny, niż Biały cofnięty i goniący nie wiadomo za czym w poprzek boiska. Dobrze, że pojawił się Drozdowicz - wykorzystuje wzrost, wzmacnia nas przy stałych fragmentach gry rywali, generalnie całkiem przyzwoity mecz. Obiecujący powrót Łukasza Popieli. On to nawet fryzurę poprawia na ligowym poziomie. Z Popielą w składzie będzie łatwiej !.
Zwycięzców się nie sądzi, więc już kończę - do "usłyszenia" po Resovii.
PS - najlepsze myśli i życzenia kieruję pod adresem Pana Kamila Pawlaka. Życzę wytrwałości na drodze trudnego powrotu do zdrowia. Niemały kawałek historii Unii zamyka się w życiorysie Pana Kamila - trzymam kciuki za pełne wyzdrowienie !, z pozdrowieniami dla wszystkich - Jaskółka z Krakowa.

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 09 paź 2016, 18:51

Resovia Rzeszów – Unia Tarnów 8.10.2016
Video: https://www.youtube.com/watch?v=jfdBnNinGP0

Jak za dawnych lat…
Najstarsi kibice Jaskółek mający za sobą czasy świetności w latach 80-tych zapewne pamiętają wspólne mecze Unii z Resovią. Po długiej przerwie zasiedliśmy obok siebie na meczu naszych drużyn. Na wyjazd wybieramy się dwoma autokarami i kolumną samochodów, docieramy na stadion Resovii w liczbie 170 osób z flagą Duma Tarnowa. Piłkarze podzielili się punktami, choć trzeba przyznać, że dla nas był to szczęśliwy remis. Na meczu zajebisty klimat, podobnie w drodze. Kto nie jeździ na wyjazdy niech żałuje!

Obrazek


więcej zdjęć: https://www.facebook.com/Elita.Tarnowa/ ... 2648309425

Wkrótce na profilu Elita Tarnowa info dotyczące meczu z Motorem Lublin (30 października godz. 13:00)
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów

http://elitatarnowa.pl

Awatar użytkownika
Meganka
Posty: 7
Rejestracja: 22 wrz 2016, 12:06
Lokalizacja: Tarnów
Kontaktowanie:

Tarnowska piłka

Postautor: Meganka » 13 paź 2016, 0:12

a jak atmosfera na meczu jeżeli chodzi o kibiców z Rze? :D Spokój po staremu?
żużel nałogiem, motory życiem
Z czystym sumieniem polecam - http://www.oftaldent.pl

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 16 paź 2016, 0:02

Jaka miała być? Siedzieliśmy wspólnie na jednej trybunie. Unia z Sovią jest bardzo dobrze nastawiona do siebie. To jedna z najlepszych dawnych zgód Jaskółek.

Trochę z historii...
WIOSNA 1985 cz. II
W drugiej części podsumowania wiosny 1985 roku skupimy się na opisie drugiej oficjalnej zgody z Resovią Rzeszów.

Zelmer Rzeszów – Unia Tarnów. Zawiązana zgoda z Resovią

Ovest: "Następnym meczem był wyjazd na Zelmer do Rzeszowa i zgoda z Resovią. Stal się odgrażała, że nas dopadnie za porażkę w Dębicy, ale na dworcu czekała tylko Sovia. Super powitanie oraz impreza aż do meczu. Później udajemy się na mecz Resovii z Jagą, co ciekawe przyjechało kilku kolesi z Wisły, którzy byli w sektorze Sovii. Jaga przyjechała ekipą nie do ruszenia. Byli po prostu za silni na Sovię, więc oprócz bluzg do niczego nie doszło. Po meczu impreza i super zgoda."

Trochę więcej o tej zgodzie, wpis kibica Unii:„Witam, zgoda miedzy naszymi klubami powstała w 85 roku po meczu w Krakowie, my wracaliśmy z Wisły, a Wy z meczu z Craxą, gdzie trochę Was obito. Poznaliśmy się w pociągu,na oficjalną zgodę przyjechaliśmy na mecz Zelmer - Unia. Miała czekać na nas Stal Rzeszów, po tym jak zostali pogonieni wraz z Wisłoką w Dębicy. Niestety nie doczekaliśmy się ich, natomiast Sovia przyszła bardzo fajną ekipą. Zgodę z Waszej strony zrobili Dolar i Szymon, impreza była zajebista, bo zostało nas kilku na meczu z Jagą. Spotykaliśmy się na wielu meczach przez ten okres, ponad 2 letniej zgody. Zdarzało się, że w każdym tygodniu imprezowałem w Rzeszowie. Były wspólne wyjazdy, mecze derbowe, gdzie odwiedzaliśmy się nawet po 30-40 osób. Mając ówczesne zgody Wisłę i Jagę, zwłaszcza ci ostatni naciskali na nas, żeby zerwać zgodę, ponieważ Jaga bardzo nie lubiła Sovii. W tym samym czasie Smigel i kompania ze Stali przywozili transportery alkoholu do nas i opowiadali jak to Resovia mówi w Rzeszowie, że na pewnym meczu w Dębicy, gdyby Unia opowiedziała się po stronie Morsów to zostałaby obita itp. Chłopaki podjęli decyzję o zerwaniu zgody, tak że z bardzo dobrych kontaktów, szybko doszło do kosy. Osobiście tego żałowałem, ponieważ Resovia to po Unii i Wiśle moja ulubiona drużyna.”

Aptar: „Faktycznie po Wiśle to była nasza najlepsza zgoda, która trwała dość długo… oj, trochę wypiliśmy z chłopakami z Sovii, zwłaszcza na turnieju w nogę na rolniczej. Kiedyś było tak: Unia, Sovia, Igloopol – strach było przejeżdżać przez południową Polskę.”

UNIA 80/90: „Pamiętam ten turniej z ul. Rolniczej, kibiców Resovii (chyba był wtedy jeszcze ktoś z Widzewa). Derby na Tarnovii z udziałem kibiców Resovii i Igloopolu. Siedzieliśmy, wtedy razem na krytej trybunie (Tarnovia bez sektora swoich kibiców). Na tym meczu było spięcie między Resovią i Igloopolem (bez bijatyki). Igloopol wyskoczył z dziecinnym tekstem do Resovii: „Unia i tak nas bardziej lubi i szanuje niż was”. W następstwie posypała się nam zgoda z Igloopolem. Kibice Unii wybrali zgodę z Resovią. Pamiętam kilka meczy rozegranych na Unii i obecnych na nich kibiców Resovii. Później padła zgoda z Resovią. Zgoda padła, ale pamiętam jeszcze sytuację z 87 roku. Mecz Zelmer -Unia. Pojechaliśmy na mecz z wyłącznym nastawieniem, że będzie bijatyka z Resovią. Kiedy Resovia i Unia spotkały się obok stadionu zamiast bijatyki było witanie kolegów z czasów zgody. Część kibiców Unii chciała się bić inni wołali żeby stać, bo ci z Resovii to fajni goście i do tego znajomi. Zrobiło się zamieszanie. W efekcie większość kibiców Unii zawraca i jedzie na mecz do Dębicy Igloopool -Wisła (licząc, że przynajmniej tam będzie jakaś awantura). Ci z Unii, którzy zostali na meczu w Rzeszowie podobno siedzieli razem z Resovią. Jednym z tych co zostali był Mikuś i chyba Aptar... Przy następnych spotkaniach między Unią i Resovią nie było już sentymentów."

Godne odnotowania są jeszcze mecze z Tarnovią i mecz w Gorlicach. Oczywiście w tym czasie Tarnovii nie było, ale Unia z Igloopolem i Resovią zebrały się w dobrej liczbie, bijąc dotychczasowy rekord młyna.

Tarnovia – Unia Tarnów (200 + 50 z Resovii i Igloopolu)

Ovest: „Kolejny mecz to derby Tarnowa. Chodziły głosy, że żule, pijaki i cygani zbierają się na nas, więc mobilizacja był konkretna: 200 osób + 50 z Resovii i Igloopolu. Tarnovii nie stwierdzono, natomiast doszło do małego zgrzytu na linii Dębica – Rzeszów. Jak do tej pory był to nasz największy młyn, konfetti i serpentyny jak w Argentynie”.

Mecz w Gorlicach był okazją po pierwsze świętowania awansu do II ligi (obecna I liga), a po drugie pierwszego kontaktu z Glinikiem Gorlice. Początkowo nastawienie było dość nieprzyjemnie, ale po meczu nieco się zmieniło.

Glinik Gorlice – Unia Tarnów (100)

Ovest: ”Ostatnim wyjazdem był mecz w Gorlicach i znów nie mogłem wytrzymać. W 12 wyjechaliśmy wcześniej. Na stadionie Glinik ok. 40 osób bluzga na nas i śpiewa „gdzie macie kibiców?”. W 10 min. meczu wchodzi ok. 100 osobowa grupa. Stadion zamarł, słychać tylko nas. Unia wywalczyła awans do drugiej ligi, a my hucznie obchodziliśmy to święto”.
Ultras75: „Do Gorlic pierwsza grupa przyjechała w 15 osób. Glinik chce dymić, ale nie może się zdecydować”.

W następnej części zawitamy już na stadiony II ligi.



Już dzisiaj zapraszamy na 30. października na wielki szlagier z Motorem Lublin! Godz. 13. Bilet 6 i 12 zł.
Będzie prowadzone przedsprzedaż, a wszelkie info na Elicie Tarnowa.

Dla przypomnienia:

Obrazek
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów

http://elitatarnowa.pl

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 17 paź 2016, 13:27

UNIA - SOŁA OŚWIĘCIM 0:2 /0:1/, bramki: Cygnar - 27 min. i Kasolik - 85 min.

NEWRALGICZNY MOMENT:
21 minuta meczu. Właśnie wtedy nasz młodzieżowiec Hebda nabrał ochoty na rozebranie rywala. Zaczął bowiem chyba od pociągania za koszulkę. Blisko był sędzia. Po gwizdku miałem nadzieję, że przyłączy się do naszego piłkarza, ale niestety: sędzia nie był zainteresowany. Druga żółta kartka, a w efekcie czerwona dla Hebdy. Skoro w poprzednich latach nie dawaliśmy rady Sole w "11", trudno było mieć złudzenia, że damy radę w "10" - tkę. Na pewno sam Hebda żałuje zupełnie nieprzemyślanej decyzji. Będzie nauczka na przyszłość, na szczęście nic nie wskazuje na to, by nasz utalentowany zawodnik miał inklinacje do tego rodzaju zachowań. Tak na marginesie: Zawrzykraj chyba wyzbył się równie nagannej skłonności do popychania w plecy mijających go graczy, bo ostatnio tego typu fauli po Jego stronie nie odnotowałem.

UWAGI:
Gdy gra się w "dziesiątkę", to raczej nie powinno się oceniać zespołu i ja z analizy gry Jaskółek dziś wyjątkowo zrezygnuję. Unia dała z siebie wszystko, co mogła dać przeciwko liczebniejszemu rywalowi. Ochoty do gry nie zabrakło, przy odrobinie szczęścia można było nawet strzelić gola. Osobiście zagrałbym bardziej va banque, aniżeli uczynił to trener. Moim zdaniem zmiany zawodników powinny pójść w innym kierunku. Zamiast Jamroga, jednak specjalizującego się w grze defensywnej oraz zamiast Tyla desygnowałbym na boisko piłkarzy o bardziej wyrazistych cechach ofensywnych, czyli Luberę i Nytkę. Dlaczego ? - otóż dlatego, że przegrywaliśmy w momencie zmian 0:1 i nie mieliśmy nic do stracenia, a na dodatek Soła w sposób bardzo wyraźny zaczęła wzmacniać defensywę i cofnęła się. Należało więc w sposób bardzo zdecydowany zwiększyć siłę rażenia i zrobić większy "dym" na ich połowie.

BRAMKI:
To dziwne, ale tracimy bramki tam, gdzie ich nie powinno być, a Lisak broni strzały, po których nikt by nie miał pretensji, że zamieniły się w gole. Może to sprawa koncentracji ?.

KĄCIK FIZJOTERAPEUTÓW:
To już będzie chyba stała rubryka. Nie było sympatycznej fizjoterapeutki !. Pewnie zaległa pod maniokiem. Ale nasz rączy, pełen ikry i chyży fizjoterapeuta też nie zawiódł !. Gdy zaistniała potrzeba, pojawił się na boisku z ... jednym, skromnym sakwojażem. Tak, jakby szykował się do odlotu tanimi liniami lotniczymi, bo tam właśnie przyjmują takie limitowane co do rozmiarów bagaże. Ogłaszam konkurs: co ma w torbie medycznej nasza urodziwa Pani już napisałem, ale co miał w tej chudziutkiej torbinie nasz sprężysty fizjoterapeuta, dalibóg nie mam pojęcia - może podpowiecie ? ;) W każdym razie pozdrawiam Pana, a Pani życzę szybkiego powrotu !.

COSMOS NOWOTANIEC:
Sytuacja w tabeli zrobiła się znów nieciekawa. Musimy Cosmos sprowadzić na ziemię, bo inaczej wypadniemy z orbity. Niestety, ale gramy w niedzielę. Piszę niestety, ponieważ niedzielne mecze Unii przebiegały ostatnio pod znakiem ospałej i nieciekawej gry. Zwracam na to uwagę sztabowi trenerskiemu. Może zaordynować drużynie choćby skromny rozruch w sobotę ?. W każdym bądź razie sobotę musimy spędzić tak, by w niedzielę być na pełnym gazie. Czyli lekki rozruch, potem medytacje, joga, a wieczorem program w telewizji, który zapewnia na drugi dzień pełną rześkość i ochotę do różnych wyczynów. Wiem co piszę, bo ten program ogląda co wieczór moja teściowa. Zwie się tak jakoś: "Rybka śpi, śpij i ty", w każdym razie szukajcie go na kanałach dla dzieci. Trochę sobie pofolgowałem, ale teściowa nie wyczaiła jeszcze na jakie forum się przeniosłem. Do zobaczenia w Nowotańcu, a nie szczędźcie tam Panowie strzałów z dystansu - boisko mają małe, więc i łatwiej będzie coś złowić w taki sposób. Z pozdrowieniami - JzK

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 17 paź 2016, 21:58

PS. Oczywiście nie muszę dodawać, że treningi w przerwach między medytacją, a "Rybka śpi" przeprowadzałbym w tym tygodniu na boisku oznaczonym liniami o wymiarach 92x61, czyli takim, jakie czeka na nas w Nowotańcu. Zawodnicy muszą przyzwyczaić się do dosyć niecodziennych rozmiarów, by nie tracić czasu w niedzielę na adaptację do odmiennych warunków.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 23 paź 2016, 21:17

COSMOS NOWOTANIEC - UNIA 1:1/0:0/, gole: Laskowski /ok.65 min./, Wrzosek /ok.82 min./

NOWOTANIEC:
wioska liczy ok 400 głów. Na meczu stawiło się ok. 300 osób. W domach pozostały więc tylko niemowlęta, osoby chrome i mające pecha ich opiekunki, którym w niedzielę wypadł dyżur. Chociaż poza płotem widziałem i opiekunki, więc pewnie te brakujące 100 osób, to oseski. Z dostępnych źródeł wynika, że Nowotaniec leży w Polsce, ale nie mając własnego środka transportu można nabrać podejrzeń, czy źródła nie są przypadkiem przestarzałe. Dostać się tam to makabra. Swoją podróż kończyłem na koniu, na oklep.

BOISKO W NOWOTAŃCU:
mniejsze, niż pozostałe w lidze. Po tym spotkaniu apeluję do władz piłkarskich, by budowano tylko takie boiska. Wreszcie dokładnie widziałem, co dzieje się na przeciwległej stronie murawy. Tak sobie myślę, że gdybym miał taką ostrość widzenia, jak dzisiaj, to może nie gnałbym co tydzień "za kopaną";

KALENDARIUM:
Ledwie ściągnięto mnie z kobyły, a tu Unia mogła objąć prowadzenie. Biały na prawej flance przytomnie przerzuca piłkę nad dwoma rywalami, ta trafia do Sojdy, który pędzi do linii końcowej, centra i po główce Popieli piłka ląduje na poprzeczce, bliżej jej wewnętrznej części - niestety wychodzi w pole !.
- potem była seria udanych interwencji Lisaka, po uderzeniu z lewej strony i po rogu, kiedy to przerzucił futbolówkę nad bramką;
- była też akcja, gdy dwóch naszych graczy zderzyło się, ale Laskowski - wyróżniający się w tym meczu - uderzył ponad poprzeczką;
- Drozdowicz obsługuje wbiegającego w pole karne Hebdę /dziś nie interesowała go garderoba rywala/ ten bardzo przytomnie cofa piłkę, ale nadbiegający Biały strzela ponad poprzeczką;
- gol ze spalonego dla miejscowych, a więc nie uznany /ich wolny z lewej, mimo asysty Witka i Węgrzyna gracz Cosmosu pakuje takim pół szczupakiem piłkę do siatki/ Nadal 0:0.
- Lisak znów broni strzał z lewej strony - dziś bardzo pewny punkt Unii;
- kolejna interwencja Lisaka po strzale z kilku metrów głową broni piłkę lecącą tuż nad ziemią /wcześniej niecelne odegranie Witka/
36 min. - boisko opuszcza Jamróg, bezpardonowo sfaulowany w akcji ofensywnej, Zastępuje go Kazik. Problemów kadrowych w defensywie ciąg dalszy, tym bardziej, że zabrakło też Bartkowskiego.
- akcja Białego, zgranie do Drozdowicza, ten posyła piłkę na środek przed bramkę, strzał Sojdy z kilkunastu metrów celny, ale niezbyt mocny, więc i bramkarz go wybronił

II POŁOWA
Akcja Tyl - Sojda - Popiela, ten ostatni strzela niecelnie koło lewego słupka
Po faulu na Popieli, egzekwujemy wolnego /Sojda/, ale strzał nazbyt lekki, w ręce bramkarza
- po chwili identyczna sytuacja, tyle że pod naszą bramką - Lisak bez problemów wyłapuje piłkę
1:0 dla COSMOSU !!! - Więcek wybija piłkę na róg, przy którym miejscowi /chyba z 8 graczy/ oblepiają Lisaka niczym panny żołnierza na przepustce. W bezpośredniej bliskości bramki robi się tłok, że szpilki nie wbijesz. Ale piłkę wbili - jeszcze po pierwszym uderzeniu strzał blokujemy, ale dobitka z lekkiego półobrotu wspomnianego Laskowskiego daje rywalom prowadzenie
- to co się działo potem blednie przy tym co się stało w 82 minucie !!! Co za bramka Wrzoska !!!. Został sfaulowany, po czym podszedł do wolnego. Uderzył przepięknie z kilkudziesięciu metrów w prawe okienko bramki. Dla tego gola warto było i na oklep, i na kraniec świata !.
Potem jeszcze Zawrzykraj /bardzo udana zmiana w Jego wykonaniu/ strzelał główką, ale bramkarza nie zaskoczył

UWAGI:
dzięki wymiarom boiska mogłem zobaczyć zasadniczą różnicę w grze Unii pomiędzy I, a II połową. Chyba jednak nie wszyscy oglądali w sobotę "Rybka śpi", bo jakby zespół przysnął na murawie. Jak na mój subiektywny osąd, to Unia ustępowała w I połówce rywalom pod względem zaciętości w grze. Cosmos grał wtedy bardziej twardą i męską piłkę. I to byłby mój główny zarzut pod adresem Jaskółek. Wiadomo, że na małym boisku, gdzie jest tłoczno, liczy się w dwójnasób zaciętość - tej moim zdaniem do 45 minuty nie było w wystarczającym stopniu. Potem było lepiej. Uważam też, że zespół niekiedy niepotrzebnie faulował - i znowu: na mniejszym boisku może to mieć opłakane skutki. Niektórzy gracze nie są w optymalnej formie. Udane zmiany - o Zawrzykraju i Wrzosku już pisałem, nie zawiódł też Nytko, który poza może jedną nieudaną interwencją /dał się zmylić rywalowi i pobiegł nie w tę stronę, co należało/ wniósł dużo ruchu do gry. Warto wskazanych piłkarzy częściej wykorzystywać w kolejnych meczach. Wynik nikogo nie krzywdzi. Po golu Nowotańca, Unia znalazła się w czarnej dziurze. Bramka Wrzoska dała nam nadzieję na powrót na orbitę. Może by tak zabronić piłkarzom oddawania strzałów z kilku, czy kilkunastu metrów, bo i pożytek z tego najczęściej niewielki, a zobligować ich do strzelania wyłącznie z kilkudziesięciu m ? - bramka Wrzoska, czy wcześniej Hebdy po prostu nie z tej ziemi - dobrze więc, że jedna z nich przypadła na Cosmos.
Z przyczyn obiektywnych nie zobaczę już Jaskółek w tym sezonie, szkoda- życzę udanego orbitowania i "do zobaczenia" w nowym sezonie !;

"RYBKA ŚPI - ŚPIJ i TY"
Po pogłębionej analizie doszedłem do wniosku, że ten wybitny film oglądają tylko osoby wybitne, o najwyższym ilorazie inteligencji, rozległych horyzontach i ciekawych osobowościach /a pisząc krócej: wyczaiła/ - z pozdrowieniami JzK

-

Awatar użytkownika
zbylpowrócił
Posty: 177
Rejestracja: 24 lut 2015, 17:46

Tarnowska piłka

Postautor: zbylpowrócił » 12 lis 2016, 21:00

http://skwk.pl/skwk/5-wazne-skwk/7236-k ... -unia.html

ktoś wie coś więcej na ten temat ?

Kiker
Posty: 215
Rejestracja: 29 wrz 2009, 7:13
Lokalizacja: Ilkowice

Tarnowska piłka

Postautor: Kiker » 13 lis 2016, 8:51

Co tu pisać, od jakiegoś czasu Wisła idzie w złym kierunku.

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 14 lis 2016, 19:50

Zmiana na kibicowskiej mapie. Podczas meczu Motor Lublin – Resovia Rzeszów przybity został nowy układ.

Motor Lublin – Resovia Rzeszów. 12.11.2016

Wspomagamy Resoviaków na tym meczu w 32 osoby z flagą Mafia. W trakcie spotkania przybijamy układ. Rozpoczynamy w ten sposób nowy rozdział w historii kibiców Unii.

Warto przypomnieć, że Resovia była naszą zgodą w latach 80-tych.

Jednocześnie układ z Wisłą Kraków przeszedł do historii. Zgoda i układ fanów tarnowskiej Unii z krakowską Wisłą trwały w latach 1985-1993 oraz 2004-2016.

Obrazek
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów

http://elitatarnowa.pl

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 08 gru 2016, 21:14

Za nami VII Halowy Turniej Kibiców Unii Tarnów – Elita Tarnowa Cup – zima 2016. Tym razem wystąpiło 16 drużyn, w tym zaproszona ekipa Resovii Rzeszów. Podobnie jak w lipcu, na boisku trawiastym, triumfowała drużyna Zachodniej Bandy (Koszyce i Błonie), która jest jednocześnie pierwszą drużyną, której udało się wygrać dwa turnieje. W finale pokonali PWST. W walce o brąz górą było UTH, które pokonało Krzyż. Rywalizacja rozpoczęła się od fazy grupowej. W każdej z czterech grup rywalizowały po 4 zespoły. W sumie zagrało blisko 150 zawodników. Przez ponad 7 godzin piłkarskich zmagań halę odwiedziło ok. 300 osób, w tym liczna grupa kibiców z Rzeszowa.

Najlepsze zespoły otrzymały nagrody, medale i puchary.

Po raz kolejny dziękujemy za pomoc w organizacji klubowi ZKS Unia Tarnów oraz samorządowi Tarnowa, w szczególności Panu Przewodniczącemu Komisji Sportu, Rekreacji i Turystyki, Tadeuszowi Gancarzowi. Dziękujemy wszystkim za sportową rywalizację. Do następnego.

3.12.2016: Turniej ELITA CUP – zima 2016:

1. Zachodnia Banda
2. PWST
3. UTH
4. Krzyż
5. Klikowa
6. Zielone
7. Prostacy’05
8. Charakterni
9. Resovia
10. Mościce
11. Chyszów
12. Zielone II
13. Lwowska
14. Sufczyn&Dębno
15. Barbarians Vendetta
16. Młoda Lwowska

Grupa A
Mościce – Prostacy’05 0-0
Młoda Lwowska – Zachodnia Banda 0-2
Mościce – Młoda Lwowska 6-0
Zachodnia Banda – Prostacy’05 1-2
Mościce – Zachodnia Banda 2-5
Prostacy’05 – Młoda Lwowska 3-0

1. Prostacy'05 3 7 5-1
2. Zachodnia Banda 3 6 8-4
3. Mościce 3 4 8-5
4. Młoda Lwowska 3 0 0-11

Grupa B
UTH – Zielone II 2-0
Klikowa – Lwowska 3-1
UTH – Lwowska 1-0
Klikowa – Zielone II 4-0
UTH – Klikowa 1-4
Zielone II – Lwowska 3-2

1. Klikowa 3 9 11-2
2. UTH 3 6 4-4
3. Zielone II 3 3-8
4. Lwowska 3 0 3-7

Grupa C
Sufczyn&Dębno – Zielone 0-4
Resovia – Krzyż 5-2
Sufczyn&Dębno - Resovia 2-3
Krzyż – Zielone 1-3
Sufczyn&Dębno – Krzyż 0-4
Zielone – Resovia 3-0

1. Zielone 3 9 10-1
2. Resovia 3 6 8-7
3. Krzyż 3 3 7-8
4. Sufczyn&Dębno 3 0 2-11

Grupa D
PWST – Charakterni 3-5
Chyszów – Barbarians / Vendetta 4-1
PWST – Chyszów 0-0
Barbarians / Vendetta – Charakterni 2-3
PWST – Barbarians / Vendetta 7-0
Charakterni – Chyszów 2-1

1. Charakterni 3 9 10-6
2. PWST 3 4 10-5
3. Chyszów 3 4 5-3
4. Barbarians / Vendetta 3 0 3-14

Ćwierćfinały
Zachodnia Banda – Klikowa 1-0
Prostacy’05 – UTH 1-1 k. 1-2
Krzyż – Charakterni 4-0
Zielone – PWST 0-1

Półfinały
UTH – PWST 1-4
Zachodnia Banda – Krzyż 2-0

O 3 miejsce
Krzyż – UTH 1-4

FINAŁ
Zachodnia Banda – PWST 3-1

Obrazek
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów

http://elitatarnowa.pl

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 28 gru 2016, 21:31

PODSUMOWANIE 2016

Obrazek


Mija kolejny rok, w którym się nie nudziliśmy. Już trudno policzyć, który to na czwartym szczeblu ligowym, ale mimo to nie zabrakło ciekawych pojedynków piłkarskich. Po 10 latach rozegrano derby, w których Jaskółki ponownie zmiażdżyły niegodnych siebie lokalnych rywali.

Utrzymanie

Tym razem szczęście sprzyjało Jaskółkom… można powiedzieć – „jak nigdy”. Zazwyczaj różne reformy ligowe powodowały, że do utrzymania brakowało nam punktu lub dwóch. Zła karta się odwróciła. Przeżyliśmy nieprawdopodobną zmianę nastrojów na wyjeździe w Nowym Targu. Nasi piłkarze przegrali mecz decydujący o 7 miejscu w lidze, za co zostali mocno zrugani. Dopiero po kilku minutach okazało się, że piłkarze Wisły Sandomierz dokonali cudu, pokonując 4-3 rezerwy Cracovii (mimo, że przegrywali 1-3). Dzięki temu wynikowi, mogliśmy jesienią zagrać w nowej lidze, obejmującej Podkarpacie i Lubelszczyznę. Na razie piłkarze grają ze zmiennym szczęściem. Zajmują wprawdzie 10 miejsce, ale przewaga nad kolejnymi drużynami jest niewielka. Najlepszym meczem można uznać ten zwycięski ze Stalą w Rzeszowie, z którą w historii grało się nam bardzo trudno, niestety było kilka wpadek z zespołami z dołu tabeli.
Nie możemy zapomnieć o 40. derbach Tarnowa. Biało-niebiescy pokazali rywalom miejsce w szeregu, wygrywając wysoko 4-0. Było to 21 zwycięstwo w historii, a bilans bramkowy podnieśliśmy do 54-29. Dla przypomnienia: 11 razy padał remis, 8 razy wygrywała Tarnovia.

Wyjazdy

Zaliczyliśmy kilka dobrych wyjazdów. Wiosną w liczbie około 100 osób zaliczyliśmy trzy mecze: w Ostrowcu Świętokrzyskim, Sandomierzu i Nowym Targu. Jesienią odwiedziliśmy nowe tereny. Pierwszy raz pojawiliśmy się w Jarosławiu w liczbie ponad 80 osób. Najliczniejsze były wyjazdy do Rzeszowa, po kilku latach przerwy znowu pojawiliśmy się na stadionie Stali. Mimo środowego terminu przyjechaliśmy w dokładnie 100 osób, najlepszy był pierwszy wspólny mecz z Resovią, na który pojechaliśmy w 170 osób. Tradycyjnie byliśmy również w Ostrowcu Świętokrzyskim, liczymy na to, że wiosną goście będą mieli w końcu możliwość zawitania do Tarnowa.
Z innych meczów należy przypomnieć 150-osobowy wyjazd do Niecieczy na mecz Wisły, czy też wsparcie w 20 osób, w wyjazdowym meczu ETO z Videotonem II. Naszych przyjaciół wspieraliśmy także na innych meczach, szczególnie w Krakowie.

Zmiany

Runda jesienna przyniosła kolejne zmiany na kibicowskiej mapie. Do historii przeszedł układ z Wisłą Kraków, a przybity został z Resovią Rzeszów. Koalicja z Sovią została zawiązana na meczu Motor – Resovia, na którym byliśmy obecni w 32 osoby. Wcześniej byliśmy na meczu Resovia – Karpaty w 25 osób. Również rzeszowianie pojawiali się na naszych meczach w rundzie jesiennej.

Oprawy

W tym roku opraw było mniej niż we wcześniejszych latach. Wyróżnić należy dwie główne, które zostały zaprezentowane na meczach z Beskidem Andrychów i Karpatami Krosno. Pierwsza w nich wyszła efektownie dzięki dużej ilości pirotechniki w barwach naszego klubu. Była to jedna z najtrudniejszych sektorówek, którą przygotowywaliśmy przez dłuższy czas. Po pierwsze była największa jaką malowaliśmy, a po drugie przedstawiała postacie naszych władców Jana III Sobieskiego i Władysława Jagiełły. Na środku umieszczony został zamaskowany kibic w kominiarce. Hasło „Teraz czas na nas” odnosiło się do inwazji, która dotyka nasz kontynent.
Oprawa jesienna na meczu z Karpatami – Zwyciężaj Każdym Sposobem, była uzupełniona serpentynami i baloniadą. Sektorówka przedstawiała Jaskółkę z bejsbolem.
Było też kilka prostych opraw. Jedną na meczu pucharowym w Jadownikach – w biało niebieskich flarach przygotowali miejscowi fani.

Derby, młyny

Derby ponownie pokazały nasz potencjał. Jak za dawnych lat stworzyliśmy ogromny młyn, który przerósł nasze oczekiwania. 1200 osób wraz z układowiczami, płonące barwy, spalona kolejna flaga rywali, wielkie flagowisko na pół trybuny. Akcje chuligańskie tym razem odbywały się poza stadionem. Na innych meczach oczywiście liczby nie były już tak imponujące, ale z Popradem i Karpatami przekroczyliśmy granicę 200 osób, a na meczu z Motorem dobiliśmy do 350.

Inne wydarzenia

Nie zabrakło wydarzeń pozameczowych. Pierwszy raz zorganizowaliśmy dwa turnieje kibicowskie w jednym roku i pierwszy raz udało się zagrać na naszym stadionie. Cieszy dobra frekwencja. Zagrało odpowiednio 15 i 16 drużyn.
Aktywni byliśmy w obszarze działań patriotycznych. Tradycyjnie organizujemy Marsz Przyjaźni Polsko – Węgierskiej, uczestniczyliśmy w Tarnowskim Marszu Niepodległości, w obchodach Powstania Warszawskiego, rocznicy napaści ZSRR na Polskę. Byliśmy w Częstochowie na kibicowskiej Pielgrzymce Kibiców, a także na Marszu Niepodległości w Warszawie.
Wsparliśmy naszych młodych piłkarzy z rocznika 2006 podczas jednego z turniejów w Hali Jaskółka. Poza dopingiem i oprawą młodzikom rozdaliśmy czapeczki z daszkiem i okazjonalne vlepki.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Z niecierpliwością czekamy na rundę wiosenną.
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów

http://elitatarnowa.pl

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 19 lut 2017, 20:55

Wiosna już tuż tuż. Na naszej stronie kibicowskiej http://elitatarnowa.pl wszystkie nowe informacje, będzie ona cały czas rozbudowywana i uzupełniana. Już 1 marca zaległy mecz z Garbarnią Kraków, a trzy dni później inauguracja z Wierną. Największe szlagiery jakie się u nas szykują to na pewno STAL RZESZÓW, KSZO, JKS JAROSŁAW czy RESOVIA. W zakładce terminarz można zawsze sobie przypomnieć kiedy gramy: http://elitatarnowa.pl/terminarz/

Wykorzystując przerwę zimową uczestniczyliśmy w kilku turniejach.
8.01.2017 - turniej rocznika 2007 o Czarną Jaskółkę, przybywamy na hale w 45 osób
4.02.2017 - wyjazd na Węgry na turniej kibiców, nas 46, łącznie z Resovią 110 osób
19.02.2017 - turniej rocznika 2008 o Czarną Jaskółkę, z flagami na kijach dopingujemy w 45 osób.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów

http://elitatarnowa.pl

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 01 mar 2017, 22:01

Unia - GARBARNIA 1:0 /0:0/, bramka: Łukasz Popiela - głową ok. 50 min. po świetnej centrze Węgrzyna;

Członkowie Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej chcieli już 1 marca zobaczyć kawał dobrego futbolu i zapewne dlatego uparli się, by Unia i Garbarnia dosyć wcześnie zainaugurowały rundę rewanżową. Unia nie zawiodła członków i zagrała naprawdę dobry mecz, zwłaszcza w I połowie. Jeżeli dodamy, że boisko było nasiąknięte wodą, a po drugiej stronie stanął jeden z kandydatów do awansu, to sukces Jaskółek nabiera dodatkowych rumieńców. Summa summarum: dziękuję Unii i członkom ze świętokrzyskiego.
Młode Lwy z Krakowa okazały się nieco wyleniałe, co nie pomniejsza sukcesu Unii. Osobiście w I połowie podobały mi się podania na wolne pole do nadbiegających zawodników, czy też ładne rozciąganie gry. Poszczególni piłkarze zaprezentowali, jak na początek sezonu, dobrą formę. Po stracie gola Garbarnia przycisnęła, ale wyleniałość przeważała nad skutecznością. No i dobrze. Tradycyjnie po dobrym występie naszych pupilów powstrzymuję się od głębszych analiz, ale dorzucę małe uwagi:
- Lubera musi baczniej obserwować ruchy rywali, dziś jak na krótki pobyt na murawie /ok.6 minut/ za często przebywał na spalonym - podań nie miał, ale nawet gdyby, to i tak sędzia odgwizdałby spalonego;
- utalentowany Banek musi nadal popracować nad wyjściami z bramki;
- pod koniec meczu Jamróg ze 2-3 razy wyrzucał piłkę z autu - niezbyt dobrze pokazywali mu się Koledzy z drużyny, co skutkowało natychmiastową utratą piłki - a przecież jej przytrzymanie było wówczas ze wszech miar potrzebne;
- mimo sporego ubytku w linii obrony /zakończenie kariery przez Kamila Pawlaka/ defensywa - wspierana solidnie przez resztę zespołu - zaprezentowała się dziś nadspodziewanie dobrze; osobiście jednak uważam, ze prawdziwy kapitał i potencjał Unii tkwi w liniach ofensywnych.
Jeśli Uniści nie spoczną na laurach, to warto będzie w tej rundzie zaglądać na nasz stadion !

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 05 mar 2017, 14:39

UNIA - WIERNA MAŁOGOSZCZ 2:1/ bramki: 1:0 Popiela ok. 17 minuty, 2:0 Wrzosek 50 /karny/, dla Wiernej 2:1 Tyl 71 /po rogu piłka odbiła się od pleców naszego pomocnika/.

O WIERNOŚCI:
Nie będą to co prawda nauki przedmałżeńskie, ale też warto poczytać. Otóż moim zdaniem Wierna pozostała wierna swoim dotychczasowym "osiągnięciom". Ten zespół odnotował w I rundzie zaledwie 2 zwycięstwa /w tym jedno z Unią !/ i 2 remisy /z sąsiadem w tabeli Spartakusem i Trzebinią/, zaś resztę pojedynków zaliczył po stronie strat i to niekiedy dotkliwych /np. 0:4 ze Sołą/. To, że napędzili Unii strachu i przy większym szczęściu mogli wywieźć 1 punkt, to nie zasługa wytrysku talentu i umiejętności, ale - nie oszukujmy się - chwilami słabej dyspozycji Jaskółek. Z zespołem, który gra prostą piłkę, okraszoną pod koniec większą ambicją, który gola zdobył dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, Unia powinna wygrać w cuglach.
Unia też wykazała się wiernością - z Wierną zazwyczaj miała kłopoty, najczęściej sama je wywołując. Po dobrym meczu z Garbarnią siadła na laurach, jak to w jej zwyczaju. Umie grać z zespołami z czołówki, na które potrafi się zmobilizować, zespołów z dołu tabeli nie potrafi odprawić z dużym bagażem goli.
Unio ! - stań się wreszcie mniej cnotliwa i wierna wskazanym przymiotom i zespołom typu Wierna zacznij aplikować po choćby 3 - 4 gole. Kibice taki brak wierności wybaczą.

O MECZU:
Unia była faworytem. Dodatkowo w szeregach gości zabrakło Jana Kowalskiego - jak na trzecioligowe warunki piłkarza klasowego. Nie było też lidera w tabeli strzelców Smolarczyka, który w przerwie rozgrywek przeszedł do Korony Kielce. Słaby zespół, na dodatek pozbawiony najlepszych graczy. I z takiej perspektywy należy patrzeć na ten mecz. I z takiej perspektywy należy oceniać Unię. I co nam zafundowała Unia ?. Na początku przewagę w ataku pozycyjnym - tyle tylko, że niewiele z niej wynikało. Do 17 minuty nie potrafiliśmy stworzyć bramkowej szansy !. Po bramce w 17 minucie, aż do 35 minuty nic ciekawego się nie działo !. Graliśmy zbyt pasywnie - skromy wynik 1: 0 nie powinien usypiać drużyny, nawet jeśli rywal niczego szczególnego nie pokazuje. Z kolei to, co się działo po stracie przez Unię bramki, woła o pomstę do nieba. Gdyby nie świetne interwencje Banka, pożegnalibyśmy się z wygraną z outsiderem tabeli !. Ponoć po Garbarni maszyna /Unia/ ruszyła i nikt jej nie zatrzyma - dzisiaj to ta maszyna nie za bardzo chciała odjechać ze stacji - choć rzecz jasna w przekroju całego meczu gospodarze zasłużyli na 3 pkt z miernym rywalem;.

SENIORZY
na stadionie Unii zasiada niemało osób w wieku seniora. A seniorzy, jak wiadomo, lubią sobie podrzemać. Piłkarze Unii najwyraźniej biorą sobie to do serca. Dzisiaj można było spokojnie podrzemać pomiędzy np. 1 a 16 minutą meczu, czy też między 18 a 35 minutą gry. Drzemiący niewiele stracili. Jak tak dalej pójdzie, to pensjonariusze Domów Spokojnej Starości mogą bez obaw przychodzić na Unię. W imieniu drzemiących seniorów dziękuję za troskę o nasz komfort.

FIZJOTERAPEUTA:
- mój ulubiony temat. Sympatyczny fizjoterapeuta też dzisiaj wraz z seniorami przysnął i całą pierwszą połowę przesiedział na ławce rezerwowych. Ale jak już dorwał Luberę w przerwie, to ho, ho - miło było popatrzeć na aplikowane ćwiczenia. Niektóre pozycje zahaczały o jogę leczniczą i rytuały łowców głów z Borneo. Sam w domu próbowałem niektórych z nich, w efekcie właśnie wróciłem z OIOM - u, stąd lekkie opóźnienie w pomeczowej relacji; dla Kolegi Lubery mam radę - najlepiej załapać się do podstawowej jedenastki, wtedy te zabiegi w przerwie ominą Kolegę;

GOLE:
- pierwszy gol /17 minuta/ fantastycznie wypracowany i to był jeden z nielicznych jaśniejszych momentów meczu. Wierna nie po raz pierwszy /i nie po raz ostatni/ źle wybija piłkę, która trafia do Sojdy, ten nieprawidłowo naciskany przez rywala umiejętnie zgrywa głową futbolówkę do Białego /na lewe skrzydło/, krótki szpurt, znakomita, mierzona centra i równie znakomita główka Popieli - gol !!!.
- drugi gol - z sympatii dla Unii napiszę, że nie za dokładnie widziałem okoliczności, w jakich został sfaulowany zawodnik Unii. Karny - pewnie wykorzystany przez Wrzoska.
- bramka dla Wiernej - przypadkowe odbicie po rogu piłki od Tyla;

INNE SYTUACJE:
35 minuta - ładne, techniczne uderzenie Tyla, ale bramkarz paruje piłkę na róg; po rogu goście chyba odbili piłkę ręką, ale tym razem nie było karnego;
55 minuta - Biały nie wykorzystuje sytuacji sam na sam;
76 minuta Niemiec minimalnie pudłuje głową w dobrej sytuacji
Malutko, jak na takiego rywala !.

Z kolei Wierna pod koniec meczu mogła strzelić 3 gole, kiedy Unia siadła na laurach -na szczęście Banek potwierdził, że ma refleks i na linii pola karnego czuje się pewnie.

POMECZOWE UWAGI:
- czas najwyższy zmienić mentalność piłkarzy. Wyczuwalna od pierwszej minuty spotkań koncentracja i uważność w grze towarzyszy tej drużynie zazwyczaj przy okazji meczów z zespołami z górnej półki. Z zespołami z dołu tabeli gramy bez należnego zacięcia i bez należnej koncentracji;
- większość efektywnych akcji prowadzimy lewym skrzydłem. Czas pomyśleć o skutecznych akcjach środkiem boiska i z prawej flanki;
- niektórzy zawodnicy sprawiają już u progu sezonu w II połowie wrażenie zmęczonych. Rozumiem takie objawy u weteranów, ale żeby dopadało to młodych, grających jeszcze niedawno w wyższej klasie rozgrywkowej zawodników, przynajmniej u mnie budzi zdziwienie;
- był problem z celnym wyprowadzaniem piłki z własnej połowy. Nazbyt często obrońcy wysyłali piłkę, nie tam, gdzie należy. Czasem warto uspokoić grę i dopiero potem posłać piłkę do przodu. Banek słusznie stara się niekiedy po swoich interwencjach szybko wybić piłkę do ataku, ale i on musi popracować nad celnością wybić.

PODLASIE
To kolejny mecz Unii. Daleki wyjazd. Pod adresem piłkarzy kieruję prośbę - nie dajcie tam powodów do drzemki, bo szkoda na to poświęcać kilkunastu godzin w drodze do odległej Białej Podlaskiej.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 12 mar 2017, 1:25

PODLASIE BIAŁA PODLASKA - UNIA 1:2 /1:0/ bramki: ok.15 min. Czapski dla Podlasia, 75 i 85 min. Artur Biały, dwa gole dla Unii;

MARATON:
wyjazd do Białej Podlaskiej to jednak mały maraton. Zwłaszcza dla seniora. Przekaz Herodota raczej wszyscy znają. Jest rok 490. Pod Maratonem Grecy rozbijają Persów. Filippides biegnie ponad 40 km do Aten, by dać świadectwo victorii, ale i by zarazem przestrzec mieszkańców przed nadciągającą flotą wroga. Przekaz dotarł do Aten, ale wyczerpany biegiem posłaniec padł i wyzionął ducha. To ku pamięci tego wydarzenia odbywają się maratony. W obecnej dobie nawet szybka jazda samochodem nie da mi palmy pierwszeństwa w przekazaniu wieści o zwycięstwie. Komórki, internet są szybsze. Jedyne co mogę zrobić, by nawiązać do świetlanego przykładu, to wyzionąć ducha, co niechybnie po napisaniu postu uczynię;
ZDERZENIE STATYSTYK:
Unia jest w tych rozgrywkach zespołem swojego boiska. Tu ciuła punkty. Podlasie jest z kolei drużyną znaną z lepszych występów wyjazdowych. U siebie najczęściej traci głowę, a w ślad za nią punkty. Któraś z drużyn miała przełamać tę statystykę. Na szczęście okazała się nią nasza Unia !

KALENDARIUM:
zanim wyzionę podam krótkie kalendarium, bo widzę, że nawet na Lajfach go nie zamieszczono. A jednak współczesny potomek Filippidesa na coś się przyda. Będzie krótko, bo piszę z pamięci :>

- Hebda przerzuca piłkę nad linią obrony do wychodzącego na pozycję Popieli, ten miast strzelać dosyć nieudolnie próbuje odegrać piłkę bardziej do środka, w efekcie zyskujemy tylko korner; Hebda tradycyjnie wiele widzi na boisku, Jego długie crossy na skrzydła były wielce pożyteczne. Popiela dotrwał do końca meczu, a to oznaczać mogło tylko jedno: dobra jakość gry zespołu została zachowana do 90 minuty;
-Witek blokuje groźny strzał rywali;
- Jamróg podaje do Hebdy, ten z woleja, niezbyt czysto uderza obok lewego słupka; ale też i pozycję do oddania strzału miał niewygodną;
14-15 minuta - Podlasie ma pewne wypracowane schematy rozgrywania rzutów wolnych. Jeśli wolny jest nieco z boku, piłka wędruje zazwyczaj na drugi, przeciwległy kraniec pola karnego. I tak było po faulu Hebdy. Piłka trafiła na główkę miejscowego zawodnika, ten zgrał ją tuż przed bramkę Jaskółek i wbiegający w pole bramkowe Czapski z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Nikt nie przeszkodził ani dogrywającemu, ani dobijającemu piłkę. Obrona Unii nie popisała się, ale na szczęście był to jedyny poważniejszy błąd tej formacji w tym meczu. Nie spodziewałem się, że po odejściu Pawlaka ta linia poczynać sobie będzie - przynajmniej jak dotychczas - całkiem przyzwoicie. Banek nie miał szans na wybronienie piłki, ale uważam, że ze względów estetyczno - filozoficzno - moralnych powinien zrobić z jeden - dwa /więcej by nie zdążył/ kroków do przodu - skrócenie kąta mogło zaskoczyć rywala. Banek bronił dziś pewnie. Podlasie grało wypadami, więc na przedpolu nie musiał przedzierać się przez tłum graczy i pozwoliło Mu to na pewne wyłapywanie centr i dograń. Tydzień temu napisałem, że czuje się pewnie na linii pola karnego - powinno być oczywiście na linii pola bramkowego. Ikonki pozwalające na poprawki i adiustację tekstu szybko znikają, a ja piszę "z głowy", więc takie przejęzyczenia mogą się zdarzać; 1:0 dla PODLASIA;
- strzał Podlasia z ostrego kąta - bez efektu;
- długa piłka na Białego, zwód, centra, Wrzosek nie trafia czysto w piłkę;
- optyczna przewaga Unii, miejscowi niekiedy groźnie odgryzają się;
- Hebda podcięty, po wolnym Popieli piłka szybuje nad poprzeczką
- Sojda z wolnego, długi przerzut, Wrzosek zamiast oddać strzał w dobrej sytuacji, odgrywa do Białego, ale ten jest na spalonym;
42 min - brzemienna w skutkach - Krykun z wyprostowaną nogą wpada na Hebdę, słusznie otrzymuje czerwoną kartkę - do końca meczu gramy przeciwko 10 przeciwnikom;
- bardzo dziś widoczny Sojda centruje z lewej, Wrzoskowi nie udaje się strącić piłki i ta laduje w rękawicach bramkarza;
Bartkowski fauluje tuż przed polem karnym - po wolnym bezpośrednim piłka przelatuje nad poprzeczką;
- Wrzosek z wolnego posyła piłkę na prawo do Jamroga, ten oddaje piłkę głową do środka, po strzale Hebdy piłka grzęźnie w obronie;
II POŁOWA:
Podlasie zostaje jeszcze bardziej zepchnięte do defensywy - Unia gra bardzo konsekwentnie i nie zraża się wynikiem;
- ale też na razie nie wykorzystuje stuprocentowych okazji, jak chociażby tej: Biały lekko uderza piłkę do pustej bramki, obrońca ją wybija z linii bramkowej, nadbiegający Popiela strzela głową ponad poprzeczką;
- piłka przechodzi po głowie Bartkowskiego na róg, centra ich strzał - futbolówka opuszcza plac gry blisko lewego słupka;
- Sojda strzela sprzed pola karnego, w środek bramki - bramkarz z łatwością gasi piłkę;
- Drozdowicz /udane wejście za Sojdę/ faulowany, Biały z wolnego w mur, poprawia obok lewego słupka;
- 75 minuta - GOOOOOOL 1:1 /opiszę poniżej/
- miejscowi ładnie strzelają koło lewego słupka;
- 85 min - GOOOOOOOOOOL dla Unii 1:2 /opiszę poniżej/
Podlasie strzela ponad poprzeczką, KONIEC zwycięskiego meczu !.

BRAMKI:
75 min.Węgrzyn idealnie centruje z lewej. Piłka trafia na głowę Białego, ten posyła ją wysokim lobem, prawie pionowo w narożnik bramki. Golkiper Zagórski dosyć ryzykownie założył, że prawo grawitacji nie działa w Białej Podlaskiej. Ale tym razem się pomylił. Piłka po wysokim locie, nieoczekiwanie wróciła na ziemię i wpadła do siatki. Bramkarz stał i patrzył z niedowierzaniem. Człowiek uczy się całe życie; Spiker konsekwentnie przypisywał bramkę Drozdowiczowi - oby się w przyszłości spełniło;
- 85 minuta - Drozdowicz świetnie odgrywa piłkę głową przed bramkę do Białego. Ten przypomniał sobie nieodległe czasy 'snajperki". Spokojnie wykończył akcję !!!.

PRZERWA:
Spiker zawodów podawał wiele informacji. Ale nic nie przebiło pokazu multimedialnego /na pograniczu pokazu laserowego i typu światło - dźwięk/, który zafundował tubylcom i mnie przy okazji. Oto w pewnym momencie zaczął przykładać do szyby w kabinie spikera zdjęcia, wycinki prasowe itp., ilustrujące, a to położenie kamienia węgielnego pod nowy stadion, a to fragment jakiegoś meczu. Każdą kartkę przykładał od środka do szyby czołowej i obu bocznych, a jakże. Jednocześnie za pośrednictwem mikrofonu zachęcał publikę by wytężała gały i przez co nieco zatłuszczone i pokryte pyłem szyby wpatrywała się w kolejne odsłony. Ludzie z otwartymi paszczami chłonęli widowisko, wpatrując się bardziej w spikera, niż w malutkie zdjęcia. Wtedy to dotarło do mnie, że my tego meczu w takich oto okolicznościach przyrody przegrać nie możemy;

KRÓTKIE UWAGI:
zwycięstwo Unii jak najbardziej wypracowane i zasłużone. To był pokaz dobrego futbolu, warto było się wybrać daleko na wschód. Żelazna konsekwencja, wiara i zadziorność dały piękny plon - gratuluję;
obrona Unii, im gra prostszą piłkę, tym lepiej wypada;
Drozdowicz powinien otrzymać więcej czasu na boisku;
przy wolnych rywali należy rozważać każdorazowo /jak przy rogach/ wycofanie wysokiego Popieli, nawet kosztem utraty szansy na szybką kontrę. Dziś przy utracie gola nie miał za bardzo kto powalczyć w powietrzu;
dziś wiele centr z prawej lądowało za bramką - to co się udaje z lewej flanki /skuteczne dogrania na przedpole bramkowe/ nieco szwankuje z prawej. Może więc nie kopiować podań z lewej, tylko posyłać futbolówkę bardziej głęboko - na 7 - 8 m - lepsze to, niż oglądanie piłki wychodzącej za bramkę;
Oby tak dalej !!!.

ULUBIONA RUBRYKA:
Naprawdę nie zawiódł !. Nasz Fizjoterapeuta PO meczu rozłożył plastikowe piramidki i szukał ochotników do wspólnych igraszek. Przy wejściu do naszej szatni zrobiło się dziwnie tłoczno, chyba nawet Prezes Ćwikliński nawiewał. Ja w każdym razie znalazłem dziurę w płocie. Na poważnie - świetnie, że Unia myśli o odkwaszeniu i roztrenowaniu piłkarzy na początku sezonu po dość ciężkim meczu. Tylko gdzie są urocze fizjoterapeutki ?

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 19 mar 2017, 20:32

UNIA TARNÓW : STAL RZESZÓW 2:0 /0:0/, gole 70 min. Jamróg, 85 min. Zawrzykraj.

O MECZU:
Ten mecz stał na wysokim poziomie. Unia wygrała zasłużenie. I to nie tylko dlatego, że była skuteczniejsza od rywala, czy też że była o krok od zdobycia trzeciego gola, po strzale D.Sojdy w słupek. Unia była po prostu piłkarsko lepsza. Groźniej kontrowała, była szybsza. Stworzyła więcej typowo bramkowych sytuacji. Stal nie potwierdziła aspiracji. Nowiny 24 donosiły, że zespół Stali przed meczem relaksowo pogrywał nieźle w tenisa stołowego. To budująca wieść - zawodnicy Stali mają alternatywne miejsce pracy: przy stoliku pingpongowym. W II połowie krótki okres optycznej przewagi gości skończył się dla Stali nieciekawie - utratą bramki. Lepiej było im już nie pchać się do przodu. Niczym zadufany Ikar postanowili pofrunąć w stronę słońca i szybko zapoznali się z ziemią. Za sprowadzenie Stali na ziemię, za zapewnienie gościom twardego lądowania, słowa gratulacji i uznania od Jzk;

KARTKA:
Sędzia pokazał dziś bodajże 8 żółtych kartek i jedną czerwoną. Tak często je wyjmował, że ta pokazana za ósmym razem była już jakby nieco wytarta i wypłowiała. Osobiście uważam, że powinien wręczyć jeszcze jedną kartkę - sobie samemu. Nie wypaczył wyniku meczu, ale tyle kartek to się pokazuje w spotkaniu brutalnym, gdzie przynajmniej połowa graczy ma połamane nosy i grupę inwalidzką orzeczoną przez ZUS. Albo na góralskim weselu. Dzisiaj oba zespoły zagrały twardo, ale nie brutalnie. Szczególnie zdumiała mnie sytuacja z Popielą. Odległość trybun od zajścia jest spora, ale odniosłem wrażenie, że zawodnik gości nie wytrzymał nerwowo i chyba popchnął w twarz naszego piłkarza. Jeśli tak było, to "żółtko" dla Rzeszowianina powinno przybrać kolor czerwony. A za co dostał w tej sytuacji kartkę Popiela, po prostu nie wiem. Tak sobie myślę, że zapewne za to, że nie nadstawił wyraźnie drugiego policzka do spoliczkowania ?. To faktycznie źle o nim świadczy, więc może jednak ta żółta Mu się należała ?.

KADRY:
W tej rundzie dotychczasowi przeciwnicy Unii zazwyczaj nie mogli z różnych przyczyn wystawiać optymalnego składu. Nie inaczej było ze Stalą. Brak błyskotliwego i bramkostrzelnego Reimana w przednich formacjach był dziś aż nadto widoczny. Na dobrą sprawę nikt go w godny sposób nie zastąpił. Zabrakło też solidnego obrońcy Zięby, któremu mecz z Karpatami najbardziej będzie kojarzył się ze złamanym nosem. Niestety los wyrównał dziś szanse zespołów. Kontuzje Witka i Białego sprawiły, że musieli opuścić murawę. Trzymamy kciuki za szybki powrót na boisko.

SZLAK ŚWIĘTEGO JAKUBA:
ponoć pielgrzymi, którzy przejdą "Szlak Muszli" do Santiago de Compostella mają odpuszczone wszystkie winy. Tako i ja odpuszczam wszelkie przewinienia bohaterowi dzisiejszego meczu: Jamrogowi. Wykorzystując błąd bramkarza zadecydował o losie rozgrywki, natchnął zespół do dalszych ataków, a i sam pokazał się jeszcze z przodu w podbramkowej akcji. Ale w przyszłości powinien pamiętać o tym, o czym niedawno pisałem - obrona Unii im gra prostszą piłkę, im mniej wikła się w niejasne sytuacje, tym prezentuje się lepiej. Ot, choćby dziś: w starciu z 2 agresywnymi graczami Stali należało błyskawicznie odegrać piłkę, a nie próbować przebić się z nią, bo skończyło się to jej stratą. Panie Łukaszu: wszystko odpuszczone !. To samo dotyczy Zawrzykraja, który dał pieczęć na zwycięstwie, a palce przy jego golu "maczał" tradycyjnie Węgrzyn - przy tym piłkarzu nie ma czego wymazywać - ileż to już lat w wysokiej dyspozycji ?.

UWAGI
Po takiej victorii przede wszystkim gratulacje. Jak tak dalej pójdzie, to w Ostrowcu Świętokrzyskim zaczną baczniej przyglądać się naszym wynikom. Szkoda, że to już taka nasza tarnowska niedobra tradycja - w jednej rundzie śpimy, w drugiej sięgamy po miano rewelacji rozgrywek. Może by tak równiej, Panowie ?
- Banek coraz celniej wyprowadza kontry. Ale powinno być jeszcze precyzyjniej, bo nasi dobrze wychodzą na pozycje i to niezły oręż na przeciwników. Żeby Banek /dziś bezbłędny w bramce/ trafiał idealnie, proponuję alternatywnie: albo spojrzenie fizjoterapeuty /powinno pomóc/, albo taki wymyślony przeze mnie trening - bramkarz ma trafić w monetę 1 złotową położoną na przeciwległej połówce - jeśli na 10 prób trafi 7 razy, trening można kończyć;
- dzisiejszy mecz potwierdził moje ostatnie spostrzeżenia co do sposobu dośrodkowań z prawej strony - jak nasi próbowali wrzucić piłkę na przedpole, to lądowała ona za bramką /po jednym razie zawodnicy, którzy mają wybaczone/ Jak wrzucili nieco dalej od bramki, robiło się gorąco. Np. była taka sytuacja ok. 20 min. meczu - Jamróg wrzucił na 14 m i Wrzosek stanął przed bramkową szansą. Lewa strona nadal bezbłędnie wrzuca na przedpole;
- dziś, zwłaszcza w I połowie szwankowało ostatnie podanie;
- nadal uważam, że należy zastanowić się nad ustawieniem Popieli przy wolnych bitych lekko z boku. Zazwyczaj rywale wrzucają piłkę na przeciwległy słupek i wówczas stojący nieco z przodu Popiela nie jest w ogóle wykorzystywany w walce w powietrzu. Dzisiaj było tak ze 3 razy;
- Panowie obrońcy, w podsumowaniu muszę to jeszcze raz napisać - grajcie prostą piłkę, nie wdawajcie się dryblingi, wybijajcie piłkę choćby na aut, jeśli już nie macie możliwości celnego dogrania jej. I z poprzednich spotkań i z dzisiejszego mógłbym przytoczyć przykłady, które pokazują, że się nie mylę w tym zakresie.
- doceniam talent Tyla - dlatego też to napiszę, bo uważam że akurat z naszego pomocnika można "wycisnąć" więcej. Nie wiem z czego to wynika, ale moim zdaniem Tyl gra nierówno. Niepokoją mnie te momenty, kiedy w jego grze pojawia się nazwałbym to niechlujstwo. Podaje niecelnie, wprowadza coś na kształt chaosu. Może więcej koncentracji ?. Ma potencjał, jest ambitny.

W Trzebini jest szansa na podtrzymanie pięknej passy - życzę powodzenia !.

Awatar użytkownika
Estudiantes
Posty: 859
Rejestracja: 27 lip 2009, 19:33

Tarnowska piłka

Postautor: Estudiantes » 21 mar 2017, 11:13

19.03.2017: Unia Tarnów – Stal Rzeszów.

https://www.youtube.com/watch?v=KPW8CrpXfDA

Rewanżowy mecz w Tarnowie wywołał po obu stronach barykady dużo większe zainteresowanie niż pierwszy, wakacyjny w Rzeszowie. Nasz młyn tego dnia wyglądał bardzo dobrze, zebraliśmy się w ponad 500 osób, w tym 180 kibiców Resovii. Również goście w koalicji z Karpatami wypełnili klatkę (ok. 300 osób). W sumie mecz oglądało grubo ponad tysiąc osób.

Mecze ze Stalą zawsze wzbudzają duże zainteresowanie, nie tylko na żużlu. Tym razem dodatkowym smaczkiem było pojawienie się obu rzeszowskich ekip. Na mecz udajemy się w pochodzie spod hali. Doping zaczynamy od samego początku. W trakcie meczu docierają kolejne osoby. Wieszamy kilka flag dzielnicowych – Mościce, Zielone, Wschodnia Strona Miasta, FC Sufczyn oraz główną – Mafię. Resovia z dwiema flagami i transparentem zapowiadającym derby. Doping regularny, z różnym nasileniem, najlepszy po bramkach naszych piłkarzy, którzy w tej rundzie spisują się znakomicie.

Po przerwie prezentujemy oprawę z głównym, biało-niebieskim transparentem o wymiarach 3×16 metrów, z postacią zamaskowanego kibica. Hasło – „nie dla pieniędzy-lecz dla klubu i braci – PASJONACI” odnosi się oczywiście do naszej pasji i zasad, którymi żyjemy od wielu lat błąkając się po niskich szczeblach ligowych, a którymi powinien kierować się każdy kibic. Do uzupełnienia przygotowaliśmy 175 nowych małych, biało-niebieskich machajek oraz ponad 200 serpentyn.

http://elitatarnowa.pl/relacja-unia-tar ... cia-video/

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Oficjalny serwis kibiców Unii Tarnów

http://elitatarnowa.pl

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 25 mar 2017, 20:21

MKS TRZEBINIA - UNIA 1:0 /0:0/, bramka 48 minuta - Kalinowski.

REZERWY do REZERWY:
To był blamaż. Zarówno pod względem wyniku, jak i pod względem poziomu gry. Zabrakło 4 zawodników z podstawowego składu /Popiela, Biały, Witek, Hebda/ i to jest jedyne jakieś wytłumaczenie tej mizerii, którą dziś w wykonaniu Unii widziałem. Przynajmniej w tym konkretnym meczu Unia kadrowo pokazała się jako kolos na glinianych nogach - nieobecnych kilku dobrych piłkarzy, nie miał już kto zastąpić. Niestety, ale do poziomu rezerwowych dostroili się dziś w większości i doświadczeni piłkarze. Nieliczni tylko zasłużyli na cieplejsze słowa /Jamróg, Węgrzyn, Banek, chwilami Wrzosek/. Zwłaszcza przednie linie pokazały grę chaotyczną, bezmyślną, naszpikowaną niecelnymi podaniami, bez wykończenia. Trzebinia przed dzisiejszym zwycięstwem przegrała pod rząd aż 8 meczów, jeden zremisowała. Mimo zmiany trenera, to nadal cień zespołu. Ale ten cień, przed którym jeszcze długa droga do osiągnięcia przyzwoitego poziomu, dziś pozostawił w jeszcze większym cieniu, ba ! - w egipskich ciemnościach, opromienioną ostatnimi sukcesami Unię. Dziś mecz był wyrównany - ale to żaden komplement. Wstyd Panowie !. Tak jak ostatnio pisałem - Unia wygrywa z faworytami, pada na klęczki przed zespołami z dołów tabeli. Dziś padła plackiem i był to przykry widok;

KALENDARIUM:
I POŁOWA
- Węgrzyn z lewej z wolnego posyła piłkę na przedpole, wybicie futbolówki, która trafia pod nogi Tyrki, a ten stojąc na wprost bramki /przed polem karnym/ strzela mocno i trafia piłką ... w aut. Już to zapowiadało szczególnego rodzaju wysublimowane emocje i niezłe przepały - niestety na zapowiedzi się nie skończyło, potem było podobnie, lub nawet gorzej;
- niezła kombinacyjna akcja w trójkącie Węgrzyn - Sojda - bodajże Niemiec, strzał obok lewego słupka - to się mogło podobać;
optyczna przewaga Unii - gospodarze są wyraźnie pod wrażeniem ostatnich sukcesów Unii i pod jeszcze większym wrażeniem własnej niemocy w okresie ostatniego pół roku; z czasem to jednak miejscowi zaczynają częściej operować piłką;
strzał gospodarzy spoza pola karnego, o kilkanaście metrów od prawego słupka bramki Unii. Wśród kibiców Trzebini euforia - ich pupile oddali strzał w meczu z Unią !;
Wrzosek z daleka z wolnego, wychodzącego na pozycję Jamroga ubiegł bramkarz;
po ich dośrodkowaniu 3 nasze główki, wybicie piłki i kolejny strzał mija bramkę Unii. Euforia osiąga szczyty - strzały gospodarzy nie lecą po autach, ale wypadają za linię końcową. Według siedzącego obok mnie kibica świadczy to o tym, że praca nowego trenera przynosi owoce. Skoro to cieszy, to cóż oni tu musieli przeżywać przez ostatnie pół roku ?! - na szczęście dla miejscowych kibiców dziś przyjechała do Trzebini nie najlepiej dysponowana Unia;
- Węgrzyn z wolnego - Sojda odgrywa do Wrzoska, ten strzela kilka metrów obok lewego "okienka";
- ładny strzał gospodarzy, Banek przerzuca piłkę nad poprzeczką;
- 41 minuta - bardzo groźna akcja Trzebini. Węgrzyn nie zablokował centry, strzał głową/ chyba Stanek/, Banek zachowuje się świetnie, przerzucając piłkę nad poprzeczką. Piłka zmierzała do siatki tuż pod poprzeczką;
Trzebinia zaczyna przeważać, przełamali strach, widzą, że nie taki diabeł straszny, jak go malują;
Więcek blokuje groźny strzał;
szybką kontrę niecelnym strzałem kończy Sojda;

II POŁOWA
Sojda w jednej z nielicznych udanych szarż dośrodkowuje z lewej, ale kończy się to zaledwie rogiem;
Niemiec o mało co nie zapracował na drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę. W środku boiska rzuca się szczupakiem za mijającym go rywalem, próbuje złapać go za nogi; na szczęście miejscowy jest chyba po depilacji owłosienia, ręce Niemca ześlizgują się i gracz mknie dalej;
48 minuta - GOOOL dla Trzebini. Nie sfaulował Niemiec, to sfaulował ktoś inny - przed polem karnym. Mimo ustawionego muru, piłka trafia do siatki tuż obok lewego słupka. Banek nawet nie drgnął - nie miał żadnych szans na wybronienie tego uderzenia !. 1:0 dla Trzebini !!!. Miejscowy Kibic całuje mnie z całych sił - nie wzbraniam się - czekał na to od września 2016 roku !. Jeszcze potem pyta: " czemuś Pan taki smutny ? - to nie sen, to prawda, mamy gola". Wiem, że to nie sen, choć nie mogę w to uwierzyć. Po chwili jestem znowu obcałowywany - Unio dziękuję ci za te błogie chwile rozkoszy na trybunie w Trzebini - szybko ci tego nie zapomnę;
Niemiec wykazuje solidarność z resztą zespołu - sprzed linii pola karnego strzela na bramkę i trafia w aut;
za Tyrkę i Niemca wchodzą Drozdowicz i Lubera, wprowadzają nieco ożywienia
Jamróg ratuje zespół przed sytuacją sam na sam z Bankiem ich gracza, ofiarnie go blokując
Wrzosek wrzuca piłkę na przedpole bramkowe, wyrasta tam błyskawicznie Drozdowicz, ale bramkarz jest szybszy
Akcja Sojda - Węgrzyn ten ostatni centruje, bramkarz niepewnie piąstkuje, Lubera strzela, ale obrońca wybija piłkę z linii bramkowej, jeszcze soczysta dobitka Jamroga, ale piłka mija lewy słupek
Drozdowicz ambitnie powalczył o piłkę, mamy róg, po którym oddajemy ostry strzał /Wrzosek ?/, bramkarz groźny strzał paruje, nie ma skutecznej dobitki
Węgrzyn uderza z daleka, mamy róg, ale nic ponadto
- ich centra z prawej strony trafia do na szczęście nieobstawionego piłkarza Trzebini - Stanka. Piszę " na szczęście", bo dzięki temu gracz miejscowych pokazuje zagranie, które musi docenić każdy kibic - nawet przyjezdny. Strzela z półobrotu, z woleja, piłka trafia idealnie w lewe spojenie naszej bramki. Kibic obok oczywiście korzysta z okazji - mnie jest już wszystko jedno, a niech mnie znów wycałuje, miał pół roku postu, a to robi swoje
Jeszcze Wrzosek z wolnego posyła piłkę nad bramką, jeszcze mamy wrzutkę z głębi pola, do której dochodzi Drozdowicz, ale jego próba przerzucenie piłki nad golkiperem jest nieudana /końcami palców Szymala odbija piłkę w bok/ i potem tylko gwizdek wieszczący przykrą porażkę Unii.

UWAGI
- nie chcę być już więcej obcałowywany przez kibiców rywali;
- moim zdaniem przyczyna porażki tkwiła już w wyjściowym składzie. Skoro zabrakło 3 doświadczonych graczy plus Hebdy, który już wiele wnosi do gry, to wystawienie z przodu w ich miejsce będących na dorobku zawodników / Tyrki, Niemca/ wespół z Tylem i Zawrzykrajem niczego dobrego nie rokowało. Tam - już od początku spotkania - powinno znaleźć się miejsce dla bardziej ogranych piłkarzy, czyli Drozdowicza i Lubery, a nie znalazło się;
- w czasie meczu należało pomyśleć o tym, jak powstrzymać i przyblokować Sochackiego, bo to on zbyt często uciekał naszym zawodnikom i to on był głównym autorem groźnych dośrodkowań. W tym względzie nie zauważyłem jakieś zauważalnej zmiany w sposobie pilnowania tego zawodnika; Należało przy tym zauważyć, że Sochacki dogrywa głównie do Stanka, w zasadzie cały czas szukał go przed naszą bramką;
- w ogóle to właśnie głównie pod Stanka gospodarze prowadzili swoją ofensywną grę. Byłem nieco zaskoczony, że nie znaleźliśmy w większości przypadków antidotum na odcięcie go od podań kolegów;
- moim zdaniem także akcja Mizi w 48 minucie pokazała, ze niekiedy szwankowała u nas asekuracja. Toż on przebiegł bez większych problemów z piłką dobrych kilkadziesiąt metrów. Dopiero faul jednego z graczy przed polem karnym zastopował Mizię /z tego wolnego padła bramka dla Trzebini/;
- Banek zasłużył na wysokie oceny. Podsuwam Mu kolejne uwagi pod rozwagę. O potrzebie poprawy wybić piłki już pisałem. Po dzisiejszym meczu zwróciłbym jeszcze uwagę na jeden element. Komunikacja z obrońcami. Banek musi zacząć kierować obroną. Przykładowo dziś Węgrzyn był sam, nikt go nie atakował, a jednak posłał piłkę na róg. Banek powinien musowo przekazać mu, że nie ma zagrożenia.
- mam nadzieję, że wrócą wielcy nieobecni, bo to jest gwarancja powrotu do niedawnego, przecież wysokiego poziomu gry - czego wszystkim życzę - Jzk.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 02 kwie 2017, 15:49

UNIA - PODHALE NOWY TARG 1:1 /0:0/ Obie bramki padły z rzutów karnych - 67 min. Jaworski dla gości, ok. 93 minuty Wrzosek.

BUDYŃ BEZ CUKRU:
jeśli jesteś ciekaw, jak smakuje budyń bez cukru, albo zupa bez soli, nie eksperymentuj w kuchni - przyjdź na Unię, poczujesz ten smak. Mam na myśli głównie brak wyrazistych sytuacji podbramkowych, bo w polu to piłkarzom Unii dzisiaj jeszcze jakoś szło. Przemożny wpływ na to ma nadal trwająca absencja Popieli, Białego i Witka. Nadal nikt nie był w stanie zastąpić ich w godny sposób i moje smutne w tym zakresie refleksje z Trzebini zachowują aktualność. Jednak ciągłe wypłukiwanie talentów z Unii przez inne kluby daje się we znaki. Oczywiście w kolejnych sezonach wielu naszych piłkarzy może odnotować znaczące postępy, ale na dzień dzisiejszy rasowych następców wymienionej trójki nie widać. Byli tacy w klubie, ale teraz reprezentują inne barwy. Cieszy powrót Hebdy, ale widać było po nim ślady nieobecności, myślę jednak, że szybko dojdzie do dobrej dyspozycji. Nieliczne okazje bramkowe nie zostały przez nas wykorzystane, a jeśli napiszę, że zostały wręcz zmarnowane, będę bliższy prawdy. Już na samym początku meczu Sojda pięknie dośrodkował, ale Zawrzykraj główką przestrzelił - piłka minimalnie przeszła obok bramki. Zawrzykraj był jednak dzisiaj widoczny, widać było, że się stara. Ok. 25 minuty już sam Sojda stanął przed szansą bramkową po fatalnym kiksie bramkarza Sotnickiego, ale i tym razem zabrakło precyzji /szczęścia ?/. W tym samym tonie można napisać o akcji Sojdy w 45 min. meczu. I tyle było odnotowanych przeze mnie sytuacji w I połowie. Mało, bardzo mało. Bez soli, bez cukru i bez pieprzu na dodatek. Po II połowie w mojej pamięci pozostał tylko ostry strzał Sojdy, oddany z pewnego kąta, niestety tym razem bezbłędnie wyłapany przez Sotnickiego oraz równie groźne uderzenie Zawrzykraja, również wybronione przez bramkarza. Czyli znów bez przypraw.

ROZPRACOWANIE:
Rozpracowanie Podhala przez naszego trenera było zauważalne w sposobie gry Jaskółek. Wyczuwało się, że zawodnicy Unii dobrze wiedzą z której strony grozi im niebezpieczeństwo i moim skromnym zdaniem w większości przypadków potrafili skorzystać z rad Trenera. Przynajmniej mnie podobał się m.in. sposób paraliżowania poczynań Podhala na flance, na której operował Komorek. A zawodnicy Unii tam występujący na pewno nie mieli łatwego zadania. Tak więc rozpracowanie rywala było ogólnie rzecz biorąc dobre, a już według mnie na pewno lepsze, niż w Trzebini. Z wyjątkiem dwóch obszarów. Otóż uważam, że Unia nie do końca pojęła jak groźne mogą być uderzenia Podhala z dystansu. Podhale uznaję za jeden z nielicznych zespołów w naszej grupie, który nie ma żadnych oporów przed oddawaniem strzałów nawet z dalszego dystansu. I mają nieźle do tego zadania przysposobionych graczy. Dzisiaj nic im z tego nie wyszło, ale chwilami ustawienie Unii odbierałem jako za mało uwzględniające ten atut gości. I drugi obszar: faule. Uważam, że jeśli w zespole rywali jest piłkarz pokroju Jaworskiego, to należy często puścić ich akcję /oczywiście przy dobrej asekuracji/, aby tylko uniknąć rzutu wolnego. A w tym meczu daliśmy jednak Jaworskiemu i jego kolegom za dużo okazji do pokazania, jakimi strzelcami są ze stałych fragmentów gry. Jeszcze przed pierwszą sytuacją podbramkową Zawrzykraja sfaulowaliśmy Komorka. Około 20 minuty był faul z odległości ok. 20 m /potem udana interwencja Banka/. Potem wolne po ręce Węgrzyna i po faulu Tyla. To tylko momenty wyłapane przeze mnie w samej tylko I połowie. A był jeszcze w II połowie m.in. faul Bartkowskiego na krawędzi pola karnego.

KARNY DLA PODHALA:
może będę osamotniony w swojej ocenie, ale to przecież tylko subiektywne oceny JzK. Podług mnie karny dla gości został podyktowany słusznie. To jakby nawiązanie do wcześniej zasygnalizowanego wątku. Siedziałem w sporej odległości od naszego pola karnego, ale dosyć wyraźnie widziałem, że Bartkowski łapał i przytrzymywał napastnika. Co prawda wszystko rozegrało się szybko, ale miałem takie wrażenie, że ich piłkarz nie miał w chwili faulu jakiejś nadzwyczajnej sytuacji strzeleckiej. Należało mu pozwolić kontynuować akcję, za plecami Bartkowskiego dobrze rozstawieni byli pozostali Uniści. W ferworze walki takie przypadki zdarzają się, ale gdyby nasz zawodnik miał mocno zakodowaną myśl, iż Podhalan fauluje się tylko w sytuacjach skrajnych, to może puściłby jego akcję - prawdopodobnie bez przykrych dla nas konsekwencji. Na szczęście w innych, niż opisane sytuacjach, Bartkowski spisywał się bez zarzutu.

KARNY DLA UNII:
Bezbłędny i jakże precyzyjny Wrzosek. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie Unię bez Niego. W temacie karnych dodam jednak: drugi pod rząd karny w wykonaniu Wrzoska został wykonany w ten sam sposób. W dobie internetu trzeba o tym pamiętać przed kolejnym karnym. No chyba, że suwmiarka w bucie ma minimalne odchylenie rzędu 0,000001 mm - wtedy można tak i trzeci i czwarty raz, bo piłka na pewno wpadnie do siatki.

KIBICE:
najwyraźniej nie lubują się w budyniu bez cukru. Rozumiem, że kibice Unii chcieli się zrewanżować Resovii za wsparcie w niedawnym meczu ze Stalą i gremialnie wyjechali do Rzeszowa. Ale na stadionie pozostała jednak gromadka naszych Kibiców. Szkoda, że nie podjęli próby dopingu.

AVIA ŚWIDNIK:
oby do składu wróciła trójka doświadczonych piłkarzy i zaprezentowała przyzwoitą formę. Oby Hebda znów błyszczał. Bo w przeciwnym razie obawiam się, że mój kilkugodzinny powrót ze Świdnika do Krakowa nie wystarczy, bym ochłonął po
porażce. A jak pokażemy formę z Trzebini, to nie ochłonę, nawet wracając okrężną drogą via Gdańsk.

Jaskółka z KRK
Posty: 79
Rejestracja: 10 wrz 2016, 8:41

Tarnowska piłka

Postautor: Jaskółka z KRK » 15 kwie 2017, 21:59

UNIA - MURAWA OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI 1:1 /0:1/, gole: dla gości w 32 minucie nierówna murawa, dla Unii ok. 55 min. Drozdowicz.
CICHE DNI:
mam je z klubem. Po derbach. Piłkarze aż do czasu kolejnych derbów powinni zawody rozgrywać z garścią popiołu na głowie. Trenerzy - jako mający więcej swobody - powinni stać się posiadaczami gustownych włosienic, albo worów pokutnych. Nie zaszkodziłoby siekanie się co jakiś czas biczykami po plecach. Działacze i wór i popiół i smaganie. Generalnie wstyd i sromota.
BRAMKI:
gol dla KSZO kuriozalny - piłka kopnięta przez Czajkowskiego zmierzała wprost do rąk Banka, gdy raptem wystrzeliła na nierówności murawy w górę, przelobowała zdumionego golkipera i wpadła do siatki. Goście miast wycałować fałd boiska, w dalszej kolejności tarnowskich włodarzy, którzy nie widzą potrzeby stworzenia nowego stadionu i murawy, wyściskali nie wiedzieć czemu Czajkowskiego.
Gol dla Unii jak najbardziej wypracowany. Akcję zainicjował Zawrzykraj, potem Witek znakomicie wypatrzył pod bramką mającego zaskakująco dużo swobody Drozdowicza, a ten przytomnie dał nam wyrównanie. Przyznaję sobie mały udział w golu - postulowałem więcej czasu na boisku dla szczęśliwego strzelca.
PECH:
KSZO miał pecha. Przyjechał do Tarnowa jako lider, a z takimi drużynami Uniści podejmują walkę i często zdobywają cenne punkty. Gdyby KSZO był za nami w tabeli, pewnie obroniłby prowadzenie.
O MECZU:
Piłkarze Unii dali z siebie wiele - za ambicję, nie oszczędzanie się - słowa uznania dla wszystkich graczy. Szkoda, że nie zagrał Sojda - zwłaszcza w I połowie przydałyby się jego próby rozrywania linii obronnych rywali. Na szczęście wracają na dobre ostatnio kontuzjowani zawodnicy, a u niektórych z nich /Witek/ nie widać nawet śladu niedawnych urazów.
W tym meczu mieliśmy jednak powtórkę z niektórych wcześniejszych meczów. W I połowie Unia radziła sobie w polu, ale pod bramką KSZO traciła koncept i biła głową w mur. Mieliśmy trochę szczęścia /Person trafił w poprzeczkę, a Grunt w świetnej sytuacji nie trafił do siatki/. Rozwija się też talent Banka, który kilka razy wyszedł obronną ręką z opresji. Generalnie jednak radziliśmy sobie z długimi piłkami KSZO, na których opierała się spora dawka meczowej filozofii przyjezdnych, a i desygnowanie przez nich 2 napastników nie przyniosło spodziewanego rezultatu, poza opisanym przypadkowym golem.
II POŁOWA - Tak należało grać od początku - więcej ruchu z przodu, wreszcie bardziej urozmaicona gra w tej strefie, no i liczne strzały z dystansu, na które KSZO musiało odpowiedzieć sytuacyjną zmianą ustawienia obrony. W ogóle to może po tym meczu Jaskółki zrozumieją, że mają kilku piłkarzy, których uderzenia z dalszej odległości mogą sporo namieszać w defensywie każdego przeciwnika. W innych meczach też trzeba decydować się na takie uderzenia - na pewno da to efekty. Poza tym niewątpliwie po golu Drozdowicza było łatwiej. KSZO rozluźniło dyscyplinę i zaczęło blednąć w oczach. Widać psychika tego zespołu nie jest jego mocną stroną. I tylko jedna akcja KSZO zmroziła kibiców - idealnie dograna wzdłuż naszej bramki piłka pomknęła na przeciwległy kraniec boiska - nikt jej nie wepchnął do siatki. Generalnie jednak Unia solidnie zapracowała na wyrównanie. Duże zaangażowanie bez wyjątku całego zespołu nie poszło na marne.
CICHE DNI - odcinek 2:
mam poważne wątpliwości, czy moje sugestie co do rodzaju pokuty po derbach nie idą nazbyt w kierunku nieuzasadnionej łagodności. Kładę to na karb przedświątecznej atmosfery. By w niej pozostać, składam Wszystkim życzenia miłych i udanych ze wszech miar Świąt ! - Jzk.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość